Dziewczyna w sieci pająka, The Girl in the Spider's Web (2018), reż. Fede Alvarez.
Dziewczyna w sieci pająka, The Girl in the Spider's Web (2018), reż. Fede Alvarez.

Dziewczyna w sieci pająka. Recenzja filmu The Girl in the Spider’s Web

Oto kolejny film, o którym myślałem, że będzie kiszką, ale okazał się całkiem znośny. A na pewno dużo lepszy od tego niż myślałem, że będzie. Recenzja filmu Dziewczyna w sieci pająka.

O czym jest film Dziewczyna w sieci pająka

Lisbeth Salander (Claire Foy) to znana na świecie hakerka, która zawsze podąża własnymi ścieżkami. Nieuchwytna dla organów ścigania znalazła dla siebie miejsce gdzieś hen w dark necie i stamtąd walczy o sprawiedliwość. Właśnie oskubała do zera kolejnego damskiego boksera wręczając większość majątku jego maltretowanej żonie. Nie dane jest jej jednak odpocząć u boku lesbijskiej kochanki. Niedługo potem pojawia się kolejna propozycja współpracy. Programista Frans Balder (Stephen Merchant) chciałby, aby Lisbeth wykradła dla niego z serwerów NSA program dający możliwość wejścia do wszystkich systemów obronnych na świecie. Balder twierdzi, że program został wykorzystany przez NSA niezgodnie z założeniami i teraz chciałby go odzyskać. Lisbeth podejmuje się włamu i wszystko idzie dobrze dopóki w całą sprawę nie wplątują się tajemnicze bandziory. Życie Baldera i jego syna jest zagrożone, a tropem Lisbeth podążają zarówno bandziory, jak i amerykański agent Edwin Needham (Lakeith Stanfield). Pomimo swoich nad-umiejętności, Lisbeth nie jest w stanie złamać zabezpieczeń programu Baldera. Wkrótce będzie zmuszona, by skontaktować się ze swoim starym druhem, dziennikarzem Mikaelem Blomkvistem (Sverrir Gudnason).

Zwiastun filmu Dziewczyna w sieci pająka

Recenzja filmu Dziewczyna w sieci pająka

Dziewczyna w sieci pająka Fedego Alvareza może sprawiać wrażenie kobiecej (i mrocznej) wersji Jamesa Bonda dla ubogich i będzie to słuszne wrażenie, ale nawet wtedy pozostanie solidnym thrillerem sensacyjnym, który dużo nadrabia realizacją i klimatem. Trudno było się spodziewać, żeby Alvarez, który bez problemu ogarnął film o trójce złodziei, którzy włamali się do domu ślepca (Don’t Breathe) nie ogarnął sensacyjnej opowieści o Lisbeth Salander. I rzeczywiście ogarnął go, choć chyba dużo większy budżet mu nie służy. O ile bez problemu inscenizuje bardziej kameralne sceny, w których nie potrzeba rozmachu, to wyraźnie nie radzi sobie z pościgami samochodowymi czy cool scenami z laską w skórze na ścigaczu. Wyglądają blado i stanowią jeszcze za wysokie progi. Choć Alvareza broni, że nie jest to film o wyścigach samochodowych.

Fabuła kluczy pomiędzy standardowymi tematami takich opowieści. Sednem filmu jest obowiązkowy „mroczny sekret z przeszłości” oraz rodzinne koneksje Lisbeth i jej siostry Camilli (Sylvia Hoeks). Sprytni hakerzy włamują się efektownie, gdzie tylko się da, a nieustępliwi agenci podróżują po całym świecie, żeby ich złapać, śledząc kolejne stacje przekaźnikowe, przez które łączy się ofiara. Dziesięć, pięć, trzy sekundy… Mamy ją! W rozgrywkę mieszają się międzynarodowe rządy, a stawką w grze jest pokój na świecie. Dziewczyna w sieci pająka umiejętnie korzysta z tych motywów nie odkrywając prochu na nowo. Jest solidnie, a nad wszystkim wisi klimat „ale to już było”. Oto porządny „skandynawski” thriller, o którym za chwilę się zapomni, ale jak trafi się na niego gdzieś w telewizji to będzie można oko zawiesić.

