Wdrożenie i opieka: MimasTech
Szokujące newsy!
Polar (2019), reż. Jonas Åkerlund. Netflix.
Polar (2019), reż. Jonas Åkerlund. Netflix.

Polar. Recenzja filmu z Madsem Mikkelsenem. Netflix

Trzeba przyznać, że po niedawnym boomie (Jacek Kurski określiłby go mianem piku) na Madsa Mikkelsena, o tym pochodzącym z Danii aktorze nieco ucichło. Role w filmach takich jak Polar nie są dobrym krokiem do tego, by o nim całkiem nie zapomniano. Recenzja filmu Polar. Netflix.

O czym jest film Polar

Duncan Vizla (Mads Mikkelsen) to efektywny płatny zabójca, który na swoim… funduszu emerytalnym zgromadził już osiem milionów dolarów. Pieniądze te mu się przydadzą, bo właśnie zamierza odejść na  emeryturę. Jak to zwykle w takich przypadkach bywa, nie będzie mu jednak dane w spokoju cieszyć się życiem emeryta. Choć zaszywa się w położonej na zadupiu chatce, gdzie jego sąsiadką jest płochliwa Camille (Vanessa Hudgens), to bez większego trudu udaje się go tam zlokalizować grupie innych płatnych zabójców. Ich wspólnym pracodawcą jest niejaki Mr. Blut (Matt Lucas) oraz jego prawa ręka Vivian (Katheryn Winnick). Blutowi zależy na tym, żeby Duncan, nazywany też Czarnym Kaiserem, nie doczekał emerytury. Dobrymi chęciami jest jednak brukowane piekło. Szczególnie gdy wysyłasz grupę emo-szczypiorów do załatwienia badassa.

Recenzja filmu Polar

Naprawdę nie mam dużych wymagań, a już w szczególności pod adresem filmów takich jak Polar, którego pierwowzorem jest graficzna powieść pod tym samym tytułem. Krwawa jatka w stylistyce Johna Wicka mi wystarczy, nie potrzebuję do tego scenariusza. Wszystko to nie zmienia faktu, że Polar zamiast być krwawą jatką jest przekombinowaną krwawą jatką, która stara się być cool i taka przewrotnie makabryczno-zabawna. A nie jest. I żadne nastawienie przed seansem na to nie pomoże.

Wszystkie te daremne próby bycia bardziej komiksowym od komiksów, cała ta przerysowana przemoc, plastikowi bohaterowie i podkręcone do granic groteski sceny sprawiają, że oto jawi się film, którego ambicją jest zapewne znalezienie się wśród grona tytułów kultowych. Tego nijak nie sprawiają, ale sprawiają coś innego. Pozwalają nie traktować filmu Polar jako bezsensownego gniota zasługującego na Jedynkę z powodu wielu kuriozalnych scen, razem z tą psią, bezpośrednio kpiącą z Johna Wicka na czele. Bo Polar po prostu taki miał być. Przerysowany, plastikowy, pulpowaty. Tyle, że nie wyszedł.

Szkoda w tym wszystkim Madsa Mikkelsena, który nawet w takim gniocie potrafi się wyróżnić. Rola do niego pasuje, choć doprawdy nie wiem, po co zgodził się tu wypiąć tyłek u lekarza. Pewnie było tak, że autorzy filmu pomyśleli, że to też będzie cool i takie w klimacie komiksowego teledysku bez żadnych świętości. Tymczasem skończyło się na wypiętym tyłku Mikkelsena, żałośnie. I tak można by wymienić większość scen z filmu Polar.

Najwięcej dobra, obok występu Mikkelsena, jest w filmie Polar w scenach akcji. Niektóre są pomysłowe (choć niektóre zupełnie nie są, jak np. ta z automatycznymi karabinami maszynowymi), w większości krew sika na lewo i prawo, no i widać, że ktoś nad nimi chwilę przysiadł. Nijak nie są jednak w stanie przykryć tego, że Polar jest produkcją totalnie przestrzeloną, którą zapamiętam jedynie z jednej z najbardziej dennych tortur w historii kina. Serio? Macie cztery dni na torturowanie Mikkelsena i kończycie na szczypaniu go szczypczykami?

(2248)

Trzeba przyznać, że po niedawnym boomie (Jacek Kurski określiłby go mianem piku) na Madsa Mikkelsena, o tym pochodzącym z Danii aktorze nieco ucichło. Role w filmach takich jak Polar nie są dobrym krokiem do tego, by o nim całkiem nie zapomniano. Recenzja filmu Polar. Netflix. O czym jest film Polar Duncan Vizla (Mads Mikkelsen) to efektywny płatny zabójca, który na swoim… funduszu emerytalnym zgromadził już osiem milionów dolarów. Pieniądze te mu się przydadzą, bo właśnie zamierza odejść na  emeryturę. Jak to zwykle w takich przypadkach bywa, nie będzie mu jednak dane w spokoju cieszyć się życiem emeryta. Choć zaszywa się…

Czas na ocenę:

Ocena: 4

4

wg Q-skali

Podsumowanie: Płatny zabójca tuż przed przejściem na emeryturę będzie musiał rozprawić się z grupą młodszych killerów. Zupełnie nieudane komiksowe widowisko, które miało być bezkompromisowe i pełne krwawego funu, a wyszło żałośnie.

9 odpowiedzi

  1. Asiek

    haha szczypczykami :) A co ja z tym Mikkelsenem widzialam? Co było boom z nim?

  2. Quentin

    Ciebie chyba właśnie ominął ten boom :P, ale znasz go sprzed boomowych „Jabłek Adama”.

  3. Fajny zwiastun i ciężkostrawny film.
    Jakby przycieli go do 1,5 h było by to o wiele sensowniejsze widowisko.
    A tak to przy drugim dniu tortur zacząłem przepuszczać bo nudy i tak już przepuszczałem do końca. Chwilę zwolniłem przewijanie, żeby zobaczyć twist. Potem migneło mi, że w sumie to końcówka zapowiada kontynuację.

  4. Nie rozumiem jakiegoś ogólnego może nie hejtu ale krytykanctwa względem Polar. To takie kino klasy B i jak to kino klasy B: diablo nierówne, gdzie sceny fajne mieszają się z żenującymi, a groteskowe z jakimiś próbami poważniejszych tematów (trochę jak w niektórych japońskich kreskówkach:P). Czasem przeginali ale jakoś mi to mocno nie przeszkadzało. Ogólnie lepiej się na tym bawiłem niż na marvelowych produkcyjniakach z ostatnim Deadpoolem włącznie. 😛

  5. Quentin

    Różnie bywa. Ja nie rozumiem krytykanctwa polskiego Diablo np. :)

  6. Ja polskie kino współczesne to akurat hejtuje z założenia. 😉 😉 😉

  7. Panie takie nierówne kino to max 1,5 h i można oglądać.
    A teraz byle filmik klasy b rozciągnięty do ponad 2h. bezsynsu.

    Diablo nie widziałem, ale wiadomo, że „ujowy” :-)

  8. Quentin

    Kombinują z tą klasą b i niżej, co zdecydowanie przeszkadza. Zabijasz, koniec filmu, co tam więcej trzeba. A najbardziej to mnie denerwują w nim… plakaty :). Teraz byle gówno miewa stylowe, rysowane jak przez Struzana plakaty. Patrzysz na nie i myślisz: oho, będzie sztos. Odpalasz film, a on nakręcony za 20 dolarów ajfonem.

  9. Wg mnie Polar to porażka na maksa. Jakby erotoman chciał zrobić na siłę film akcji.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.