Wdrożenie i opieka: MimasTech
Szokujące newsy!
Bryan Cranston za maszyną do pisania w filmie Trumbo
Trumbo (2015), reż. Jay Roach

Trumbo, czyli taki fajny komunista

Jeśli szukacie jakiejś głębszej podbudowy pod seans Ave, Cezar (zrecenzowałem go TUTAJ; podbudowa się przyda), to zwróćcie oczęta w kierunku filmu, którego tytuł brzmi jak tytuł spin-offa animacji o słoniu. Recenzja filmu Trumbo.

Trumbo (2015)
Reżyseria: Jay Roach
Scenariusz: John McNamara
Na podstawie powieści: Bruce’a Cooka
Obsada: Bryan Cranston, Michael Stuhlbarg, Diane Lane, Helen Mirren, Alan Tudyk, Louis C.K., Adewale Akinnuoye-Agbaje, Elle Fanning, John Goodman
Zdjęcia: Jim Denault
Muzyka: Theodore Shapiro
Kraj produkcji: USA

Krótki rys historyczny

A wszystko zaczęło się jeszcze w latach 30. ubiegłego wieku. Społeczeństwo amerykańskie zmęczone wielkim kryzysem i wizją II wojny światowej zaczęło z sympatią patrzeć w kierunku idei komunizmu. Nie ominęło to Hollywood, gdzie w wyniku strajku dwóch największych wytwórni filmowych doszło do tarć pomiędzy producentami, a związkami zawodowymi. W 1938 roku została opublikowana lista artystów, którzy sympatyzują z komunistami, a znaleźli się na niej między innymi Humphrey Bogart czy Katharine Hepburn. Wydawało się jednak, że to chwilowa moda, a działania radzieckie w pierwszych latach wojny sprawiły, że trochę wstyd było być komunistą. Wstyd minął, gdy Amerykanie ramię w ramię z Armią Czerwoną stanęli do wykończenia niemieckiego wrzodu na dupie. Liczba zadeklarowanych komunistów wzrosła do 50 tysięcy, ale znów, wkrótce po zakończeniu wojny, zaczęli być oni widziani jako zagrożenie dla amerykańskiego stylu życia. Wygrana republikanów w wyborach sprawiła zaś, że na nowo zaczęła działać komisja śledcza ds. badania działalności antyamerykańskiej. A także instytucja, której jednym z założycieli był Walt Disney, która uczulała producentów na pozbywanie się ze swoich filmów jakichkolwiek, najdelikatniejszych nawet komunistycznych nawiązań. Nastały ciężkie czasy przesłuchań, zakazów i represji zawodowych dla hollywoodzkich komunistów. Wśród naznaczonych tym piętnem była między innymi tzw. Hollywoodzka Dziesiątka: Herbert J. Biberman, Lester Cole, Edward Dmytryk, Ring Lardner Jr., John Howard Lawson, Albert Maltz, Samuel Ornitz, Adrian Scott, Dalton Trumbo oraz Alvah Bessie.

O czym jest film Trumbo

Bystre oko dostrzeże na liście dziesięciu wytkniętych palcem Daltona Trumbo, wziętego hollywoodzkiego scenarzystę, którego jednym z wielu problemów było to, że nie bał się głośno mówić, o czym myśli, a swoich ideałów bronił nawet w sytuacji beznadziejnej. Ten film to jego historia.

Trumbo (nominowany do Oscara Bryan Cranston, który w końcu doczekał się jakiejś głównej roli) zostaje wezwany przed oblicze antyamerykańskiej komisji, przed którą w inteligentny sposób wytyka paranoję, jaką podszytą są jej działania. Komisji żadne inteligentne wtręty nie interesują, interesuje ich jedynie jawne przyznanie się do tego, że Trumbo należy do partii komunistycznej. A gdy nie udaje im się tego z Daltona wyciągnąć, wysyłają biedaka do więzienia. To dopiero początek kłopotów. Po wyjściu z paki okazuje się, że nikt nie chce, a nawet, gdyby chciał, to nie może go zatrudnić. W Hollywood nie ma miejsca dla komunistycznego scenarzysty, nawet gdyby był najlepszym scenarzystą pod słońcem. Ale że Trumbo za bardzo nic innego oprócz pisania scenariuszy nie potrafi, postanawia ukryć się pod pseudonimem i rozpocząć pracę dla dwóch podejrzanych producentów kręcących masowo tanie kino klasy B. Chłopaki przyjmują go z otwartymi ramionami, bo w trzy dni jest w stanie napisać co tam sobie zażyczą. Czy to monster-moviesa czy tani western.

