Sprzymierzeni, Allied (2016), reż. Robert Zemeckis.
Sprzymierzeni, Allied (2016), reż. Robert Zemeckis.

Sprzymierzeni. Recenzja filmu Allied. Brad Pitt, Marion Cotillard

Kiedy wybuchła plotka o romansie, jaki na planie filmu Sprzymierzeni połączył Brada Pitta i Marion Cotillard i spowodował rozpad związku Brada z Angeliną Jolie, nikt już nie pamiętał o czym był film Sprzymierzeni. Ale i gdyby plotka nie wybuchła, o filmie Sprzymierzeni nikt by nie pamiętał. Recenzja filmu Sprzymierzeni.

No dobra, plotka wybuchła przed premierą :P, ale to jeszcze gorzej dla filmu, bo nijak go nie uratowała i nikt się nim nie zainteresował.

O czym jest film Sprzymierzeni

Trwa II wojna światowa. Do Casablanki przybywa na spadochronie brytyjski agent Max Vatan (Brad Pitt). Na miejscu już czeka Marianne Beauséjour (Marion Cotillard), która cała w skowronkach przedstawia swojego męża przyjaciołom. Tyle o nim opowiadała, ale nikt nie wierzył, że mąż z opowieści w ogóle istnieje. A tu proszę, pojawił się, wziął Marianne w ramiona i po siedmiu miesiącach rozłąki poszli do jej pokoju się przywitać. Tyle tylko, że cała ta bajka o mężu to przykrywka, a w pokoju Marianne zamiast namiętnie spędzonej nocy, Max i Marianne obgadują szczegóły akcji, której celem zamach na niemieckiego ambasadora. Przy okazji się poznają, bo nigdy wcześniej nie widzieli się na oczy. Marianne przybyła tu z Paryża, gdzie jej szpiegowska jednostka została zdemaskowana i trzeba było uciekać. Bliższe poznawanie się Maxa i Marianne idzie na tyle dobrze, że wkrótce zakochują się w sobie, biorą ślub, a na świat przychodzi ich dziecko. Wszystko rozwija się jak w bajce aż tu nagle szefostwo wzywa Maksa na dywanik i informuje go, że został wkręcony niczym u Szymona Majewskiego. Marianne zginęła w 1941 roku w Paryżu, a kobieta, która jest żoną Maksa jest zarazem niemiecką agentką. Max w to nie wierzy i rozpoczyna śledztwo na własną rękę. Ma zaledwie kilka godzin na to, by udowodnić, że Marianne to Marianne. W tym samym czasie dowództwo czeka na ostateczny dowód przeciwko kobiecie. Jeśli okaże się bez wątpliwości, że jest niemiecką agentką, Max zmuszony zostanie do jej zabicia. Jeśli tego nie zrobi, zginą oboje.

Recenzja filmu Sprzymierzeni

Nie będę ściemniał, pierwszy raz przysnąłem w trakcie seansu filmu Sprzymierzeni zanim jeszcze doszło do zamachu na ambasadora, czyli względnie szybko. Potem oczy zamykały mi się jeszcze kilkukrotnie i istnieje możliwość, że przegapiłem coś, co diametralnie zmienia obraz filmu, jaki w tych przerwach między drzemaniem wyłonił się dla mnie. Podobnej teatrowi telewizji nudnej produkcji, w której cała siła uwiedzenia widza leży po stronie duetu Pitt/Cotillard, między którym zupełnie nie iskrzy. Jeśli Angie potrzebowałaby dowodu na to, że żadnego romansu na planie nie było, wystarczyłoby obejrzeć film Sprzymierzeni. Z drugiej strony to dobrzy aktory są, może udawali.

Jak przystało na umiejscowienie akcji filmu w Casablance, II wojna światowa jest tu zaledwie tłem dla miłosnego melodramatu, który przez większość trwania filmu rozgrywa się na naszych oczach. Jest w filmie parę scen akcji z bardzo przyzwoitymi ranami postrzałowymi – od razu się człowiek rozbudzał – a i niemiecki nalot na Londyn wygląda fajnie (jak na teatr telewizji), ale to tylko dodatek do anatomii budzącej się na naszych oczach miłości. Sam pomysł na film jest bardzo w porządku i dylemat, przed jakim staje Max jest świetnym punktem wyjścia dla emocjonującej historii, która do końca trzymać będzie w niepewności co do odpowiedzi na główne pytanie, ale w filmie Sprzymierzeni nie ma tych emocji, a gorąco między bohaterami jest tylko dlatego, że w Maroku panuje upał. Na domiar złego Brad Pitt wygląda tu jakoś staro.

Ostatecznym gwoździem do trumny jest zaś realizacja filmu Sprzymierzeni. Po Robercie Zemeckisie można by się spodziewać wizualnych fajerwerków – no może nie pod względem wow i japrdl, ale Zemeckis zawsze był mistrzem praktycznych efektów specjalnych, których nie widać, a są – niestety takich brak. W zamian za to katuje nas na potęgę greenscreenami, które są wyjątkowo irytujące. W jednej ze scen przysiągłbym, że greenscreen walnęli nawet w pokoju, bo za Bradem Pittem chodzi włączony wentylator, a jego włosy nie drgną nawet na milimetr. Nie wiem, jaki był powód takiej tandety, ale tylko pogłębiła wrażenie teatrotelewizyjności.

W związku z powyższym jedyna refleksja przyszła mi w trakcie seansu podczas sceny w kawiarni, gdy Pitt zamówił dwie kawy, a kelner poszedł je przynieść. Jakie piękne czasy! Zamawiałeś kawę i dostawałeś kawę! Teraz pół godziny trwa zanim się dogadasz, jaka ma być ta kawa, na jakim mleku itd.

()

Kiedy wybuchła plotka o romansie, jaki na planie filmu Sprzymierzeni połączył Brada Pitta i Marion Cotillard i spowodował rozpad związku Brada z Angeliną Jolie, nikt już nie pamiętał o czym był film Sprzymierzeni. Ale i gdyby plotka nie wybuchła, o filmie Sprzymierzeni nikt by nie pamiętał. Recenzja filmu Sprzymierzeni. No dobra, plotka wybuchła przed premierą :P, ale to jeszcze gorzej dla filmu, bo nijak go nie uratowała i nikt się nim nie zainteresował. O czym jest film Sprzymierzeni Trwa II wojna światowa. Do Casablanki przybywa na spadochronie brytyjski agent Max Vatan (Brad Pitt). Na miejscu już czeka Marianne Beauséjour (Marion…

Czas na ocenę:

Ocena: 4

4

wg Q-skali

Podsumowanie: Brytyjski agent w trakcie II wojny światowej dostaje rozkaz zlikwidowania swojej żony, którą podejrzewa się o bycie niemiecką agentką. Gdyby to był Twitter, Robert Zemeckis napisałby, że ktoś mu się włamał na konto i jako on nakręcił tę marną namiastkę wojennego romansu.

2 odpowiedzi

  1. Pitt wygląda tak, jakby miał się zestarzeć jak Robert Redford. Ewentualnie tak, jakby był synem Redforda, co w efekcie na to samo wyjdzie.
    Sam film jest zły, nudny, nudny i zły.

  2. Zgadzam się co do efektów (reszty w sumie też) – tutaj nawet sceny na pustynii, które były kręcone w prawdziwych plenerach wyglądają sztucznie i nienaturalnie jakby były typowym greenscreenem 😕 A Brad z niedowladem szczęki cały film przestal – może faktycznie za dużo tej maryski palił i mu tak zostało…

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.