„UKŁADANKA” [„SAW”]

Adam budzi się w wannie pełnej wody. Jest ciemno i nic nie widać. W panice wyskakuje z wanny i zaczyna biadolić pod nosem. Nagle dobiega go spokojny głos informujący go uprzejmie żeby się z łaski swojej uspokoił, a po chwili rozbłyska światło. Rzut oka na otoczenie i Adam już wie, że znajduje się w zdewastowanej, niesprzątanej od stuleci, łazience pełnej syfu i malarii. Oprócz niego w pomieszczeniu jest nieznajomy mężczyzna, który patrzy na niego ciekawskim wzrokiem. No, ale na tym nie koniec niespodzianek. Obaj panowie przykuci są do rur kajdanami, a na środku łazienki leży gnijący trup z odstrzeloną połową głowy i z pistoletem w ręce. I żaden z obu panów po dwóch stronach łazienki nie ma pojęcia o co w tym wszystkim chodzi.

Gdzie się nie obejrzę to wszyscy chwalą „Saw” i określają ten film jedną z największych niespodzianek tego roku. No kurcze nie chcę na siłę mieć innego zdania i w zasadzie nie mam, bo film mi się podobał, ale… O tym „ale” na końcu. A na razie plusy. Największym plusem jest to, że film od absolutnie samego początku trzyma w napięciu i puścić nie chce do samego końca, gdy na ekranie pojawia się nazwisko reżysera. To plus absolutny i niepodważalny, no chyba, że ktoś wcześniej wpadnie na to, na co ja wpadłem po seansie o czym za chwilę :) Klimat filmu jest dokładnie taki, jaki powinien być klimat krwawego thrillera, czyli mroczny. Nie ma tam ugrzeczniania czegoś tylko po to, żeby film nie dostał zbyt dużej kategorii wiekowej… Ech, piszę same banały :) W skrócie: film ma znakomity klimat, nie nudzi i posiada zakończenie zgodne z nazwą wytwórni, która go wyprodukowała czyli „Twisted Pictures”. Ogląda się go znakomicie i nikt nie powinien się na nim nudzić. Nie przesadzone były pochwały. Tyle tylko, że… jest zupełnie nielogiczny. Niestety :( To co wydaje się być znakomicie poskładaną układanką, jest puzzlami, w których ktoś na siłę wetknął jeden element w drugi. „Teraz Myszka Miki będzie mogła zobaczyć to, co poczuje” cytując Alfa. No i wobec tych nielogiczności już na trzeci plan spada absolutnie beznadziejny występ Cary’ego Elwesa. Brrrr.

Aha. Nie próbujcie czytać o tym filmie na Onecie. Spoilery w co drugim komentarzu!!

No, ale warto obejrzeć. O tym czemu jest nielogiczny nie piszę, bo jeszcze ktoś, kto filmu nie widział przeczyta co i jak i mu popsuję zabawę. Na prf’ie napiszę więcej na ten temat, bo tam zdadzą egzamin spoilery.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.