Wdrożenie i opieka: MimasTech
Szokujące newsy!
Mamma Mia: Here We Go Again! (2018), reż. Ol Parker.
Mamma Mia: Here We Go Again! (2018), reż. Ol Parker.

Mamma Mia: Here We Go Again! (2018). Recenzja filmu

Miałem już gotowy cały wstęp do tej recenzji, ale mi go popsuli końcówką. No dobra, to inaczej. Zgodnie z przypuszczeniami, druga część popularnego musicalu Mamma Mia okazuje się odgrzanym kotletem ze scenariuszem potrzebnym tylko do tego, żeby wpleść gdziekolwiek randomowe piosenki formacji ABBA. Trudno jednak mieć o to pretensje, bo przecież o to chodziło i chyba nikt nie liczył na to, że będzie inaczej? Recenzja filmu Mamma Mia: Here We Go Again!

O czym jest film Mamma Mia: Here We Go Again!

Dziesięć lat po wydarzeniach z filmu Mamma Mia, Sophie (Amanda Seyfried) skończyła remontować hotel założony przez swoją matkę (Meryl Streep). Jest to teraz przybytek na wypasie dostosowany do gustu współczesnego turysty. Dużymi krokami zaczyna zbliżać się jego otwarcie (hotelu, nie turysty :P), ale Sophie ma problem. To Sky (Dominic Cooper), który właśnie siedzi w Nowym Jorku, dostał tam propozycję pracy i chciałby, żeby spróbowali w Ameryce. Sophie nie chce. Na duchu podtrzymują ją najbliższe przyjaciółki matki: Rosie (Julie Walters) i Tanya (Christine Baranski). Razem wracają pamięcią do czasów, gdy młoda Donna (Lily James) przybyła na wyspę Kalokairi (czy jakoś tak) i poznała trzech przystojniaków, którzy za chwilę spłodzą Sophie.

Recenzja filmu Mamma Mia: Here We Go Again!

Cóż się tu rozpisywać, kiedy sprawa jest jasna. Mamma Mia: Here We Go Again! to propozycja dla tych, którzy chcą sobie posłuchać piosenek zespołu ABBA. Kropka. Przy okazji trzeba pamiętać, że odpada motyw świeżości, więc co za tym idzie: wow, ale fajnie, śpiewają piosenki ABBY; zmieniło się w: o, znowu śpiewają piosenki ABBY. Te oczywiście dają radę, bo zawsze dawały, a i jest w repertuarze sporo utworów, których w jedynce nie było (m.in. drugi mój ulubiony Andante, andante). Plusy równoważą więc minusy, choć chciałoby się, aby je przysłaniały. Nie przysłaniają. Mówiąc wprost: przez większość seansu trochę się nudziłem. Nie wiem, może zabrakło piosenkom więcej poweru i pomysłowego choreo, żeby nie patrzeć na brak fabuły?

Fabuła nie zaskakuje niczym. Rozwinięcie historii trzech ojców również pozbawione jest jaja, a najbardziej brutalnie potraktowany został młody Colin Firth, który zniknął niczym niepotrzebny rekwizyt. Wiedzieliśmy, że któryś z nich jest ojcem, ale nie wiadomo który i dowiedzieliśmy się znów, że któryś z nich jest ojcem, ale nie wiadomo który. Brakuje też chyba trochę konsekwencji – ale tu się mogę mylić – bo zdaje się w jedynce nie było śladu po tym, że Julie Walters zna Stellana Skarsgårda. A przecież teraz pokazano, że się wcześniej poznali. No i w ogóle cały ten dramatyzm napędzający fabułę jest totalnie niedramatyczny. Zamiast siedzieć z ukochaną na rajskiej wyspie, pić ouzo i nie martwić się niczym, Sky woli dymać w garniaku po Nowym Jorku od spotkania do spotkania? No dobra, może do tego ouzo nie chciał wracać, to zrozumiałe.

Co za tym idzie wszystko w fabule jest totalnie naciągane pod piosenki i nikt nie zadał sobie trudu, żeby to zamaskować.

On the other hand ostatnie pół godziny filmu Mamma Mia: Here We Go Again! jest naprawdę fajne i pełne pozytywnych emocji. Już, już prawie miałem zapomnieć o słabej reszcie. Ta końcówka umocniła końcową Szóstkę, która wpadłaby i tak, bo piosenki, bo ładna Grecja (trochę dużo greenboksu), bo z wyjątkiem Dominica Coopera naprawdę trafiona obsada we wszystkich rolach głównych. Serio jednak mogliby trochę się wysilić nad scenariuszem – podkreślając szczególnie filmowy dowcip trącący sucharem (kolo w budce na molo czy budzące przewracanie oczami szarmanckie teksty Andy’ego Garcii).

(2158)

PS. Największe zaś propsy wędrują do Stellana i Colina za odtworzenie słynnej sceny z Titanica.

Miałem już gotowy cały wstęp do tej recenzji, ale mi go popsuli końcówką. No dobra, to inaczej. Zgodnie z przypuszczeniami, druga część popularnego musicalu Mamma Mia okazuje się odgrzanym kotletem ze scenariuszem potrzebnym tylko do tego, żeby wpleść gdziekolwiek randomowe piosenki formacji ABBA. Trudno jednak mieć o to pretensje, bo przecież o to chodziło i chyba nikt nie liczył na to, że będzie inaczej? Recenzja filmu Mamma Mia: Here We Go Again! O czym jest film Mamma Mia: Here We Go Again! Dziesięć lat po wydarzeniach z filmu Mamma Mia, Sophie (Amanda Seyfried) skończyła remontować hotel założony przez swoją matkę…

Czas na ocenę:

Ocena: 6

6

wg Q-skali

Podsumowanie: Córka Donny, Sophie, przygotowuje się do ponownego otwarcia hotelu matki. Pojawiają się nieoczekiwane problemy. Tylko i wyłącznie dla piosenek i trafionej obsady.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.