Dziennik gangstera, A Hustler's Diary (2017), reż. Ivica Zubak.
Dziennik gangstera, A Hustler's Diary (2017), reż. Ivica Zubak.

Dziennik gangstera. Recenzja filmu A Hustler’s Diary. Obejrzane na 33. Warszawskim Festiwalu Filmowym

Z grubsza każda edycja Warszawskiego Festiwalu Filmowego przynosi te same wnioski. Zawsze wybieram filmy, które potem niczego nie wygrywają. Z wyjątkiem filmu, który wygrywa w głosowaniu publiczności, ten zwykle wybieram. Nie inaczej było w tym roku, w którym u publiczności i u mnie wygrał Dziennik gangstera. Recenzja filmu Dziennik gangstera, A Hustler’s Diary, Maste gitt.

O czym jest film Dziennik gangstera

Metin (Can Demirtas) mieszka w tureckiej dzielnicy na przedmieściach Sztokholmu. Jest gangsterem, którego codziennością jest włóczenie się po okolicy, drobne kradzieże, rozboje i uczestniczenie w kryminalnym życiu dzielnicy. Wychowywany samotnie przez matkę mieszka razem z bratem, którego wszyscy gonią do nauki, ale on chce być taki jak Metin. Chłopaki mają jeszcze siostrę, która wyszła już za mąż i mieszka z mężem. W dzieciństwie śp. ojciec Metina nauczył go jednej, ważnej rzeczy. Otóż według niego każdy mężczyzna powinien w życiu zasadzić drzewo, spłodzić syna i napisać książkę. Na to trzecie się nie zanosi, ale Metin zwykł opisywać całe swoje życie ze szczegółami w prowadzonym przez siebie pamiętniku. Oprócz tego Metin ma marzenie, chce zostać aktorem. Realizując je wybiera się na egzamin do szkoły aktorskiej. Szczerość chłopaka robi na komisji wrażenie, ale jego umiejętności aktorskie zostają zglanowane. Idź chłopaku robić co innego. Zdenerwowany Metin w te pędy opuszcza przesłuchanie i nie zauważa, że z kurtki wypada mu pamiętnik. Rękopis zostaje znaleziony przez jedną z członkiń aktorskiego audytorium. Wieczorem pogrąża się w lekturze i jest zafascynowana językiem ulicy oraz barwnymi opowieściami Metina. Pokazuje rękopis swojemu przyjacielowi, wydawcy Pumie Anderssonowi (Jörgen Thorsson), który decyduje się wydać książkę Metina. Jest tylko jeden problem. Metin nie ma zamiaru pozwolić na wydanie swojego pamiętnika. Opisane w nim rzeczy i szczegóły dokonywanych przez niego i kolegów przestępstw automatycznie skazałyby ich na więzienie. To zresztą pikuś w porównaniu z tym, co zrobiliby mu koledzy, dla których wartością nadrzędną jest trzymanie gęby na kłódkę.

Recenzja filmu Dziennik gangstera

Po raz nie wiadomo już który wychodzi na wierzch lansowana na Q-Blogu przy byle okazji teza, że najważniejszy jest pomysł. Dziennik gangstera stawia się na wygranej pozycji już dzięki pomysłowi, który jest zarazem prosty, jak i skuteczny (no dobrze, może tylko trochę koślawo wprowadzony w życie). Oczywiście potem trzeba go dobrze wykorzystać, ale z dobrym pomysłem jest o tyle prościej, że nie trzeba kombinować jak na siłę uatrakcyjnić fabułę, tylko skupić się na tym, żeby nic nie zepsuć. Taka opowieść zwykle leci wartko do finału, a gdy jeszcze reżyserowi uda się nie zaburzyć całości dodatkowymi wątkami – voila, wychodzi świetny film, który świetnie się ogląda. Po prostu. Czasem więcej nie trzeba. Dziennik gangstera nie jest żadnym wybitnym dziełem, ale jest szczerze zabawny. A zarazem mówi trochę o dzisiejszym świecie i szwedzkiej rzeczywistości widzianej okiem mieszkańca tureckiego pochodzenia.

Teoretycznie jest Dziennik gangstera komediodramatem, który łączy w sobie wątki komediowe z dramatycznymi (tak opisano na stronie, tak przedstawił film reżyser), ale w praktyce tego dramatu dużo tu nie ma. To, że ktoś zostaje skopany, to jeszcze nie dramat. W efekcie tego przeważające w filmie Dziennik gangstera są wątki komediowe. Przy czym nie jest to rasowa komedia, w której liczy się beka widza za wszelką cenę. Humor nie jest tu głównym celem, a wynika z kontrastu, jaki charakteryzuje fabułę i bohaterów filmu Dziennik gangstera. Trudno się nie uśmiechnąć, gdy nawijający slangiem turecki gangus z przedmieść trafia na imprezę inteligentnych ąę literatów ze śródmieścia dyskutujących o swoich najnowszych książkach. A takie zderzenie dwóch totalnie różnych światów to temat całego filmu. Sympatyczne prostactwo Metina w zderzeniu ze światem literatury daje świetny efekt.

Świetnie w tytułowej roli wypadł Can Demirtas, który ciągnie cały film. Reszta obsady dzielnie mu partneruje, a gdy odłożymy na bok wątki gangsterskie, w bonusie mamy też kilka obrazków z życia szwedzkich mniejszości narodowych, o których tak głośno w dzisiejszej polityce i które mają udowodnić niektóre tezy. Przedstawione z przymrużeniem oka (obrady tureckiej starszyzny rulez) raczej nie zapewniają żadnych głębszych refleksji, ale i cały film nie ma takiej ambicji. Przez to ma szansę trafić do szerszej publiczności, bo lepsze takie podejście niż ambitne nudzenie moralizatorskim tonem nieznoszącym sprzeciwu.

(2306)

Z grubsza każda edycja Warszawskiego Festiwalu Filmowego przynosi te same wnioski. Zawsze wybieram filmy, które potem niczego nie wygrywają. Z wyjątkiem filmu, który wygrywa w głosowaniu publiczności, ten zwykle wybieram. Nie inaczej było w tym roku, w którym u publiczności i u mnie wygrał Dziennik gangstera. Recenzja filmu Dziennik gangstera, A Hustler's Diary, Maste gitt. O czym jest film Dziennik gangstera Metin (Can Demirtas) mieszka w tureckiej dzielnicy na przedmieściach Sztokholmu. Jest gangsterem, którego codziennością jest włóczenie się po okolicy, drobne kradzieże, rozboje i uczestniczenie w kryminalnym życiu dzielnicy. Wychowywany samotnie przez matkę mieszka razem z bratem, którego wszyscy gonią…

Czas na ocenę:

Ocena: 9

9

wg Q-skali

Podsumowanie: Gangster z tureckiej dzielnicy Sztokholmu gubi pamiętnik, w którym opisał całą działalność przestępczą swoją i kolegów. Rękopis wpada w nieoczekiwane ręce. Świetny pomysł na film, pełne humoru wykonanie i zero nudy. Przede wszystkim komedia, ale z zacięciem dramatycznym.

Odpowiedź

  1. Trailer wygląda bardzo dobrze. Jak będę miał możliwość, to obejrzę ten film, chociażby ze względu na fajny pomysł :)

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.