Nie jestem fanem Claire Foy i uważam, że wsadzanie jej do wszystkich produkcji jak leci nie służy tej aktorce. Na Lisbeth Salander się nie nadaje, a cała odwaga tej nieustraszonej postaci pryska za każdym razem, gdy Foy i montażyści dbają o to, żeby czasem nie pokazała za dużo ciała. Claire nie jest aż tak dobrą aktorką, żeby bez dysonansu poznawczego u widza tak po prostu przeistoczyć się z serialowej królowej Elżbiety w twardą lesbę z fatalną grzywką. Po prostu czuć, że coś jest nie tak i nie ma znaczenia świadomość, że sama Foy na pewno bardzo by chciała zmienić emploi i rozszerzyć swoje portfolio.

W tej sytuacji największą sympatię u widza wzbudzają czarne charaktery Dziewczyny w sieci pająka. Budzą autentyczną grozę, a wizyta Blomkvista (zupełnie zbędna postać) u jednej z ich ofiar to scena, dla której warto obejrzeć cały film Alvareza.

(2251)

Oto kolejny film, o którym myślałem, że będzie kiszką, ale okazał się całkiem znośny. A na pewno dużo lepszy od tego niż myślałem, że będzie. Recenzja filmu Dziewczyna w sieci pająka. O czym jest film Dziewczyna w sieci pająka Lisbeth Salander (Claire Foy) to znana na świecie hakerka, która zawsze podąża własnymi ścieżkami. Nieuchwytna dla organów ścigania znalazła dla siebie miejsce gdzieś hen w dark necie i stamtąd walczy o sprawiedliwość. Właśnie oskubała do zera kolejnego damskiego boksera wręczając większość majątku jego maltretowanej żonie. Nie dane jest jej jednak odpocząć u boku lesbijskiej kochanki. Niedługo potem pojawia się kolejna propozycja…

Czas na ocenę:

Ocena: 6

6

wg Q-skali

Podsumowanie: Lisbeth Salander podejmuje się zadania, które sprawia, że jej tropem zaczynają podążać bezwzględni mordercy. Sensacyjny thriller nakręcony zgodnie ze wszystkimi zasadami gatunku. Solidność ważniejsza od rewolucji.

2 odpowiedzi

  1. Ten film to ciekawy przypadek, kontynuacja filmu Finchera, której nikt nie chciał odkąd całą obsadę zmienili i po drugiej stronie kamery też cała ekipa się zmieniła. Nie będę wgłębiał się w temat czemu Fincher nie nakręcił kontynuacji i dlaczego wzięli się za czwarty tom przygód Lisbeth, a nie drugi i czemu obsada całkowicie zmieniła się, bo przyznam, że nie śledziłem newsy na ten temat. Nie interesowała mnie tak kontynuacja, bo żadna wcześniejsza adaptacja książek, ani hollywoodzka, ani europejskie filmy specjalnie mnie nie zachwyciły. Film Finchera był porządny, ale szczerze wolę pozostałe filmy twórcy Obcego 3 i pamiętam jedynie genialną czołówkę z coverem Led Zeppelin. Więc zasiadłem do tego filmu bez żadnych oczekiwań, zwłaszcza gdy okazało się, że hakerkę zagra Claire Foy. I w tym momencie nie do końca się z Tobą zgadzam, bo to dobra angielska aktorka, która udowodniła w filmie Soderbergha „Unsane” i „Pierwszy człowiek” Chazelle’a, że potrafi grać zupełnie inne role jak królowa Elżbieta II. W tych filmach o wiele bardziej podobała mi się jak w serialu, ale to też wina jej postaci jak w Crown jest pisana, ciężko lubić tą zamkniętą i nieokazującą uczuć Elżbietę.

