Steel Rain (2017), reż. Yang Woo-suk.
Steel Rain (2017), reż. Yang Woo-suk.

Steel Rain. Recenzja koreańskiego thrillera politycznego. Netflix

Południowokoreański Jack Ryan jest przy kości, obżera się McDonaldem i słucha G-Dragona. Ale kiedy Półwysep Koreański znajduje się na granicy konfliktu nuklearnego, to właśnie on jest tą osobą, która może mu zapobiec. Recenzja filmu Steel Rain. Netflix.

O czym jest film Steel Rain

Darujcie, ale do minimum postaram się ograniczyć operowanie stanowiskami bohaterów filmu Steel Rain, bo pełen profesjonalizm wymagałby zbyt dużej ilości czasu i powrotnego klikania po filmie. Trochę dużo jest tam takich informacji, nie wszystkie podane w pl-napisach. Tak czy siak. Uhm Chul-woo (Jung Woo-sung) to północnokoreański agent, do którego z kolejnym zadaniem zgłasza się szef wywiadu wojskowego. Szefu przekazuje informację o planowanym zamachu na Wielkiego Wodza, który w najbliższym czasie ma przeprowadzić ważny generał i jeszcze jeden wysoko postawiony wojskowy. Jeśli Chul-woo sobie poradzi to nie pożałuje, a jego rodzina znajdzie bezpieczne schronienie w placówce dyplomatycznej na Kubie. Chul-woo przystępuje do wykonania zadania i szybko rozprawia się z jednym celem. Drugi też już ma na końcu lufy, gdy niespodziewanie okazuje się, że zamiast generała, na miejscu ważnych uroczystości pojawił się sam Najwyższy Wódz. Zanim Chul-woo zastanowi się co zrobić, nadlatują amerykańskie pociski i równają z ziemią całą okolicę łącznie z Najwyższym Wodzem i wiwatującym na jego część tłumem. Chul-woo wychodzi bez szwanku i jest świadkiem dziwnej sytuacji. Na miejscu pojawiają się północnokoreańscy żołnierze dobijając tych, którzy przeżyli bombardowanie. Agent nie może biernie stać i czekać. Wbiega w tłum i z zamieszania ratuje dwie dziewczyny oraz… ciężko rannego Najwyższego Wodza. Cudem udaje mu się wyjechać z nim do Korei Południowej i tam poszukać ratunku dla Ukochanego Lidera. Tymczasem władzę w Korei Północnej przejmuje wojsko, które oskarża Amerykanów o zabójstwo Światła Ich Narodu, a ich przydupasów z południa o pomoc w tym niecnym czynie. Półwysep Koreański wrze, a sytuacji nie poprawiają zakończone właśnie wybory prezydenckie w Korei Południowej. Ustępujący prezydent i prezydent elekt mają zupełnie inny pogląd na całą sytuację, co grozi totalną nuklearną zagładą. Wtedy sprawy w swoje ręce bierze sekretarz niższego szczebla Kwak Chul-woo (Kwak Do-won), który wpada na ślad swojego imiennika i pilnowanego przez niego Najwyższego Wodza.

Recenzja filmu Steel Rain

Uff, skomplikowane to wszystko, a jeśli dodać do równania, że w rozgrywce oprócz obu Korei biorą jeszcze udział Amerykanie, Chińczycy i Japończycy, to już w ogóle trzeba uważać, żeby nie mrugnąć. Na szczęście fabuła nie jest specjalnie trudna do śledzenia i wszystko jest z grubsza jasne i przejrzyste. To pierwszy plus filmu Steel Rain, który mógłby zamotać się tak, że w nawale skośnookich twarzy nikt by się nie połapał. Zresztą plusów filmu Steel Rain jest dużo więcej.

Steel Rain przypomina, za co tak naprawdę kocha się południowokoreańskie kino. Gdzie, jak nie tam można byłoby obejrzeć widowiskowo nakręconą masakrę cywilów, w której giną setki młodych dziewcząt? Kto inny wpadłby na pomysł, żeby Wielkiego Wodza Północnej Korei uratować przy pomocy pluszowego misia panda? Gdzie indziej usłyszelibyśmy cytaty w stylu: – Uratuj go. – Jestem chirurgiem plastycznym! – A ja położną, ty przynajmniej jesteś chirurgiem. Inaczej, gdzieś byśmy pewnie usłyszeli, ale tutaj to gra jak należy i nie sprawia, że nagle Steel Rain zaczynamy traktować z przymrużeniem oka. Takich humorystycznych akcentów jest więcej, ale całe szczęście w większości są na miejscu i nie ma mowy o nie zawsze zrozumiałym dziwnym koreańskim poczuciu humoru.

