„Turistas”

Szablon nr 13 mówi: „Rozpocznij film od krótkiej, mocnej sceny. Najlepiej jeśli ktoś zginie w niej w męczarniach. Przejście do napisów na których daj do posłuchania jakąś wesołą piosenkę. Kiedy już wyświetli się plansza z twoim nazwiskiem podpisanym jako „scenariusz” odczekaj chwilę na nazwisko reżysera (nie zdziw się, bo czasem to również może być twoje nazwisko) i pozwól widzom zapoznać się z głównymi bohaterami twojego filmu. Najlepiej niech ich będzie kilkoro, żeby miał kto ginąć. Dobrze też, żeby byli śliczni. Chłopaki muskularni ale nie do przesady a dziewczyny seksowne i śmiałe. Potem poświęć kilka minut na goliznę i ogólnie żeby wszystkim było wesoło. Możesz napisać parę zabawnych tekstów, jeśli potrafisz, a jeśli nie potrafisz to dodaj w zamian jeszcze trochę golizny. Masz już pół godziny filmu? OK, możesz zacząć uśmiercać bohaterów. Zostaw parę osób na finał dociągając do niego ciągłymi pościgami i wrzaskami. Nie boisz się wysokiej kategorii wiekowej? Możesz dodać parę makabrycznych scen zatem. Gratuluję i dziękuję za skorzystanie z szablonu nr 13 tak jak wiele osób przed tobą”.

Grupka turystów z różnych anglojęzycznych zakątków świata trafia razem w Brazylii do autobusu wiozącego ich do kolejnego miasta, które mają zamiar odwiedzić. Turyści nasi opowiadają w jak wielu miejscach już byli, choć ciężko w to uwierzyć, że przeżyli tyle wypraw biorąc pod uwagę wysoki stopień ich inteligencji (na ten przykład spotykają blondyna o imieniu Sven i pierwsze, co robią, to pytają się go skąd jest…). Tymczasem dochodzi do wypadku w wyniku, którego zmuszeni są do czekania na następny autobus w samym środku brazylijskiego bezdroża. Kilka godzin czekania to nie dla nich, dlatego gdy dowiadują się, że w pobliżu jest bar, to postanawiają przedrzeć się w jego kierunku przez dżunglę. Zważywszy, że wcześniej nie potrafili na dworcu wsiąść do tego autobusu, co potrzeba, to pomysł ten wydaje się lekko ekstrawagancki.

Ciąg dalszy złego pijaru jaki Hollywood postanowił zrobić losowo wybranym krajom. Po słowackich idiotyzmach „Hostelu” i w oczekiwaniu na niemieckie idiotyzmy „Hostelu 2” obrzydzona została widzom wycieczka do Brazylii choć nie do końca jestem pewien czy akurat najwięcej złego trafiło się Brazylii czy może jednak następnemu filmowi pana reżysera „Turistas” Johna Stockwella, bo któż przy zdrowych zmysłach chciałby popatrzeć jeszcze raz na jakieś inne jego dzieło.

Typowy film dla nikogo. Amatorzy krwawych jatek widzieli już po dziesiąt razy filmy bardziej krwawe, ci którzy krwawych jatek nie lubią automatycznie nie mają po co oglądać „Turistas”, bo jednak parę mocnych scen w nim jest.

A teraz słuchajcie, bo to ważne: jeśli jakimś cudem wahacie się czy iść do kina na „Turistas” czy na „Pan’s Labyrinth” to bez dalszego zastanawiania się idźcie na ten drugi film. Już o nim pisałem, tu można poczytać co i jak.

Zapomniałem o ocenie: 2(6)

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.