Ciche miejsce, A Quiet Place (2018). reż. John Krasinski.
Ciche miejsce, A Quiet Place (2018). reż. John Krasinski.

Ciche miejsce. Recenzja filmu A Quiet Place

Każdego roku pojawia się jakiś horror, o którym mówi się trzy razy więcej niż o pozostałych. Czasem są to filmy, które mają ożywić gatunek, czasem posiadające jakiś śwież(sz)y pomysł, czasem po prostu będące porządnie zrobionym kinem, co coraz częściej wystarczy do tego, żeby wyróżnić się na tle konkurencji. Ciche miejsce to po trochu tego wszystkiego. Recenzja filmu Ciche miejsce.

O czym jest film Ciche miejsce

89 dni później. W ciszy opustoszałego miasteczka pojawia się rodzina Abbottów. W milczeniu i na bosaka przemierzają sklep wzdłuż i wszerz w poszukiwaniu czegokolwiek, co może im się przydać. Porozumiewają się zdawkowo i tylko na migi. Dbają o to, by nie robić hałasu. Na migających gdzieś w tle gazetach widać niepokojące nagłówki i tytuły wypisane dużymi literami: TO DŹWIĘK! Najmłodsze z trójki dzieci Abbotów chciałoby zabrać ze sobą plastikowy model wahadłowca do zabawy, ale ojciec Lee (John Krasinski) kategorycznie zabrania. Wyjmuje z zabawki baterie i miga, że jest za głośna, a co za tym idzie zbyt niebezpieczna. Mama Evelyn (Emily Blunt) i siostra Regan (Millicent Simmonds) pocieszają dzieciaka, a rodzina gęsiego opuszcza miasteczko, wciąż dbając o to, by być jak najciszej się tylko da. Rok później Abbottowie mieszkają na położonej na odludziu farmie. Wciąż w ciszy, wciąż uważając na każdy dźwięk. Evelyn jest już w zaawansowanej ciąży i do porodu pozostał niecały miesiąc. Lee cięgle szuka odpowiedzi na dręczące go pytania odnośnie sytuacji, w jakiej się znaleźli. Bez większego entuzjazmu wysyła w eter S.O.S. i dba o to, by rodzina była bezpieczna. Wszyscy o to dbają wygłuszając ściany gazetami i jedząc posiłki na liściach kapusty. Byle tylko nie hałasować. Wkrótce to jednak nie wystarczy.

Recenzja filmu Ciche miejsce

Ciche miejsce w reżyserii Johna Krasinskiego to film paradoksalny. Paradoks sytuacji polega na tym, że choć o filmie Ciche miejsce lepiej za dużo nie wiedzieć, to jakakolwiek większa wiedza na jego temat niczego Wam nie zepsuje. Mógłbym więc wdać się w dokładniejsze szczegóły i, uwierzcie, filmu bym Wam nie zniszczył, ale niech już będzie, że lepiej wszystkiego dowiedzieć się w trakcie seansu. Zostawiam więc temat fabuły ograniczając go do minimum. Niedaleka przyszłość. Jesteś za głośno – giniesz. Rodzina głównych bohaterów stara się być cicho.

Cisza to podstawowy atut filmu Ciche miejsce. Przez większość trwania filmu jest cicho. Słychać jakieś niewielkie odgłosy przyrody, odbiór filmu trochę wzbogaca subtelna muzyka, ale kiedy trzeba jest cicho. Z tego powodu seans filmu Ciche miejsce to wymarzona okazja do tego, by na widowni kinowej w końcu było cicho. Jeśli będziecie mieli pecha, traficie na widzów, którzy mają to w nosie, ale wydaje mi się, że większość nie będzie szeleścić, chrupać i gadać, bo w podczas seansu filmu Ciche miejsce wszystko to słychać cztery razy bardziej. No i trochę wstyd ostentacyjnie żreć popkorn.

Choć cicho jest nie tylko dlatego, że wszystkie takie odgłosy dobrze słychać. Powodem większego skupienia widzów jest z pewnością również fakt, że film Ciche miejsce umiejętnie trzyma w napięciu szybko budując klimat z gatunku: w każdej chwili coś może się wydarzyć. Serwuje też historię rodziny, której los obchodzi widza. Cisza w dłoniach Krasinskiego jest orężem, którym włada umiejętnie, wykorzystując wszystkie zalety takiego pomysłu na film. Dzięki filmowej ciszy odpada m.in. problem wepchniętych na siłę jump scare’ów, bo w świecie takim jak ten z filmu Ciche miejsce – każdy głośniejszy odgłos jest jump scare’em.