    Co do roli Lisbeth wypadła nawet ok jak dla mnie, ale szczerze to nie miałem żadnych oczekiwań do jej roli, bo w trailerze zupełnie nie pasowała mi, uznałem ten casting za jeden z najgorszych w ogóle, więc z tym się zgadzam, że chybiony casting się wydawał, ale nie gra źle, tylko po prostu nie pasuje do roli za nic. Nie przypomina nawet jak ta Lisbeth nie przypomina poprzednich wcieleń bohaterki, bo tutaj mamy kogoś w stylu superbohaterki czy szpiega. No i taki jest film, który bardziej jest kinem sensacyjnym, szpiegowskim, w stylu Jasona Bourne’a czy Bondów, niż mrocznym kryminałem/thrillerem.

    Co do Mikaela Blomkvista to był tak nijaki w tej roli Gudnason, że nie mam nic do powiedzenia o nim. Oprócz Foy jedynie kogo z obsady, bo dziewczyna chociaż się starała, to zapamiętałem Lakeitha Stanfielda w roli agenta z USA, bo zagrał zupełnie inną rolę z jakich znany jest. Agent Edwin w niczym nie przypomina Dariusa z „Atlanty” czy Cassiusa z „Sorry to Bother You”, a muszę przyznać, że pomimo roli w „Uciekaj” to z takimi postaciami, trochę zjaranymi, mającymi wszystko gdzieś, kojarzy mi się aktor, a w tym przypadku miło mnie rozczarował.

    A co do całego filmu, to podobnie miałem jak Ty, gdy go wczoraj oglądałem, czyli okazał sie lepszy niż się spodziewałem tylko trzeba zaakceptować fakt, że jest to kino szpiegowskie i nic więcej, żaden kryminał mroczny ani thriller, a Lisbeth jedynie nazywa się jak bohaterka poprzednich filmów i książek, a tak naprawdę robi za kobiecego superszpiega.

    Nie zgadzam sie z Tobą że reżyser nie poradził sobie ze scenami akcji, są naprawdę dobre, mnie się podobały i moim zdaniem to jak porządny film wyszedł jest to zasługa reżysera. Alvarez udowodnił tym filmem, że równie dobrze czuje się w kinie z innego gatunku jak thriller i horror i przy większej kasie sobie też radzi.

    Jedyną wadą tego filmu jest to, że to kontynuacja filmu Finchera, bo przez to pojawia się kilka wątków, które trzeba tłumaczyć, związanych z przeszłością bohaterów, zwłaszcza że to adaptacja czwartego tomu i trzeba opowiedzieć co się wydarzyło po filmie Finchera u hakerki i dziennikarza a przed „Dziewczyną w sieci pająka”. Przecież gdyby scenariusz odpowiednio przerobić i film nie łączył by się w niczym z poprzednim filmem i książkami to wtedy produkcji Alvareza wyszłoby to na dobre i film byłby jeszcze lepszy.

    A tak ogląda się dobrze, ale jednocześnie wybijały mnie z seansu wszystkie sceny, gdy bohaterowie opowiadają czemu ich relacje wyglądają jak wyglądają, co się zmieniło. Filmowi szkodzi najbardziej to, że to kolejna część historii Lisbeth, ale to i tak na tyle porządna produkcja, że dobrze się bawiłem i oceniam jak Ty, na 6/10. Wszystkie powiązania z poprzednimi filmami i książkami, tylko szkodzą, a film tylko by zyskał gdyby całkowicie je wywalić. Bo tak to ogląda się trochę jak sequel thrillera , którym jest, ale też nie do końca, bo ogląda się też jak kino szpiegowskie (choć miałem też skojarzenia z Batmanem), a takie kino nie kojarzy się w ogóle z historiami o Lisbeth.

  2. Quentin

    Nie wszystkich scen akcji się czepiam, właściwie tylko tych, hmm, mobilnych :). Tych potrzebujących większego rozmachu i ciekawej inscenizacji, a nie fajnie wyglądającego strzelania do ludzi w domu :)

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.