Wdrożenie i opieka: MimasTech
Szokujące newsy!
Liev Schreiber i Tobey Maguire w filmie Pawn Sacrifice.
Pawn Sacrifice (2014), reż. Edward Zwick

Pawn Sacrifice, czyli W szachu

Chciałem dać jakiś bardziej prowokacyjny podtytuł typu „biję konia” czy „posuwam królową”, ale jakoś tak… #MałoZnanyFakt. Recenzja filmu Pawn Sacrifice.

Pawn Sacrifice (2014)
Reżyseria: Edward Zwick
Scenariusz: Steven Knight, Stephen J. Rivele, Christopher Wilkinson
Występują: Tobey Maguire, Liev Schreiber, Michael Stuhlbarg, Peter Sarsgaard, Lily Rabe, Robin Weigert
Zdjęcia: Bradford Young
Muzyka: James Newton Howard
Kraj produkcji: USA

Rys historyczny Pawn Sacrifice

Mamy końcówkę lat 60. ubiegłego wieku. Rywalizacja pomiędzy dwoma supermocarstwami – Związkiem Radzieckim i Stanami Zjednoczonymi – trwa w najlepsze i na wszystkich frontach. Jednym z takich frontów, na którym Amerykanie, ale i reszta świata też, ponoszą sromotną klęskę jest szachownica. W Związku Radzieckim każdy pretekst do pokazania swojej wyższości nad światem jest dobry – czy to loty kosmiczne, czy piłka wodna. Nie dziwi więc fakt, że zdominowane przez radzieckich szachistów szachy są języczkiem uwagi na Kremlu, a presja na arcymistrzach jest wyjątkowa. Przegrać im nie wypada. Szczególnie arcymistrzowi nad arcymistrzami – Borisowi Spasskiemu, który ma wszystko co do szczęścia potrzebne z wyjątkiem całkowitej wolności. Na zawodach zawsze towarzyszy mu obstawa z KGB, która dba o to, aby nie poczuł się zbyt szczęśliwy i aby kontynuował zwycięską passę ku chwale Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich.

Spasski od 1969 roku jest szachowym mistrzem świata. Tytuł pozostaje w radzieckiej drużynie po tym jak Boris odebrał go od Tigrana Petrosjana. Rozpoczyna się pełna sukcesów droga ku niepokonanej chwale. Spasski wygrywa mecz za meczem i nic nie wskazuje na to, że znajdzie godnego siebie przeciwnika. A już na pewno nie w Stanach Zjednoczonych, które do tej pory nie dochowały się żadnego mistrza świata w szachach.

O czym jest Pawn Sacrifice

Bohaterem filmu jest genialny amerykański szachista Bobby Fischer. Wychowywany samotnie przez matkę (Polkę zresztą, choć o tych dobrych genach w filmie się nie wspomina) Bobby w młodym wieku zaczyna interesować się szachami. A szachy zaczynają interesować się Bobbym – jeden z najlepszych szachistów Nowego Jorku po zobaczeniu gry małego chłopca zgadza się na to, by zostać jego trenerem. Godziny poświęcone na grze w szachy opłacają się, Bobby jest coraz lepszy, a wkrótce może się cieszyć z tytułu mistrza Stanów Zjednoczonych. Ma piętnaście lat, cały szachowy świat przed sobą i wizję zostania najmłodszym szachowym mistrzem świata w historii. Co by się nie wydarzyło – jest jasne, że wcześniej czy później na drodze do tego celu stanie Boris Spasski. Szybko jednak okazuje się, że największym przeciwnikiem Fischera może być sam Fischer, którego rosnąca paranoja i wyrażane bez zastanowienia kontrowersyjne opinie nastawiają przeciwko niemu prawie wszystkich. Czy w takiej sytuacji w ogóle można skupić się na szachach?

Recenzja filmu Pawn Sacrifice

Czasy, w jakich przyszło się mierzyć Fischerowi i Spasskiemu, a także biografie obydwu szachistów są tak ciekawe i bogate, że jeden dwugodzinny film to zdecydowanie za mało, by opowiedzieć o wszystkim. Wobec tego reżyser Edward Zwick (Chwała, Wichry namiętności, Ostatni samuraj) skupił się na szachowym meczu stulecia, jaki na Islandii odbyli między sobą. O wyjątkowości tego meczu świadczy już tylko fakt, że w jego trakcie rozegrana została partia, która przez wielu uważana jest za najwspanialszą partię szachów w historii. A to tylko wierzchołek góry lodowej tej historii, która gdyby się nie wydarzyła, to pewnie nikt by w nią nie uwierzył. Meczu, którego szachownicą były dwa światy – postępowego socjalizmu i zgniłego kapitalizmu. Opowiadana tu historia jest maksymalnie ciekawa i powinna zainteresować nie tylko miłośników szachów.

