Potrójna granica, Triple Frontier (2019), reż. J.C. Chandor. Netflix.
Potrójna granica, Triple Frontier (2019), reż. J.C. Chandor. Netflix.

Potrójna granica. Recenzja sensacyjnego filmu Triple Frontier. Netflix

Wszystko zależy od tego, czego spodziewacie się po najnowszej produkcji Netfliksa, filmu Potrójna granica Jeśli tego, że znani aktorzy będą się w nim strzelali z krwiożerczymi handlarzami narkotyków – będziecie zawiedzeni. Jeśli zaś chcecie pooglądać znanych aktorów prowadzących przez dżunglę kilka mułów – jest to film dla Was. Recenzja filmu Potrójna granica, Triple Frontier. Netflix.

O czym jest film Potrójna granica

Santiago „Pope” Gomez (Oscar Isaac) to amerykański konsultant pomagający brazylijskiej policji w schwytaniu bossa narkotykowego, niejakiego Lorei (Reynaldo Gallegos). Jego pomoc jest nieodzowna, bo tylko on potrafi obsługiwać karabin z podwieszanym granatnikiem. Wszystkie te umiejętności jednak na nic, bo Lorea ciągle wymyka się wszelkim pułapkom. W końcu jednak udaje się ustalić miejsce jego przebywania. Okazuje się, że większość czasu spędza w położonej w dżungli rezydencji, gdzie trzyma furę pieniędzy nie ufając bankom. Pope postanawia zorganizować akcję w celu pojmania Lorei. Dogaduje się z miejscowym rządem, że w razie powodzenia, odpalą mu 25% przejętej forsy. Do pomocy w trudnej misji Pope nakłania starych kumpli z wojska, którzy po odejściu ze służby nie bardzo mają co ze sobą zrobić. Redlfly (Ben Affleck) sprzedaje domy, Ironhead (Charlie Hunnam) jeździ po szkołach wojskowych przekonując kadetów, żeby nie szli do prywatnego sektora, Catfish (Pedro Pascal) jest o krok od dostania wojskowego wilczego biletu, a brat Ironheada (Garrett Hedlund) walczy za kasę w podrzędnych galach MMA. Piątka przyjaciół wyrusza do Brazylii, by zarobić na emeryturę.

Zwiastun filmu Potrójna granica

Recenzja filmu Potrójna granica

W życiu każdego chłopca jest taki okres, w którym biega po okolicy z plastikowym pistoletem i robi pif paf. Niektórym zostaje to do dorosłości, a fascynacja bronią zaowocowała wojnami i strzelaninami w szkołach. A także filmami, w których aktorzy chcą sobie po prostu pobiegać z bronią i bezkarnie pozabijać. Nie każdy i nie zawsze chce być Hamletem, pozabijać handlarzy narkotyków też czasem trzeba. Nie ma w tym nic złego, każdy na miejscu Afflecka i spółki chętnie zgodziłby się na rolę w filmie Potrójna granica. Przecież to sam fun ubrać się w kevlarową kamizelkę, wsunąć do kabury guna, a przed wyjściem do dżungli przeładować karabin maszynowy. No i Affleck i spółka dostaje w filmie Potrójna granica wiele okazji do powyższego, choć – ze smutkiem trzeba przyznać – staje się to punktem wyjścia nie do strzelanin ze złymi oprychami, a raczej do robienia groźnych min i pozowania na zielone berety.

Nigdy nie zrozumiem po co utrudniać sobie życie i bawić się w jakieś scenariusze przy okazji filmów tego typu. Nikt by nie narzekał, gdyby dostał porządną rozpierduchę z piątką sympatycznych aktorów strzelających do wszystkiego, co się rusza. Tymczasem w Potrójnej granicy okazji do takiego strzelania jest niewiele. A gdy już się trafia, to po drugiej stronie stają albo nastolatkowie, albo bezimienni i pozbawieni twarzy strażnicy oglądający o szóstej rano piłkę nożną na żywo. Po raz kolejny film aż krzyczy z żalu za porządnym czarnym charakterem, który namieszałby w doskonałym planie specjalisty od wybitnych planów granego przez Bena Afflecka. Wchodzimy, obezwładniamy strażników, mamy 40 minut na zabicie Lorei i zgarnięcie hajsów, wychodzimy! Potrzeba było do tego planu aż specjalisty od planów.

Potrójna granica nie grzeszy mądrością, co zwykle jest efektem nadmiernych ambicji w projektach ambicji nie wymagających. Kryjówka głównego bossa mieści się w najgłupszym z możliwych miejsc, do którego na odległość rzutu kamieniem może podejść byle gringo we flanelowej koszuli. Lorea nie ufa bankom, ale ufa trzem kolesiom pilnującym jego pieniędzy, a większość problemów, na jakie natykają się bohaterowie szybko zostaje obwieszczonych nie-problemem. Nie, nie zgodzimy się brać udziału w akcji. Albo dobra, zgadzamy się. Nie możemy wziąć ich na pokład. Albo dobra, weźmy ich. Nie przelecimy helikopterem nad Andami. A w sumie przelecimy, w drogę.

Dobra, pośmiałem się, ale Potrójna granica nie jest taka okropna, jak mogłyby na to wskazywać powyższe akapity. Realizacyjnie jest filmem solidnym, w którym występują fajni aktorzy tworzący obiecujący team. Zamiast na akcję, Potrójna granica stara się postawić na kreślenie ciężkiego losu żołnierzy dręczonych przez różniste dylematy. Jest w tym trochę psychologii i próby budowania postaci przez kreskę ambitniejszą niż: potrafię zabijać najlepiej z całej swojej klasy!

Oraz prowadzenia mułów przez dżunglę. Mułów o udźwigu większym niż helikopter transportowy.

(2266)

Wszystko zależy od tego, czego spodziewacie się po najnowszej produkcji Netfliksa, filmu Potrójna granica Jeśli tego, że znani aktorzy będą się w nim strzelali z krwiożerczymi handlarzami narkotyków – będziecie zawiedzeni. Jeśli zaś chcecie pooglądać znanych aktorów prowadzących przez dżunglę kilka mułów – jest to film dla Was. Recenzja filmu Potrójna granica, Triple Frontier. Netflix. O czym jest film Potrójna granica Santiago „Pope” Gomez (Oscar Isaac) to amerykański konsultant pomagający brazylijskiej policji w schwytaniu bossa narkotykowego, niejakiego Lorei (Reynaldo Gallegos). Jego pomoc jest nieodzowna, bo tylko on potrafi obsługiwać karabin z podwieszanym granatnikiem. Wszystkie te umiejętności jednak na nic, bo…

Czas na ocenę:

Ocena: 6

6

wg Q-skali

Podsumowanie: Pięciu eks-komandosów wyrusza do brazylijskiej dżungli, by pojmać narkotykowego bossa. Spodziewający się fajnej akcji będą lekko zawiedzeni. To film porządny, który jednak wpasowuje się w powszechną opinię o filmowych produkcjach Netfliksa.

Odpowiedź

  1. frank drebin

    Słabiutki film, mógłbym wiele bzdur wymienić ale nie obyłoby się bez spoilerów. Ale jest jeden plus (a nawet dwa) – nie wstawiono na siłę ani murzyna ani geja.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.