Katharine Isabelle striptiz seksowna bielizna głęboki dekolt
Operacje u tej pani chirurg są zabukowane do 2024 roku - Katharine Isabelle w filmie "American Mary".

Zmodyfikuj mnie! – recenzja filmu American Mary

Filmowa seria The ABC’s of Death oprócz możliwości zobaczenia kilkunastu – raz lepszych, raz gorszych – pomysłowych nowelek zahaczających o horror, daje też rozeznanie w tym, co aktualnie w gatunku piszczy. Zapraszani są do niej reżyserowie z całego świata, którzy dostają literkę i mają sobie wybrać jakieś słowo od niej się zaczynające, a potem nakręcić swoją część. Oczywiście nie są wybierani całkowicie z nosa. Czymś muszą na ten wybór zasłużyć.

I choć wśród nazwisk już ponad 50 reżyserów tworzących TABC’s znajdują się takie, które każdy rozpozna, to jednak są tam również nazwiska całkowicie anonimowe. A przynajmniej dla mnie, bo nie przeczę, że zaraz jakaś mądrala się znajdzie, która powie, że nikt go na tej pokaźnej liście nie zaskoczył. Kiedy je sobie przeglądam, zwykle zastanawiam się, skąd się te osoby wzięły, a potem zerkam na filmografię. W ten sposób można trafić na tytuł jakiejś mało znanej perełki, choć czasem też okazuje się, że szukany delikwent zajmuje się traceniem czasu na robienie animowanych shortów. Ale nie siostry Soska (Jen i Sylvia), które są odpowiedzialne za American Mary. To ich drugi pełnometrażowy film po Dead Hooker in a Trunk, który otworzył im drogę… na razie jeszcze nie do kariery, bo nic więcej godnego uwagi nie zrobiły. Ale do TABC’s, gdzie odpowiedzialne były za nowelkę T jak Torture Porn.

Siostry Soska reżyserki filmu American mary recenzja

SS, czyli Siostry Soska.

Nic dziwnego. Wszakże zainteresowania sióstr po seansie American Mary wydają się być jasne jak słońce odbijające się w chromowanym piercingu. I te zainteresowania mogą przy okazji ograniczyć ich reżyserską karierę, bo ile można kręcić filmy o tym samym? Ale przynajmniej jeden dobry film im wyszedł, więc i tak lepiej niż w przypadku większości polskich reżyserów. American Mary, bo o nim oczywiście mowa.

Jego bohaterką jest sympatyczna studentka medycyny, która w przyszłości chce zostać chirurgiem. Tak bardzo chce, że jest jedną z najlepszych studentek na roku. Niestety dla takich widocznie nie jest przewidziane stypendium, bo Mary, nasza studentka, cierpi na chroniczny brak kasy. Aby pospłacać wszystkie długi, decyduje się poruszać tyłkiem jako tancerka w barze go-go. Zanim jednak wychodzi na scenę, szczęśliwym zbiegiem okoliczności zostaje zabrana do piwnicy, gdzie na szybko musi wykonać operację jakiemuś pokiereszowanemu bandziorowi. I nie tylko na tym zarabia, ale także zyskuje nową, specyficzną klientelę.

Jak większość filmów wybierających się ze swoimi bohaterami w dziwny świat, który przeciętnemu widzowi raczej nie jest bliski, także i American Mary zyskuje na tym, że opowiada historię ludzi, jakich codziennie nie spotykamy na ulicach. Ludzi uzależnionych od dobrowolnych modyfikacji swojego ciała. Rozszczepiania języków na dwie części, wszczepiania sztucznych rogów, amputacji i kombinowania z jajkami – żeby wymienić te najmniej pokręcone. Właśnie do takiego świata trafia niewinna Mary i choć z początku obrzydzenie miesza się u niej z fascynacją, to stopniowo wsiąka coraz bardziej poruszając się pomiędzy coraz to dziwniejszymi postaciami.

I ta pierwsza połowa filmu to czysta Dycha pełna niespodzianek i zakrętasów (np. niezapomniana scena na imprezie chirurgów – pierdolę, nigdy w życiu nie pójdę na imprezę chirurgów!). Pozytywnie pokręcona, mieszająca śmiech z gatunku ojaprdl z ciekawością tego, co dalej. Potem jednak jest już ciut gorzej, bo o ile American Mary sprawdza się jako pokręcony film o pokręconych ludziach, to już nie radzi sobie jako studium opętania i zatracenia się w szaleństwie. Ale i tak jest dobrze.

(1921)

Filmowa seria The ABC's of Death oprócz możliwości zobaczenia kilkunastu - raz lepszych, raz gorszych - pomysłowych nowelek zahaczających o horror, daje też rozeznanie w tym, co aktualnie w gatunku piszczy. Zapraszani są do niej reżyserowie z całego świata, którzy dostają literkę i mają sobie wybrać jakieś słowo od niej się zaczynające, a potem nakręcić swoją część. Oczywiście nie są wybierani całkowicie z nosa. Czymś muszą na ten wybór zasłużyć. I choć wśród nazwisk już ponad 50 reżyserów tworzących TABC's znajdują się takie, które każdy rozpozna, to jednak są tam również nazwiska całkowicie anonimowe. A przynajmniej dla mnie, bo nie…

Czas na ocenę:

Ocena: 8

8

wg Q-skali

Podsumowanie: Studentka medycyny trafia do pokręconego świata ludzi uzależnionych od modyfikacji swoich ciał. Oryginalne kino, którego w zwykłym repertuarze kinowym nie znajdziecie.

7 odpowiedzi

  1. Pamiętam, jak zainspirowany artykułem na KMFie, urządziłem sobie przegląd nowoczesnego, amerykańskiego horroru. Takiego, hmm, organicznego (fiksacja ciałem, te sprawy) – to cronenbergowskie podejście ewidentnie do mnie trafia. Obejrzałem American Mary, Excision i Antiviral. Kurde, to był wspaniały filmowy dzień. Widziałeś te dwa pozostałe tytuły Quentinie? W szukajce nie ma. Polecam!

  2. Quentin

    Antiviral mi nie podszedł i zmęczył dość szybko. Chyba nawet nie dotarłem do końca. Drugiego nie kojarzę, obadam :).

  3. Quentin

    Dobra, już wiem :) Excision też tak średnio mi podszedł. Nie przekonuje mnie idea nowoczesnego body horroru z pokręconymi majakami, wolę ją w wersji z konkretną fabułą. Dlatego American Mary zdecydowanie najlepiej mi weszła.

  4. Dużo rzeczy można mówić o Excision, ale jednego zarzucić się nie da – miałkiego finału. W kategorii zakończeń jeden z moich all-time faworytów.

  5. Quentin

    To prawda, zakończenie jest świetne. Zresztą cały film jest w porządku, ot kwestia indywidualnego odbioru.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.
www.VD.pl