The El Duce Tapes (2019), reż. Rodney Ascher, David Lawrence, Ryan Sexton.
The El Duce Tapes (2019), reż. Rodney Ascher, David Lawrence, Ryan Sexton.

The El Duce Tapes. Recenzja filmu Rodneya Aschera

Listen little slut, do as you’re told; Come with daddy for me to pour the gold; Golden shower, I’ve got the power! Recenzja filmu dokumentalnego The El Duce Tapes.

O czym jest film The El Duce Tapes

Na początku lat 90. ubiegłego wieku w Hollywood pojawił się niejaki Ryan Sexton. Jak wielu ludzi w jego wieku, przybył tu w poszukiwaniu sławy i z chęcią zostania gwiazdorem kina. Droga do tego była jednak daleka. Pewnego dnia w krzakach pod swoim mieszkaniem wpadł na nieprzytomnego mężczyznę. Jak się okazało, facetem tym był Eldon Hoke znany pod pseudonimem El Duce. Frontman kapeli rape-rockowej The Mentors, który w tekstach swoich piosenek gloryfikował gwałt. Panowie zostali kumplami, a Sexton chwycił za kamerę VHS, by zrealizować krótkometrażowy film dokumentalny o niewątpliwie ciekawym zjawisku, jakim był El Duce oraz założona przez niego kapela The Mentors. Krótkometrażowy projekt szybko przerodził się w coś większego. Sexton nagrywał kolejne taśmy i ani się obejrzał, minęły dwa lata. Wtedy nagle i bez ostrzeżenia, projekt musiał zostać zakończony. Nagrane taśmy na 25 lat trafiły do schowka i Sexton o nich zapomniał. Do czasu aż znalazły się w rękach Rodneya Aschera i Davida Lawrence’a.

Zwiastun filmu The El Duce Tapes

Recenzja filmu The El Duce Tapes

O Eldonie Hoke’u stało się głośno niedługo po 8 kwietnia 1994 roku, w którym to dniu odnalezione zostało ciało Kurta Cobaina. Również pochodzący z Seattle El Duce twierdził, gdzie się tylko dało, że to on zastrzelił lidera Nirvany na zlecenie jego żony Courtney Love. Opowieści dziwnej treści Hoke’a można było usłyszeć m.in., w dokumentalnym filmie Nicka Broomfielda Kurt & Courtney. No i cóż, nie będę zmyślał, że wiedziałem o tym wszystkim, bo właśnie doczytałem o tym na Wikipedii. W filmie The El Duce Tapes temat został jedynie przekazany w postaci migawki, lecz warto o tej migawce wspomnieć, bo wiele mówi ona o całym dokumencie Aschera i Lawrence’a. Teoretycznie najważniejszy moment biografii Hoke’a zajął tu jakieś 30 sekund.

Seans filmu The El Duce Tapes uświadomił mi, że powinienem wrócić do zapomnianej tradycji prowadzenia Listy Do Obejrzenia zawierającej listę dziwnych tytułów, które moim zdaniem warto będzie obejrzeć, gdy w końcu się pojawią. Filmów mniej znanych, a może i w ogóle nieznanych w momencie wspominania o nich, że właśnie powstają, o których dobrze by było nie zapomnieć trzy lata później, gdy w końcu wlecą. Jakoś tak z braku czasu zaniedbałem tę listę, a gdyby nie ona, to pewnie nie wpadłbym na The El Duce Tapes. Albo wpadł na to dużo później, w końcu nie jest to film zupełnie anonimowy. Głównie ze względu na jego twórcę, Aschera, reżysera świetnego dokumentu Pokój 237 o tajemnicach Lśnienia Kubricka.

Za sprawą tego, że gros dokumentu stanowią nagrania i wywiady z głównymi bohaterami tej opowieści o prawdopodobnie najbardziej szowinistycznej kapeli świata – postaciami takimi jak m.in. Sickie Wifebeater i Sneaky Spermshooter występujących na scenie w kapturach katów – od pierwszych sekund bije z niej ten niepowtarzalny undergroundowy vibe, którego nie sposób pomylić z niczym innym. Pierwsze minuty filmu to prawdziwa podróż do dziwnego świata, podczas której można poczuć się niczym Nicolas Cage zaglądający do najgłębszych dziur Los Angeles w poszukiwaniu filmów snuff. Poznajemy w nim Amerykę początku lat 90. i kulturową zmianę, która przyniosła zainteresowanie takimi programami jak talk show Jerry’ego Springera oraz muzykami, dla których świętości przestały istnieć. Światem próbował zapanować shock rock i undergroundowe kapele z okładkami płyt namalowanymi ołówkiem i dziwnymi nazwami. Ilustrują to nie tylko nagrania Sextona, ale i migawki ww. wspomnianych talk showów itp. Pokazują one jak szybko pojawiły się pierwsze obawy o to, jaki wpływ taki rodzaj muzyki będzie miał na młodych ludzi pojawiających się na koncertach kapel takich jak The Mentors czy GWAR.

I kiedy wydaje się, że The El Duce Tapes to podróż do piekła w towarzystwie jednego z najbardziej obleśnych muzyków, jakich nosiła scena muzyczna, ten niezwykły dokument zaczyna się niepostrzeżenie zmieniać. Wszystko, co kontrowersyjne do pokazania i zaśpiewania zostało już pokazane i zaśpiewane, a z kolejnych wywiadów -również z El Duce – zaczyna wyłaniać się ciekawa opowieść o człowieku o dwóch twarzach. Człowieku, w którego głowie zagnieździły się demony szowinizmu, rasizmu, fascynacji śmiercią i gwałtem, ale zarazem w tej chwili ciszy pomiędzy jednym pijaństwem, a drugim widać w nim też zagubienie, przewrotną inteligencję i poczucie humoru. Przekraczającego granice dobrego smaku kolesia, który aby wypromować swoją kapelę nagrał składankę piosenek Kissów, rozesłał ją po klubach jako swoje kawałki (jesteśmy najlepszym na świecie cover-bandem Kissów) i gdy zostali zaproszeni do zagrania na żywo, wtedy wjeżdżali ze swoją muzyką.

I nawet się nie spostrzeżecie, gdy kolesiowi budzącemu wasze obrzydzenie, zaczniecie nagle współczuć.

(2450)

Listen little slut, do as you're told; Come with daddy for me to pour the gold; Golden shower, I've got the power! Recenzja filmu dokumentalnego The El Duce Tapes. O czym jest film The El Duce Tapes Na początku lat 90. ubiegłego wieku w Hollywood pojawił się niejaki Ryan Sexton. Jak wielu ludzi w jego wieku, przybył tu w poszukiwaniu sławy i z chęcią zostania gwiazdorem kina. Droga do tego była jednak daleka. Pewnego dnia w krzakach pod swoim mieszkaniem wpadł na nieprzytomnego mężczyznę. Jak się okazało, facetem tym był Eldon Hoke znany pod pseudonimem El Duce. Frontman kapeli rape-rockowej…

Czas na ocenę:

Ocena: 9

9

wg Q-skali

Podsumowanie: Film dokumentalny o El Duce, frontmanie kapeli The Mentors, zrealizowany z odnalezionych po 25 latach nagrań wideo młodego aktora, który przez dwa lata towarzyszył członkom tego zespołu. Oryginalna, undergroundowa produkcja o zjawisku muzycznym znanym jako shock rock oraz o człowieku, który przeszedł do legendy tego gatunku. Wzbudza emocje, których po pierwszych minutach filmu nikt by się nie spodziewał.

Odpowiedź

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.