Recenzja filmu Trumbo

Mówiąc w ogromnym skrócie: podobało mi się. Nie jest to arcydzieło kina, ot standardowy oscarowy biopic, ale w takich filmach chodzi głównie o to, by zainteresowały tematem. Samo wykonanie zwykle jest już podobne w każdym z nich, a zresztą i tak ciężko nim uratować coś, co cię zupełnie nie obchodzi. Wyłączasz i tyle, zakończenie sobie na Wikipedii przeczytasz. Przeglądając pobieżnie opinie o filmie znalazłem sporo narzekania, więc miejcie to w pamięci, ale jeśli powyższy opis fabuły i backgroundu uważacie za ciekawy, to nie powinniście się na Trumbo nudzić. Szczególnie że jego główny bohater to postać, której nie sposób nie polubić, a na dodatek świetnie w roli scenarzysty spisał się wspomniany wyżej Bryan Cranston. To jego film.

Jego aż za bardzo, chciałoby się dodać. Nie wnikałem w genezę takiej, a nie innej sytuacji (scenariusz filmu oparty na książce pt. Dalton Trumbo autorstwa Bruce’a Cooka), ale w filmie na zupełny margines zepchnięci zostali członkowie Hollywoodzkiej Dziesiątki i ma się wrażenie, że Trumbo sam walczył z antykomunistami. Sytuacja posunięta jest do tego stopnia, że drugi najmocniej działający w filmie scenarzysta Arlen Hird (Louis C.K.) to postać całkowicie wymyślona. Mnie to nie przeszkadzało, ale domyślam się, że pozostałej Dziewiątce i ich rodzinom mogłoby to uwierać. Miejcie to w każdym razie na względzie, bo prawdziwa historia nie jest tu odzwzorowana 1:1, czego zresztą trudno byłoby się spodziewać po filmie fabularnym.

Helen Mirren i Bryan Cranston w filmu Trumbo

– A może byś zaczął pisać scenariusze pod pseudonimem jak ten grafoman Quentin?

Więcej we względzie zgodności z oryginałem można wymagać od części, nazwijmy to, hollywoodzkiej, która szczególnie fanom kina powinna zapewnić sporą dawkę inteligentnej rozrywki i jest w Trumbo najciekawsza. Na ekranie pojawią się takie postaci jak John Wayne czy Kirk Douglas oraz poznacie kilka fascynujących szczegółów odnośnie takich produkcji jak Rzymskie wakacje czy Spartakus. Pod tym względem Trumbo to kopalnia ciekawych informacji i #FunnyFact’ów.

Ocena wysoka, choć to sytuacja dość paradoksalna, bo nie uważam, aby Trumbo był lepszym filmem niż np. Carol, ale zdecydowanie bardziej mi się podobał.

(2065)

Jeśli szukacie jakiejś głębszej podbudowy pod seans Ave, Cezar (zrecenzowałem go TUTAJ; podbudowa się przyda), to zwróćcie oczęta w kierunku filmu, którego tytuł brzmi jak tytuł spin-offa animacji o słoniu. Recenzja filmu Trumbo. Krótki rys historyczny A wszystko zaczęło się jeszcze w latach 30. ubiegłego wieku. Społeczeństwo amerykańskie zmęczone wielkim kryzysem i wizją II wojny światowej…

Czas na ocenę:

Ocena: 8

8

wg Q-skali

Podsumowanie: Losy scenarzysty Daltona Trumbo po tym, jak za działalność komunistyczną został całkowicie odsunięty od Hollywood. Ciekawy biopic pełen #FunnyFactów o Hollywood lat 50.

Odpowiedź

  1. „Ocena wysoka, choć to sytuacja dość paradoksalna, bo nie uważam, aby Trumbo był lepszym filmem niż np. Carol, ale zdecydowanie bardziej mi się podobał.”

    +1. Na Carol kilkukrotnie spoglądałem na zegarek, na Trumbo po raz pierwszy i jedyny 5 minut przed końcem filmu. Dobre kino.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.