Zac Efron pręży muskuły, a Robert De Niro patrz na niego Dirty Grandpa recenzja
Co ty wiesz o swoim dziadku? [Dirty Grandpa] (2016), reż. Dan Mazer

Dirty Grandpa, czyli Co ty wiesz o swoim dziadku?

Kiedy się tak zastanowić, punkt wyjścia Dirty Grandpa jest całkiem ciekawy. Bądź co bądź babcie i dziadkowie z definicji uważane są za kogoś miłego, sympatycznego, kogoś, kto nigdy w życiu nie zrobił niczego szalonego tylko siedział na kanapie i oglądał Dwójkę. Dobroduszne, uśmiechnięte i cierpliwe. Nigdy by nikomu do głowy nie przyszło, że wieczorami pokazują się na kamerkach na Showupie czy przegrywają majątek w pokera. A w sumie czemu nie? Też kiedyś byli młodzi, szaleni i nierozważni i mogło im tak zostać niezależnie od tego, jak zachowują się na niedzielnym obiadku. Recenzja filmu Dirty Grandpa aka Co ty wiesz o swoim dziadku?.

Co ty wiesz o swoim dziadku? [Dirty Grandpa] (2016)
Reżyseria: Dan Mazer
Scenariusz: John Phillips
Obsada: Robert De Niro, Zac Efron, Zoey Deutch, Aubrey Plaza, Jason Mantzoukas, Dermot Mulroney, Julianne Hough, Danny Glover
Zdjęcia: Eric Alan Edwards
Muzyka: Michael Andrews
Kraj produkcji: USA

O czym jest film Dirty Grandpa

Dick Kelly (Robert De Niro) właśnie owdowiał. Po długoletniej walce z rakiem zmarła jego ukochana małżonka, której przez dziesiąt lat był wierny niczym Szarik Jankowi. Kończy się pogrzeb, po którym Dicka trzeba gdzieś zawieźć, nie pamiętam gdzie – mało ważne. Ważne, że podróż ma trwać dwa dni, a sam Dick nie może kierować, bo odebrano mu prawo jazdy. Wybór kierowcy pada na jego wnuka Jasona (Zac Efron). Jason jest spokojny, ułożony, skończył prawo i zajmuje się ekscytującymi wnioskami składanymi przed wysoki sąd przy byle okazji. Chłopczyna nosi odpowiednie swetry, zawsze uprasowane w kancik spodnie, no i przede wszystkim za chwilę będzie się żenił. Przyszła żona co trochę zarzuca go problemami związanymi z przygotowaniami do tegoż ślubu i dwa dni spędzone z dziadkiem niezbyt mu się uśmiechają. Ale się zgadza, czego wkrótce pożałuje. Okazuje się, że dziadek korzystając z wolności chce nacieszyć się życiem. To wcale nie jest spokojny dziadzio, który z kotem na kolanach czyta wieczorami książki przy kominku, ale napalony samiec, tytułowy dirty grandpa, który chce, cytuję, fuck, fuck, fuck, fuck. I fuck. A wnusio przyda mu się do poderwania jakiejś młodej laseczki, która nie będzie miała nic przeciwko numerkowi z emerytem.

Recenzja filmu Dirty Grandpa

Widząc po raz pierwszy tytuł tego filmu myślałem, że to jakiś nowy odcinek Jackassa. Potem byłem w szoku (no bez przesady, ale lepiej brzmi niż „zdziwiłem się”), że to normalny film, w którym gra Robert De Niro! Normalny w sensie, że film, bo nadal Dirty Grandpa wyglądał na dość, well, kontrowersyjny. Aktor z takim dorobkiem w takim filmidle rodem z American Pie? Coś tu nie gra. Co sobie De Niro myślał zgadzając się na takie coś? Nie wstyd mu? Aż tak źle przędzie, żeby brać byle co? Pytań do Roberta miałem wiele, ale po obejrzeniu filmu dochodzę do wniosku, że, kurczę, on chyba (ten Robert, a nie film :P) po prostu dobrze się bawił w tej roli i nie zauważyłem u niego żadnego wstydu, że rozmienia karierę na komedyjki z Zakiem Efronem, których tematem są niewybredne żarty o seksie i wyścigi na to, jakim przekleństwem jeszcze uraczy wnuczka dziadek. A skoro De Niro dobrze się bawił tą rolą, to i mnie jakoś przeszło krzywienie się na upadek komedii w stronę żartów zawstydzających marynarzy. Bo choć w reklamach wmawiają nam, że to niegrzeczna komedia, to jednak bardziej odpowiednie byłoby słowo wulgarna. Ja się aż tak dobrze na Dirty Grandpa jak De Niro nie bawiłem i dalej uważam, że takie kino to ekstremum schlebiające gustom prymitywów (sorki, jeśli uśmialiście się na filmie po pachy, może w końcu trzeba spojrzeć prawdzie w oczy 😉 ), ale nie mam ochoty krzyczeć na lewo i prawo, że biada, hańba i wstyd.

