Front w dolinie Wakhan - żołnierze widziani przez noktowizor
Front w dolinie Wakhan [The Wakhan Front] (2015), reż. Clément Cogitore

Recenzja filmu Front w dolinie Wakhan, obejrzane na 31. Warszawskim Festiwalu Filmowym

Powoli dobijamy do końca festiwalowych recenzji. A że od 31. Warszawskiego Festiwalu Filmowego minęło już trochę czasu, więc siłą rzeczy coraz mniej pamiętam obejrzane tam filmy, a to chyba = krótsze recenzje. Recenzja filmu Front w dolinie Wakhan aka The Wakhan Front.

O czym jest Front w dolinie Wakhan

Bohaterami filmu Clémenta Cogitore’a są francuscy żołnierze stacjonujący w tytułowej dolinie na granicy Afganistanu z Pakistanem. Codzienność wypełnia im nudne patrolowanie pustynnej okolicy i jałowe kłótnie z mieszkającymi nieopodal tubylcami, którym a to koza zniknie, a to przytrafi się jeszcze jakieś nieszczęście – a za wszystko chcą zadośćuczynienia od francuskich okupantów. Trudno zachować spokój. Pewnego dnia sytuacja się zagęszcza – zaczynają znikać bez śladu francuscy żołnierze. Zupełnie jak gdyby rozpłynęli się w powietrzu. Podejrzenie, co naturalne, pada na Talibów. A tak się akurat składa, że wróble właśnie ćwierkają o przebywającym w pobliżu talibańskim/talibskim/łotewer watażce z wysokiego miejsca na liście Top Wanted. Francuzi wzmagają swoją czujność, by nic już ich nie zaskoczyło, ale nie będzie to takie proste.

Było się czego bać

Szczerze powiedziawszy nie byłem pewien tego wyboru. Francuskie kino zawsze ma u mnie na starcie minusa i rzadko się zdarza, żeby udało mu się wznieść ponad podziały. Do wyboru przekonał mnie opis na stronie festiwalowej i zwiastun (bo cóżby innego), ale siadając na fotelu kinowym trochę już byłem zmęczony po ponad dziesięciu filmach różnej jakości zobaczonych na WFF-ie. I bałem się, że Front w dolinie Wakhan wymęczy mnie dodatkowo. Nudą, monotonnymi krajobrazami i za bardzo ambitnym kinem, mimo zapowiadanych wojskowych wrażeń. Było się czego bać?

Było, ale na pewno nie tego, że film będzie nudny i nieckawy.

Recenzja filmu Front w dolinie Wakhan

Było się czego bać (metaforycznie, za stary jestem na strachy) głównie dlatego, ze Front w dolinie Wakhan okazał się po trochu horrorem. Choć nie z gatunku horroru horroru, a raczej skrojonym na obraz i podobieństwo Pikniku pod Wiszącą Skałą. Z tym samym klimatem niepewności, zagrożenia, wiszącej w powietrzu obok skały tajemnicy. Klimatem, który jest najmocniejszym elementem tego filmu przesądzającym o jego bardzo dobrej jakości. Jakości nie spodziewanej po filmie bądź co bądź wojennym. Nie ma w filmie Front w dolinie Wakhan żadnych potworów, fontann krwi i nagłych Głośnych Odgłosów TM, a mimo to ogląda się go z rosnącym niepokojem i ciekawością tego, co dalej.

Francuscy żołnierze przesłuchują afgańskiego chłopa

– Powiedz nam co wiesz, a zapłacimy ci za kozę! – Front w dolinie Wakhan

Siła filmu Clémenta Cogitore’a tkwi w zgrabnym połączeniu dwóch gatunków, które nie tak znowu często są ze sobą w kinie łączone. Zwykle wojna straszna jest sama w sobie na tyle, że nie ma już co do niej mieszać dodatkowych horrorów. Tutaj wojna pobrzmiewa w rozmowach, w gotowości zbrojnej żołnierzy niezależnie od tego czy coś się dzieje czy nie, wisi w powietrzu, ale równie dobrze mogłoby jej nie być. Co za tym idzie wmieszanie w nią dodatkowego czynnika sprawdza się niczym sól w mdłej zupie. Ale wymyśliłem! :). I sprawdza się na tyle dobrze, że klimatu nie psuje kilka luźniejszych momentów – reżyser pozwolił sobie na rozładowanie napięcia kilkoma udanymi żartami.

Wśród tego całego dobra (trochę nudnego na początku, ale może to dlatego, że nie spodziewałem się horrorowej historii i bałem, że zostanie już taki wycinek ze służby francuskich żołnierzy w Afganistanie) zabrakło filmowi Front w dolinie Wakhan satysfakcjonującego zakończenia. Finał jest zbyt natchniony, jak gdyby reżyserowi brakło na niego pomysłu i poszedł w zbyt duży chaos, mistykę i nie wiadomo co jeszcze. A chyba była okazja na wyraźniejsze i spokojniejsze antywojenne przesłanie.

(2005)

Powoli dobijamy do końca festiwalowych recenzji. A że od 31. Warszawskiego Festiwalu Filmowego minęło już trochę czasu, więc siłą rzeczy coraz mniej pamiętam obejrzane tam filmy, a to chyba = krótsze recenzje. Recenzja filmu Front w dolinie Wakhan aka The Wakhan Front. O czym jest Front w dolinie Wakhan Bohaterami filmu Clémenta Cogitore'a są francuscy żołnierze stacjonujący w tytułowej dolinie na granicy Afganistanu z Pakistanem. Codzienność wypełnia im nudne patrolowanie pustynnej okolicy i jałowe kłótnie z mieszkającymi nieopodal tubylcami, którym a to koza zniknie, a to przytrafi się jeszcze jakieś nieszczęście - a za wszystko chcą zadośćuczynienia od francuskich okupantów. Trudno…

Czas na ocenę:

Ocena: 8

8

wg Q-skali

Podsumowanie: Z posterunku w pobliżu afgańskiej wioski w niewyjaśnionych okolicznościach znikają francuscy żołnierze. Świetny klimat filmu troszkę zepsuło zbyt natchnione zakończenie.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.