„Quien puede matar a un nino?” aka „Who Can Kill a Child?”

Para angielskich turystów spędza wakacje na hiszpańskim wybrzeżu. Uciekając od zgiełku przybrzeżnego miasteczka udają się na niedaleko położoną wyspę, na której ma na nich czekać cisza i spokój. I rzeczywiście. Cisza i spokój na tej wyspie są nieprawdopodobne.

Ulala, niezłe schizo. Hiszpański horror, któremu w tym roku stuknęło trzydzieści lat, a o którym prawdopodobnie prawie nikt nie słyszał. Sprawa dziwna, bo film naprawdę zasługuje na uwagę i udawadnia, że jak się chce, to można. Bez dużej obsady, bez krwi i flaków, ba można nawet stworzyć świetny klaustrofobiczny klimat w biały dzień, kiedy słońce stoi w zenicie. Nie tak jak ci sofciarze, co to żeby człowieka wystraszyć to potrzebują ciemnej nocy, żeby koniecznie nic nie było widać.

Początek filmu jest wstrząsający, a domyślam się, że jeszcze większe wrażenie musiał sprawiać w czasach, gdy został nakręcony. Co prawda jest on trochę nie na miejscu, bo udowadnianie potem, że piernik ma jednak coś do wiatraka jest trochę bez sensu, bo tak naprawdę i piernik i wiatrak to dwie zupełnie inne bajki. Uogólniam, bo nie chcę spoilerować. Tak czy siak, początek ten pewnie przez jednych może być potraktowany jako dodawanie filmowi rozgłosu w nieodpowiedni sposób, a przez drugich jako ważny głos w dyskusji nad podjętym tam problemem. Jeśli chodzi o mnie, to ja jestem pośrodku tych dwóch opinii.

No, a potem zaczyna się wciągająca opowieść o małżeństwie, które znajduje poszukiwany święty spokój, ale nie taki, na jaki miało ochotę. Atmosfera z każdą minutą się zagęszcza, a nastrój niepokoju towarzyszy seansowi już do samego końca filmu. Tempo powoli (aczkolwiek nie tak powoli jak to Azjaci potrafią) narasta i równomiernym tempem zmierza do kulminacji. Nudzić się nie sposób, a sama myśl o tym, że moglibyśmy się znaleźć w takiej sytuacji jak nasi bohaterowie, przyprawia o gęsią skórkę. 5(6)

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.