Premiery kinowe weekendu 04-06.08.2017.
Premiery kinowe weekendu 04-06.08.2017.

Poszedłbym, odc. 187

Tymczasem przed nami klasyczny weekend z gatunku: w kinach nic ciekawego, cieszmy się więc latem.

Premiery kinowe weekendu 04-06.08.2017

Valerian i Miasto Tysiąca Planet, Valerian and the City of a Thousand Planets (2017) Nie poszedłbym 

Bodaj najdroższy film w historii europejskiego kina zapowiada się kiszkę, jakich mało. Mało, bo mało kto wywala kupę kasy na filmy o kosmicznych stworach, które wyglądają jak setki innych kosmicznych stworów znanych z reszty filmów o kosmicznych stworach. Serio, w tej kwestii też niczego nie da się już chyba wymyślić, a wydłużenie ręki czy pogrubienie twarzy to żadne wizjonerstwo.

Spoko, śniła się Bessonowi ta ekranizacja już od małego – ta sama śpiewka była z Piątym elementem – i w końcu się za nią wziął. Marzenia to fajna rzecz, ale obawiam się, że widownia może nie podzielić przekonania reżysera o wyjątkowości przenoszonego na ekran materiału. Odstrasza też reklamowanie go przesłabą Lucy i cienkim castingiem.

No ale z Johnem Carterem miało być tak samo, a okazało się, że… no został klapą, ale według mnie był całkiem fajny.

Babskie wakacje, Snatched (2017) Nie poszedłbym 

Bo ja wiem. Nie wygląda to tak źle, jak mogłaby wyglądać komedia z Amy Schumer. Nie przepadam za nią (Amy, nie komedią :P), więc kina bym nie ryzykował, a i sam film zdążył już chyba zaliczyć klapę, ale nie zmienia to faktu, że zwiastun Babskich wakacji całego filmu nie przekreśla. Choć oczywiście nie zapowiada też nie wiadomo jakiej zabawy. Stany średnie to maks, co osiągnie ta komedyjka.

Dodałbym jeszcze, że sympatycznie znów zobaczyć na ekranie Goldie Hawn, ale za nią też nigdy nie przepadałem, więc nie dodam.

Frantz (2016) Poszedłbym 

Oszukuję, bo wcale do kina bym nie poszedł, ale i tak Frantz wydaje się być najciekawszą propozycją weekendu, stąd pomarańczowy wyraz aprobaty. Ja za prosty jestem na takie filmy, więc jeśli już to pozostaje jedynie domowy seans. Z pewnością jest jednak sporo fanów, którzy na „nowego” (jest już nowszy) Ozona pójdą bez specjalnych zaproszeń.

Piękne dni, The Beautiful Days of Aranjuez (2016) Nie poszedłbym 

Obejrzałem zwiastun, choć wyrok wydałem już po przeczytaniu opisu dystrybutora:

Mężczyzna i kobieta siedząc na tarasie rozmawiają o życiu.

Odpowiedź

  1. i dobrze, że nie ma ciekawych pozycji – dzięki temu jest szansa na obejrzenie czegoś z poprzednich „Poszedłbym-ów” :-)

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.