Chateau, La Vie de Château (2017), reż. Modi Barry, Cédric Ido.
Chateau, La Vie de Château (2017), reż. Modi Barry, Cédric Ido.

Chateau. Recenzja filmu La Vie de Château. Obejrzane na 33. Warszawskim Festiwalu Filmowym

Wybieranie filmów na Warszawskim Festiwalu Filmowym to jazda przez pole minowe. Co do Chateau od początku miałem złe przeczucia, ale uwierzyłem, że to fajna komedia itd. Uwierzyłem, choć nie lubię francuszczyzny, bo o fajne komedie na WFF-ie trudno, a z takimi byłoby najprościej trafić w gust Aśka, której też muszę filmy wybierać. Pożałowałem podwójnie, ale nie będę się zagłębiał w szczegóły. Recenzja filmu Chateau.

O czym jest film Chateau

Prawdę mówiąc to sam do końca nie wiem (o czym jest film Chateau) i próbując opisywać fabułę bez podpórki mógłbym polec. Znaczy z grubsza wiem w czym rzecz. Spróbuję! Jest więc sobie paryska dzielnica Chateau zamieszkała przez mniejszości narodowe. Na terenie dzielnicy działają dwa zakłady fryzjerskie, których naganiacze nie dają żyć turystom, przechodniom i generalnie wszystkim, którzy pojawią się w Chateau, a nie są naganiaczami do zakładów fryzjerskich. Wpadnijcie do nas, u nas najlepiej cię uczeszemy, najlepiej spiłujemy paznokcie, wszystko najlepiej! Spośród chateauowskich naganiaczy największą estymą cieszy się Charles (Jacky Ido) zwany Księciem. Zawsze elegancko ubrany, elokwentny, szarmancki – wszystko naj. Na dodatek Charles ma ambicje. Książę chce otworzyć swój własny salon fryzjerski i póki tego nie zrobi, nie kupi sobie żadnego nowego ciucha. Choć wzdycha po nocach do włoskiej marynarki! Charles ma już na oku odpowiedni lokal, z którego aktualnie korzysta kurdyjski golibroda-poeta. Panowie się kumplują i Charles liczy na to, że poeta odsprzeda mu lokal. Zanim jednak do tego dojdzie, życie paryskiej dzielnicy toczy się swoim szybkim rytmem. Nie tylko Charles ma ambicje, bo załatwianie własnych interesów jest w Chateau na porządku dziennym. Wkrótce ma się tu odbyć koncert afrykańskiej gwiazdy, w trakcie którego wylansowane mają zostać świecące dodatki do włosów. Ich pomysłodawczyni (prawdopodobnie Tatiana Rojo, ale nie dam sobie ręki uciąć) wpada w oko Charlesowi.

No i proszę, dałem radę.

Recenzja filmu Chateau

Kurczę, no wszystko w tym Chateau wydaje się być w porządku. Fabuła ciekawa, akcja wartka, miejsce akcji kolorowe i interesujące, prowadzenie fabuły też widowiskowe – wprowadzenie bohaterów napisami a’la w Przekręcie itp. A jednak coś tu bardzo nie styka i te wszystkie elementy składowe nie przekładają się na śmieszną i zwariowaną komedię, jaką Chateau powinna być. Może znów trzeba zrzucić winę na nieznajomość języka oryginału? Mimo wszystko przekład, nawet dobry, potrafi dużo zepsuć. Szczególnie w filmie komediowym, w którym dużo mówią.

Jak wiadomo z filmu Dheepan, życie imigrantów we Francji nie jest proste. Mieszkają byle gdzie, sprzedają na ulicznych straganach byle co i zawsze mogą zginąć z rąk handlarzy narkotyków z Nigru. To jedna strona medalu. Tę drugą przedstawia właśnie Chateau. Jego bohaterowie też mieszkają byle gdzie, ale ważne, że w Paryżu. Gdy ktoś słyszy, że miałby się przenieść do jakiejś dziury na przedmieściach – odmówi. Zresztą to, gdzie mieszkają ma tu drugorzędne znaczenie. Ważne jest dla nich wygląd i pozory, o które dbają jak o największy skarb. Jeden z bohaterów na ten przykład chyba w każdej scenie ma na sobie koszulkę innego klubu piłkarskiego. Szalik od Lujego Witona jest tutaj dobrem najwyższym i jeśli możesz sobie pozwolić na jego chińską podróbkę – jesteś panem. Jest więc Chateau całkiem inną opowieścią o imigrantach, w której mimo trudów życia, to życie dalej jest kolorowe. Tylko trzeba mieć głowę na karku i umieć o siebie zadbać.

Przyznaję, ma Chateau wszystko co potrzeba do tego, żeby być fajnym filmem o współczesnym świecie. Czemu to nie zagrało, do końca nie wiem. Może za dużo tu bohaterów, za dużo gadania i zbyt przekombinowana intryga, w której każdy każdemu chce coś tam i w efekcie nie wiadomo co, kto i kiedy. A gdy fabuła nie interesuje, to szybko okazuje się, że dialogi wcale nie skrzą dowcipem, a jedna czy dwie zabawne sceny to za mało, żeby mieć satysfakcję z seansu.

(2305)

Wybieranie filmów na Warszawskim Festiwalu Filmowym to jazda przez pole minowe. Co do Chateau od początku miałem złe przeczucia, ale uwierzyłem, że to fajna komedia itd. Uwierzyłem, choć nie lubię francuszczyzny, bo o fajne komedie na WFF-ie trudno, a z takimi byłoby najprościej trafić w gust Aśka, której też muszę filmy wybierać. Pożałowałem podwójnie, ale nie będę się zagłębiał w szczegóły. Recenzja filmu Chateau. O czym jest film Chateau Prawdę mówiąc to sam do końca nie wiem (o czym jest film Chateau) i próbując opisywać fabułę bez podpórki mógłbym polec. Znaczy z grubsza wiem w czym rzecz. Spróbuję! Jest więc…

Czas na ocenę:

Ocena: 5

5

wg Q-skali

Podsumowanie: Dwa salony fryzjerskie walczą o klientów w wielokulturowej dzielnicy Paryża. Z pewnością były zadatki na rozrywkowy film buzujący humorem. Coś jednak poszło nie tak i wygrała nuda.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.