Ciekawe w Pawn Sacrifice jest pewne odwrócenie filmowych ról. Od początku linia podziału pomiędzy stronami konfliktu jest jasna – dobry zdolny chłopak Dawid, kontra radziecki Goliat w ciemnych okularach. Im jednak dalej w film okaże się, że ten dobry wcale nie jest taki dobry, a zły to fajny koleś, któremu zaczynamy kibicować i lubić go nieporównywalnie bardziej. Nie jest winą scenarzysty (Steven Knight od nudnego Locke), że Fischer miał taką naturę, jaką miał, ale fakt pozostaje faktem – Bobby szybko staje się jedną z najbardziej irytujących postaci filmowych przez co śledzenie jego walki z samym z sobą jest dla widza męczące. I to największy minus tego bardzo dobrze nakręconego i wiernie oddającego ducha epoki filmu. Za dużo tu psychologii, a za mało wciągającej historii, której naprawdę wystarczyłoby i na dwa filmy, a nie tylko na jeden. Fischer swoim dramatyzmem trzyma w szachu cały świat, przeciwników, przyjaciół, a także, niestety, widza.

Tobey Maguire wrzeszczy w filmie Pawn Sacrifice

– Każ mu natychmiast skasować następny akapit!! – recenzja filmu Pawn Sacrifice.

Oglądając archiwalne nagrania z Bobbym Fischerem staje się też jasne, że kolejnym minusem Pawn Sacrifice jest casting głównego bohatera. Trudno wyobrazić sobie gorszego kandydata do tej roli niż Tobey Maguire, który jako ofiara paranoi sprawdza się jeszcze dobrze, ale totalnie brak mu niezbędnej dla tej postaci charyzmy. Na jego tle zdecydowanie bardziej błyszczy Liev Schreiber w roli Spasskiego. A obok Peter Sarsgaard robi wszystko, żeby zapracować na miano najprzystojniejszego i najfajniejszego filmowego księdza.

(2036)

Chciałem dać jakiś bardziej prowokacyjny podtytuł typu "biję konia" czy "posuwam królową", ale jakoś tak... #MałoZnanyFakt. Recenzja filmu Pawn Sacrifice. Rys historyczny Pawn Sacrifice Mamy końcówkę lat 60. ubiegłego wieku. Rywalizacja pomiędzy dwoma supermocarstwami - Związkiem Radzieckim i Stanami Zjednoczonymi - trwa w najlepsze i na wszystkich frontach. Jednym z takich frontów, na którym Amerykanie, ale i reszta świata też,…

Czas na ocenę:

Ocena: 7

7

wg Q-skali

Podsumowanie: Prawdziwa historia szachowego meczu stulecia pomiędzy Bobbym Fischerem i Borisem Spasskim. Bardzo fajny i ciekawy temat na film, ale jej główny bohater trochę za bardzo męczący.

4 odpowiedzi

  1. Jak na film o szachach to nawet wciągające widowisko. Ale szkoda, że jest w nim za mało szachów w szachach. Szkoda że bardziej szczegółowo nie pokazali tej najlepszej partii.
    Bobby niewątpliwie irytował co raz bardziej, ale o to chodziło. Tylko czemu na koniec tak nagle odzyskał sprawność umysłową? Niewiadomo. Szkoda.

    Aż żałuję, że nie odwiedziłem muzeum szachów w Moskwie. Nie mogłeś napisać recenzji w grudniu? 😛 Sam umiesz grać w tę piękną grę?

  2. Quentin

    Na jutubce masz pełno szczegółowych omówień nie tylko tej, ale i zyliona innych partii. Chociaż nie powiem, fajnie by było, gdyby to zrobili np. jak w Big Short. Nie rozumiecie, dlaczego hetman na A8, pozwólcie, ze wytłumaczy Wam to Donald Trump :).

    Umiem, siur,ale nie jestem najlepszym szachistą, zbyt rzadko gram, kiedyś przed wymyśleniem Internetu częściej :). Ale powinienem lepiej, bo urodziłem się tak dawno, że wtedy jeszcze był pierdolec na punkcie szachów i znajomi się zaczytywali teorią itd. itp. Ja bardziej liczyłem na wrodzoną inteligencję i może dlatego Bobby Fischer ze mnie żaden :)

  3. Wiadomo, że YT to wszystko jest dostępne, ale nie w tym rzecz, by to zobaczyć po filmie. Ale cóż – to pewnie karkołomne zadanie nakręcić emocjonującą scenę z kilku zagrań szachowych, nawet z najlepszej partii.

    Co do drugiego akapitu – mam dokładnie tak samo -_- Ciekawe czy jeszcze kiedyś powróci moda na analogowe granie w szachy…

  4. Quentin

    Przeglądałem tak tylko pobieżnie omówienie tej konkretnej partii na YT, miało jakieś 25-20 minut, myślę sobie sporo, ale może zmęczę, w końcu sama partia na pewno trwała dłużej. Odpuściłem jak się okazało, że to tylko kluczowe ruchy omówili :).

    Powróci pewnie po wojnie nuklearnej :).

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.