Nie jest film Ciche miejsce filmem bez wad. To, co jest głównym atutem filmu Krasinskiego paradoksalnie również jest jego największym ciężarem i ograniczeniem. Nie będę się wdawał w szczegóły, bo obiecałem nie zdradzać za wiele, ograniczę się więc do tego, że w przypadku filmu Ciche miejsce nie ma mowy o czymś nowym, zaskakująco świeżym. Piszę o tym w przypadku większości ostatnich filmów zapowiadanych przełomowymi dla horroru, ale nie ma co udawać, że jest inaczej. „Wszystko już było”. Krasinski popełnia też trochę grzechów niekonsekwencji pozwalając sobie w dalszej części filmu na mnożenie odgłosów, które w pierwszej połowie filmu zwyczajnie by nie przeszły. Trochę zastrzeżeń można mieć do zachowania filmowych bohaterów, no i jednak sporo rzeczy mieści się w sferze pobożnych życzeń reżysera, bo choćby nie wiem, jak to sobie wyobrażał, to nie ma szans, żeby fajerwerki zagłuszyły krzyk.

Z tego powodu kto będzie chciał narzekać na niedopatrzenia i nudę, znajdzie sporo rzeczy na poparcie tej opinii. Chyba jednak lepiej przyjąć Ciche miejsce z całym dobrodziejstwem inwentarza i cieszyć się naprawdę udanym filmem, którego seans nie jest stratą czasu.

(2392)

Każdego roku pojawia się jakiś horror, o którym mówi się trzy razy więcej niż o pozostałych. Czasem są to filmy, które mają ożywić gatunek, czasem posiadające jakiś śwież(sz)y pomysł, czasem po prostu będące porządnie zrobionym kinem, co coraz częściej wystarczy do tego, żeby wyróżnić się na tle konkurencji. Ciche miejsce to po trochu tego wszystkiego. Recenzja filmu Ciche miejsce. O czym jest film Ciche miejsce 89 dni później. W ciszy opustoszałego miasteczka pojawia się rodzina Abbottów. W milczeniu i na bosaka przemierzają sklep wzdłuż i wszerz w poszukiwaniu czegokolwiek, co może im się przydać. Porozumiewają się zdawkowo i tylko na…

Czas na ocenę:

Ocena: 8

8

wg Q-skali

Podsumowanie: Rodzina walczy o przetrwanie w świecie, w którym najdrobniejszy nawet dźwięk może oznaczać śmierć. Pomysłowe kino, którego największym atutem jest umiejętne wykorzystanie ciszy do budowania napięcia. Oraz bohaterowie, na których zależy.

6 odpowiedzi

  1. Eeee… taki super chwalony i w ogóle a to taki przyjemny filmik na poziomie 10 Cloverfield Lane albo coś takiego. Gdybym go znalazł niechcący na jakimś Netfliksie z nieznanymi aktorami wyprodukowany gdzieś w Bułgarii, to może bym się jarał, że łał, ale fajny film odkryłem, ale jak na tyle ochów i achów to lekkie rozczarowanie. Zwłaszcza, że nie ma tu żadnej tajemnicy, żadnej niespodzianki, a jeszcze strasznie niekonsekwentni są twórcy, w tym czego stwory słyszą a czego nie słyszą. No i nie rozumiem jak takie coś, skądkolwiek by się nie wzięło miałoby wytłuc całą ludzkość, jak to [spoiler] powala jeden celny strzał z shotguna… 😉 [koniec spoilera]

  2. Quentin

    Może nikt nie próbował do nich wcześniej strzelać :). Generalnie tak, u mnie tak pomiędzy 7 a 8, ale poszło 8, bo lepsze od Get Out, no i podobało mi się, że wymagał ciszy od popkorniarzy :)

  3. Jak się ogląd a w domu to popcorniarzy nie ma. 😉
    Nietuzinkowa, kultowa, oryginalna Suspira u Quentina 5/10, sztampowy, przewidywalny PG13 A Quiet Place – 8/10… Yhm… 😛 😉 Im dalej od seansu (a nie minęły jeszcze 24h!) tym mniej mi się to „Ciche miejsce” podoba. Właściwie to doszedłem do wniosku, że ten film był absurdalnie wręcz głupi, choć co prawda banału i głupoty Cloverfield Paradox nie osiągnął… 😉

  4. Quentin

    Wiesz dobrze, że takie porównywanie filmów nie ma sensu, więc poprzestanę na tym, że wiem, że wiesz :).

    Albo z innej beczki. Oceń dokładnie taki sam film jak A Quiet Place, ale nakręcony w 1977 roku i dokładnie taki sam jak Suspiria, ale nakręcony w 2018 roku :P.

  5. W 1977 Emily Blunt była na świecie w ogóle? 😛

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.