Walentynkowy festiwal filmowy (1)

„Braindead”

Terroryzowany przez apodyktyczną mamusię, Lionel, zakochuje się w sprzedawczyni sklepu spożywczego, w którym robi zakupy. Początkowo wydaje się, że tych dwoje nic nie łączy, ale już wkrótce siła przeznaczenia wpycha ich sobie w ramiona, a romantyczne spotkanie w zoo wróży im jak najlepiej.

Romantyczna komedia produkcji nowozelandzkiej wyreżyserowana przez późniejszego reżysera filmowej ekranizacji tolkienowskiej trylogii, Petera Jacksona. Film opowiadający o miłości, której nie są straszne żadne przeciwności losu. Miłość dwójki bohaterów rozkwita pomimo dzielących ich różnic. Można śmiało powiedzieć, że na drodze do ich szczęścia stoi niemal całe miasteczko, w którym mieszkają, na czele z księdzem proboszczem i pojawiającym się znikąd wujkiem, który zgłasza roszczenia wobec domu Lionela.

Jednak najważniejszym w filmie Jacksona jest głos w sprawie chorobliwej miłości rodzicielskiej, która tłamsi głównego bohatera filmu i nie pozwala mu cieszyć się życiem i normalną fryzurą. Zahukany Lionel całkowicie podporządkowany jest swojej matce z czego wynika jego chorobliwa nieśmiałość. Kiedy jednak przychodzi mu walczyć o uczucie i o swoją ukochaną Paquitę, Lionel pokazuje pazur, a umiejętności, których nabył pod nieomal sadystycznym okiem swojej matki (takie jak np. koszenie trawników) dość niespodziewanie okazują się jego atutem w drodze po serce swojej ukochanej.

„Braindead” to opowieść o wielkiej miłości, która przytrafiła się bohaterom filmu Jacksona i która wydawać by się mogło nie miała żadnych szans na przetrwanie. Okazuje się jednak, że nawet w tak niekorzystnych warunkach prawdziwe uczucie potrafi przetrwać a co więcej, przybrać na sile niezależnie od tego, co sądzą o nim inni.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.