Odkąd Harrison Ford odszedł na emeryturę ze swoim wcieleniem Jacka Ryana, kolejni młodsi zastępcy nie dawali rady dotrzymać mu szpiegowskiego kroku. Z tego powodu padł też gatunek widowiskowego political thrillera, a filmów pokroju Czas patriotów czy Stan zagrożenia ciężko było szukać. Steel Rain świetnie wpisuje się w tę lukę prezentując political thriller pełną gębą.

Dla południowokoreańskich filmowców temat wiszącego w powietrzu konfliktu nuklearnego pomiędzy dwoma Koreami, to świetna okazja do snucia marzeń o zjednoczeniu. Charakterystyczny dla tamtego kina duch pojednania unosi się też mocno nad filmem Steel Rain. Uczynienie głównymi bohaterami facetów z obu stron barykady jest zarówno bardzo azjatyckie, jak i dające możliwość pochylenia się nad trudną sytuacją polityczną z punktu widzenia patriotów, którzy w głębi serca czują, że są rodakami. Choć dzieli ich wszystko.

Film w reżyserii Yanga Woo-suka (pięć lat wcześniej nakręcił niezłego The Attorney z Songiem Kang-ho) to emocjonujący film, na którym trudno się nudzić. Większość fabuły stanowią polityczne rozgrywki, ale znalazło się tu sporo miejsca na efektowną akcję. Niewątpliwym plusem produkcji jest to, że w większości jest bardzo uniwersalna i typowo koreańskie manieryzmy, które wielu mogą odrzucać, zostały tu ograniczone do minimum. Nic więc nie stoi na przeszkodzie, żeby oglądać i dobrze się bawić. Minusów jest niewiele – jeśli lubi się takie kino – a jeśli miałbym się czegoś czepiać to jedynie zakończenia. Więcej takich południowokoreańskich filmów poproszę na Netfliksie!

(2383)

Południowokoreański Jack Ryan jest przy kości, obżera się McDonaldem i słucha G-Dragona. Ale kiedy Półwysep Koreański znajduje się na granicy konfliktu nuklearnego, to właśnie on jest tą osobą, która może mu zapobiec. Recenzja filmu Steel Rain. Netflix. O czym jest film Steel Rain Darujcie, ale do minimum postaram się ograniczyć operowanie stanowiskami bohaterów filmu Steel Rain, bo pełen profesjonalizm wymagałby zbyt dużej ilości czasu i powrotnego klikania po filmie. Trochę dużo jest tam takich informacji, nie wszystkie podane w pl-napisach. Tak czy siak. Uhm Chul-woo (Jung Woo-sung) to północnokoreański agent, do którego z kolejnym zadaniem zgłasza się szef wywiadu wojskowego.…

Czas na ocenę:

Ocena: 8

8

wg Q-skali

Podsumowanie: Wojna nuklearna pomiędzy Koreami wisi w powietrzu. Agent z północy i polityk z południa łączą siły, by jej zapobiec. Emocjonujący political thriller, godny następca ekranizacji powieści Toma Clancy'ego z Harrisonem Fordem. Południowokoreański znak jakości.

4 odpowiedzi

  1. Trochę za dużo tego koreańskiego patosu i oczywistych podziałów (Super Zjednoczona Korea, niefajni Amerykanie i Japończycy, użyteczni Chińczycy), ale że to kino rozrywkowe, a nie mega poważny dramat o szpiegach, to można przymknąć oko.

  2. Quentin

    A powiedz mi jedną rzecz, bo albo coś przegapiłem albo jestem niekumaty albo nie wyjaśnili – po kiego grzyba szefu wysłał głównego bohatera tam, gdzie niespodziewanie dla niego zjawił się Najwyższy Wódz? Liczył na to, że też zginie (bohater) i pozbędzie się świadka? Chyba że po prostu to było zaskoczenie dla wszystkich.

  3. Chyba zaskoczenie, bo z tego co wychodziło z fabuły, to miał się tam zjawić ten generał od zamachu stanu… Ale w sumie to też tak nie do końca mi to pasuje. :)

  4. Quentin

    Tak, że generał to wiem, tylko potem się pogubiłem :). Ale podczas pisania komentarza przyszło mi do głowy to zaskoczenie dla wszystkich, więc może to to :).

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.