Dirty Grandpa jako wulgarna komedia sprawdza się dobrze i pewnie znajdą się widzowie, którzy uznają ją za najlepsza komedię, jaką ostatnio widzieli. Ja byłbym ostrożniejszy, bo nawet przy akceptacji zachowań tytułowego bohatera, nadal wyjdzie na to, że twórcy specjalnie się nie wysilili skupiając się na najprostszych żartach i możliwości nieograniczonego obrażenia każdego i wszystkim. Nawet nieprzyzwoite żarty mogą mieć jakiś poziom, ale zdaje się tu nikt o to nie dbał i nie wysilił się, aby tak było. Oczywista sprawa, że w powodzi różnych błazenad znajdą się żarty całkiem złe, ale również i te dobre (ze dwa razy wybuchnąłem śmiechem i to wcale nie w jakichś wyszukanych momentach), więc sumując to wcale nie jest tak źle. Jeśli ma się grubą skórę i odporność na prymitywny humor.

De Niro, jak już wspomniałem, bawi się rolą i bez dwóch zdań rządzi na ekranie. Efron w porównaniu do niego jest całkiem sztywny i za bardzo się wysila, żeby być zabawnym i pokazać, że ma do siebie dystans. Wiele złego robią filmowi koleżkowie na obraz i podobieństwo indyjskich Panów Komedii. Ich hollywoodzkie wersje są zwyczajnie żenujące – mowa tu o tym debilu, co rozmnażał psy i o tym drugim co handlował dragami. Za każdym razem, gdy są na ekranie, widz pali się ze wstydu, że to ogląda (choć dno przebija para policjantów przedrzeźniających w areszcie głównych bohaterów – cóż za zupełnie niezabawne kreatury). Ale gdy ich nie ma, a prym wiodą De Niro i Efron to już jest lepiej. No i szkoda, że Dirty Grandpa w połowie całkowicie zmienia swój ton, bo robi się zupełnie nijaki. To już chyba wolę to nieprzyzwoite przegięcie z niewybrednym humorem niż mdłą nijakość.

(2086)

Kiedy się tak zastanowić, punkt wyjścia Dirty Grandpa jest całkiem ciekawy. Bądź co bądź babcie i dziadkowie z definicji uważane są za kogoś miłego, sympatycznego, kogoś, kto nigdy w życiu nie zrobił niczego szalonego tylko siedział na kanapie i oglądał Dwójkę. Dobroduszne, uśmiechnięte i cierpliwe. Nigdy by nikomu do głowy nie przyszło, że wieczorami pokazują się na kamerkach na Showupie czy przegrywają majątek w pokera. A w sumie czemu nie? Też kiedyś byli młodzi, szaleni i nierozważni i mogło im tak zostać niezależnie od tego, jak zachowują się na niedzielnym obiadku. Recenzja filmu Dirty Grandpa aka Co ty wiesz o swoim dziadku?.…

Czas na ocenę:

Ocena: 6

6

wg Q-skali

Podsumowanie: Grzeczny wnuczek rusza w podróż razem ze swoim niewyżytym seksualnie dziadkiem. Tylko dla odpornych na niewybredny humor widzów, których śmieszyła sperma w piwie z American Pie.

3 odpowiedzi

  1. Quentin

    Cieszę się Twoim szczęściem :)

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.