Rosie Day w filmie Ponury dom [The Seasoning House] 2012 - recenzja filmu
Ponury dom [The Seasoning House] - fot. screen z Youtube

Ponury dom, czyli człowieczeństwo już tutaj nie mieszka

Tak się dziwnie składa, że akcja wielu najbardziej przejmujących filmów, jakie powstały w ostatnich latach rozgrywa się w trakcie wojny w byłej Jugosławii. Gdy się tak nad tym głębiej zastanowić, kto wie, czy nie wyjdzie na to, że to właśnie ten konflikt zbrojny spośród wielu innych – a przynajmniej tych lokalnych – jest największym źródłem inspiracji do opowieści o totalnym zezwierzęceniu i utracie człowieczeństwa. Opowieści brutalnych i niełatwych do oglądania. Takich jak Ponury dom [The Seasoning House].

Rosie Day recenzja filmu Ponury dom The Seasoning House 2012

„Porzućcie wszelką nadzieję, wy, którzy tu wchodzicie”.

Jego bohaterką jest głuchoniema, młoda dziewczyna, sierota, która trafia do burdelu na tyłach frontu. Rządzony twardą ręką przez jego właściciela przybytek oferuje seksualne usługi dla walczących żołnierzy. Pozbawione jakiejkolwiek kontroli miejsce staje się odskocznią dla wszelkiej maści frustratów, którzy za nic mają ludzkie życie, a przebywające tam dziewczyny traktują przedmiotowo. Trzymane w stanie permanentnego haju, gwałcone i bite, całymi dniami nie wstają z łóżek. A nasza bohaterka, Angel, każdego dnia robi rundkę od jednej do drugiej w miarę możliwości się nimi opiekując. Faworyzowana przez właściciela ma sporo przywilejów, ale przy pierwszej nadarzającej się okazji postanawia wyrwać się z tego piekła. A raczej zmusza ją do tego sytuacja.

Nie ma co ukrywać, seans Ponurego domu nie należy do przyjemnych. To film z najgorszego do oglądania gatunku łączącego ze sobą tortury psychiczne i fizyczne. Torture porn, revenge thriller, you name it. Malujący obraz beznadziei, w którym śmierć jawi się niczym wybawienie. Komfort widza jest tutaj na ostatnim miejscu, przez co niektóre sceny sprawiają ból, a dodatkowo podkreślane przez bardzo realistyczne efekty składają się na 90-minutową podróż do piekła i z powrotem.

Na szczęście reżyser filmu – Paul Hyett – nie traktuje opowiadanej przez siebie historii jako dodatku do szokowania widza. Nie jest jego zamierzeniem epatowanie widza ponurymi obrazami tylko dla samego nimi epatowania. Wiele razy balansując na krawędzi tworzy film, który przede wszystkim zmusza do refleksji i pokazuje po raz kolejny, że wojenny koszmar to nie tylko Afryka gdzieś tam i podobne, odległe zakątki świata. To dzieje się także tuż za płotem i być może właśnie tym mocniej wali po łbie. Bo łatwiej wyobrazić sobie, że w jednej chwili piszesz reckę na bloga, a w drugiej ktoś może chcieć cię zabić, bo masz inne poglądy od niego.

Recenzja filmu Ponury dom, Rosie Day wstrzykuje narkotyki

„Lubię tę chwilę ciszy przed burzą…”

Osobiście mam jednak problem z takim kinem. Nie lubię go, nie lubię tej przemocy, która w jajcarskim horrorze gore wzbudziłaby u mnie ciepłe uczucia, ale w tak realistycznym wykonaniu (i nie chodzi o biegłość charakteryzatorską, a o całą otoczkę, kontekst sytuacji) mnie odrzuca. Myślę jednak, że filmy takie jak Ponury dom są potrzebne i nie mam zamiaru ich krytykować. Dobrze tylko, gdy biorą się za nie ludzie, którzy odróżniają ważny głos w danym temacie od taniego epatowania przemocą. Tak jest w tym przypadku. A że temat ów dotyczy prostytucji, wojny, handlu żywym towarem i demonów budzących się wraz z wojną – trudno uciekać od realizmu, bo do niczego to nie doprowadzi.

Warto na koniec zauważyć, że w Ponurym domu znajdziecie jedne z najbardziej realistycznych efektów, jakie ostatnimi czasy widziałem. Nie powinno to jednak dziwić, bo debiutujący Ponurym domem Hyett to nadworny charakteryzator na dworze Neila Marshalla, odpowiedzialny za efekty m.in. w The Descent, Doomsday, czy Centurionie. A także w Eden Lake, Attack the Block, Hunger i kilkunastu innych tytułach. Czyli brytyjska odpowiedź na Toma Saviniego.

(1887)

Tak się dziwnie składa, że akcja wielu najbardziej przejmujących filmów, jakie powstały w ostatnich latach rozgrywa się w trakcie wojny w byłej Jugosławii. Gdy się tak nad tym głębiej zastanowić, kto wie, czy nie wyjdzie na to, że to właśnie ten konflikt zbrojny spośród wielu innych - a przynajmniej tych lokalnych - jest największym źródłem inspiracji do opowieści o totalnym zezwierzęceniu i utracie człowieczeństwa. Opowieści brutalnych i niełatwych do oglądania. Takich jak Ponury dom [The Seasoning House]. Jego bohaterką jest głuchoniema, młoda dziewczyna, sierota, która trafia do burdelu na…

Czas na ocenę:

Ocena: 8

8

wg Q-skali

Podsumowanie: Bałkany, rok 1996. Głuchoniema dziewczyna pomaga prostytutkom więzionym w burdelu dla żołnierzy. Ponury i naturalistyczny obraz nie dla wrażliwych.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.
www.VD.pl