Wdrożenie i opieka: MimasTech
Szokujące newsy!
recenzja filmu Vendetta
Danny Dyer pali się do zemsty.

V jak vynudzić – recenzja filmu Vendetta

Taki cwany jestem, że napisałem z wyprzedzeniem kilka recek, żeby spokojnie móc sobie wakacjować i nie przejmować się dziurami w kalendarzu.

Poznajcie Mistrza Świata w oglądaniu dziwnych filmów

Prawdopodobnie dlatego ostatnio pojawia się tu (bądź będzie pojawiać, nie zaplanowałem jeszcze postów) seria recenzji dziwnych filmów, które wyciągnąłem nie wiadomo skąd. Z drugiej strony może nie jest/będzie tak źle. Jedno wiem, o Vendecie nigdy bym nie napisał, gdyby nie to, że chce natłuc jak najwięcej recenzji, a mam właśnie kilka minut na napisanie czegoś. Będzie prosto, bo to film na dwa akapity, czyli mnie to zajmie pewnie pięć akapitów.

Mój ojciec to Mistrz Świata w oglądaniu dziwnych filmów. Serio, nie dość, że wynajduje takie, których nikt nie oglądał, to jeszcze mu się podobają. To najgorsze gówna, jakie stworzyła światowa kinematografia, ale wystarczy, że ktoś się bije albo grasuje rodzinka z Drogi bez powrotu i dla Niego to najlepszy film świata. Fajnie tak, też bym chciał, szczerze powiedziawszy. Miałbym wtedy więcej do pogadania z ojcem, który zwykle zarzuca mnie jakimiś dziwnymi tytułami, które pierwszy raz w życiu słyszę. A potem się wkurwia, że „Jak to, przecież ty się tak znasz na filmach, i nie znasz Zemsty czarnego faceta 8? Nic dziwnego, że nikt nie wchodzi na twojego bloga!”. Zawsze zaczynam się niepokoić, gdy słyszę w słuchawce: „Czekaj, przeczytam ci parę tytułów, powiesz mi czy są dobre”.

Vendetta to film o… vendecie

Tym sposobem, jak się już domyślacie, wpadłem na Vendettę. Wspominał mi o niej tyle razy, że przy nadarzającej się okazji zapoznałem się z tymże dziełem. A było to tak: ojciec za każdym razem wspominał o takim filmie, co to go zaczął oglądać, ale usnął i nie wie, jak się skończył. Zaczął się genialnie, opinie miał genialne, nazywał się Vendetta jakoś tak. Gdy nie tak dawno nas z Aśkiem nawiedził, przypomniałem sobie, żeby poszukać, cóż to za arcydzieło. Vendetta na szczęście okazała się pełnym tytułem i choć po okładce wyglądała na shita, to przynajmniej był na niej Danny Dyer. Aktor, który parę lat temu wydawało się, że może zrobić karierę. Ale nie zrobił.

Dyer wciela się tu w postać wojaka, który wraca do Anglii w celu jasno określonym tytułem. Zemścić się za śmierć, i tu mała niespodzianka, rodziców. Bohaterowie zwykle mszczą się za śmierć swoich drugich połówek, kumpli, a za rodziców jakoś tak rzadziej. Nie byłoby takiej potrzeby, gdyby ojciec bohatera przypadkiem nie zadarł z niewłaściwymi oprychami, co poskutkowało fatalnie. Zarówno dla rodziców bohatera jak i oprychów, bo już z grubsza wiadomo, że w konfrontacji z wkurzonym żołnierzem nie mają żadnych szans.

Vendeta to słaby film o vendecie

Mógłby to być bardzo dobry film, bez dwóch zdań. Angole w kinie gatunkowym wzorowanym na amerykańskim kinie akcji z pewnością mogliby się świetnie sprawdzić, dodając do wartości sam już tylko angolski akcent. Ale jak to zwykle bywa w takich przypadkach, bohater zamiast hurtowo i pomysłowo zabijać sprawców swojego nieszczęścia, zaczął gadać. Gadał i gadał, na ekranie nie działo się nic poza gadaniem, ojciec znowu usnął. Mój :P. A że do napisania tego gadania nie mieli zdolnego scenarzysty, a realizacja filmu była półamatorska, to musiało skończyć się tragedią. I tak się też skończyło. Przed całkowita klapą uratowały film jedynie Danny Dyer, który nawet w gównianych filmach widać, że ma zadatki na gwiazdę, ze dwie sceny śmierci i jedna scena, którą wypadałoby otagować: #PokażCycki, gdyby hashtagi działały na Q-Blogu.

(1951)

Taki cwany jestem, że napisałem z wyprzedzeniem kilka recek, żeby spokojnie móc sobie wakacjować i nie przejmować się dziurami w kalendarzu. Poznajcie Mistrza Świata w oglądaniu dziwnych filmów Prawdopodobnie dlatego ostatnio pojawia się tu (bądź będzie pojawiać, nie zaplanowałem jeszcze postów) seria recenzji dziwnych filmów, które wyciągnąłem nie wiadomo skąd. Z drugiej strony może nie jest/będzie tak źle. Jedno wiem, o Vendecie nigdy bym nie napisał, gdyby nie to, że chce natłuc jak najwięcej recenzji, a mam właśnie kilka minut na napisanie czegoś. Będzie prosto, bo to film na dwa akapity, czyli mnie to zajmie pewnie pięć akapitów. Mój ojciec…

Czas na ocenę:

Ocena: 3

3

wg Q-skali

Podsumowanie: Brytyjski żołnierz mści się za śmierć rodziców. Ach, gdyby to było tak dobre, jak wygląda z tytułu i opisu fabuły...

5 odpowiedzi

  1. Danny to miał zadatki na gwiazdę ponad dekadę temu w okolicach Football Factory. Teraz to on gra w Kla…, znaczy w EastEnders, bywa pośmiewiskiem („Pimp” zarobił w kinach £205) i raczej już grywa w filmach, które już powyżej VOD nie podskoczą.

  2. Historia z Twoim ojcem zdaje się być zdecydowanie ciekawsza od filmu :-)

  3. Ejjj, coś z oceną zwaliłem! 3 miało być!

  4. Quentin

    No, ocena naprawiona.

  5. A myślałem że to kontynuacja V jak Vendetta 😉

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.