Wdrożenie i opieka: MimasTech
Szokujące newsy!
Azyl, The Zookeeper's Wife, reż. Niki Caro recenzja filmu, Jessica Chastain z zebrami
Żona właściciela ogrodu zoologicznego (w środku).

Azyl. Recenzja filmu The Zookeeper’s Wife

Bardzo chciałbym Wam dzisiaj napisać o Glow albo choć o The Mist, ale jest jak jest, napiszę Wam o Azylu. Recenzja filmu Azyl, The Zookeeper’s Wife, reż. Niki Caro.

O czym jest film Azyl

Sierpień 1945 1939 roku, warszawskie ZOO. Antonina Żabińska (Jessica Chastain) razem z mężem Janem (Johan Heldenbergh) prowadzą ten jeden z najbardziej dochodowych zoologicznych przybytków w Europie z dbałością o każdy szczegół i miłością do trzymanych tu zwierząt. Jan ramię w ramię z obsługą pracuje przy zwierzętach, a Antonina dokłada do tego wszystkiego kobiecą rękę. Wita licznych gości, robi obchód włości razem z towarzyszącym jej wielbłądkiem, kiedy trzeba boso uratuje słoniątko, gdy maluch się dusi. To jedno wielkie serce na dwóch nogach zakochane w strasznie porządnym mężu. Wieczorami Żabińscy urządzają przyjęcia, na których bywa Lutz Heck (Daniel Brühl), główny zoolog Hitlera i szef berlińskiego zoo. Lutz jest dość miłym człowiekiem, po którym widać, że kryje w sobie jakąś mroczną cząstkę, jak i również uczucie cieplejsze niż wypada pod adresem pięknej Antoniny. Wkrótce wszystko staje na głowie. Niemcy atakują Polskę, niemieckie bomby spadają na Warszawę nie szczędząc zwierząt i rozwalając zoo na kawałki. Dzieła zniszczenia dopełnia zima i Lutz, który przybywa na miejsce, by pozabijać zwierzaki, które nie przetrwają zimy, a resztę wywieźć do swojego zoo w Berlinie. Niedługo potem Lutz zjawia się w ogrodzie zoologicznym na stałe, gdzie zamierza wyhodować dawno wymarłego tura. W tym samym czasie Żabińscy hodują tu świnie przeznaczone na pożywienie dla niemieckiego wojska. A pod przykrywką tej działalności przemycają do zoo coraz więcej Żydów z warszawskiego getta, którzy dzięki temu mają nadzieję i szansę na przetrwanie wojny.

Recenzja filmu Azyl

Nie wiem, skąd wysokie oceny dla filmu Azyl. W Polsce (Filmweb) być może wchodzi w grę patriotyzm, ale za granicą (IMDb) to nie mam pomysłu, dlaczego. Obstawiam na to, że +1 zawsze dostanie film o II-wojennej tragedii, no i zawsze to prawdziwa historia, która do tej pory nie była opowiadana, a to zwykle też jest jakiś atut. Kłopot w tym, że choć ta historia była do tej pory przemilczana, to tak naprawdę ta historia była już opowiadana w podstawowej warstwie wiele razy. Źli Niemcy, dobrzy ludzie (tu, hurra, Polacy!), śmiertelnie zagrożeni Żydzi (nie generalizujmy nawet; ot ludzie, którym grozi śmierć) poukrywani w warunkach, które nigdy nikomu nie przyszłyby do głowy w kontekście przeżycia tam dłużej niż godziny. Choć akurat podziemia ZOO, to i tak sto razy lepsze miejsce niż kanały z W ciemności. I jednak, nie umniejszając odwadze bohaterów, także i to wpływa na fakt, że Azyl nie robi zbytniego wrażenia.

Owszem, jest w filmie Azyl sporo dramatyzmu, ale tym razem jego głównym źródłem są kosmaci mieszkańcy ZOO, których śmierci nam się nie szczędzi. To zresztą jeden z większych paradoksów tego filmu, że bardziej przejmujemy się w nim losem wielbłąda. Takich dramatycznych scen z udziałem zwierząt jest tu dużo, szczególnie w pierwszych minutach filmu Azyl, i wrażliwi na los zwierzaków powinni uważać z seansem.

Niewątpliwym elementem filmu Azyl, o którym nie należy zapominać, a wręcz zająć się nim w pierwszej kolejności, jest mocny wątek polski, wokół którego kręci się cała historia. Wszak bohaterami są Polacy, miejscem akcji polskie zoo (kręcone bodaj w Pradze (nie mylić z na Pradze)) i w ogóle w końcu spełnia się mokry sen PiS o hollywoodzkich widowiskach z polskimi bohaterami. Niestety ten polski wątek wygląda tu słabo i choć nie sposób nie zauważyć, że autorzy filmu podeszli do niego ze stosownym szacunkiem do polskiego backgroundy, to jednak szczególnie pierwsze minuty wyglądają mega sztucznie. Oglądasz i czujesz, że coś nie tak. Mnie osobiście zawsze dziwi, że aktorzy tyle gadają o przygotowaniach do ról i innych pierdołach, a potem okazuje się, że nie przyłożyli się nawet na tyle, żeby poprawnie wymawiać nazwisko Żabińska. RZYYYYabińska, a nie Zabinska!

Azyl to kino poprawne. Temat ratowania Żydów podczas II wojny światowej kuszący i ułatwiający powalczenie o nagrody filmowe, ale wykorzystany już tak często, że po prostu kolejny film o tym samym jest już nudny. Filmowcy chcą nie chcą, ale muszą podążyć tropem Syna Szawła, jeśli zamierzają poruszyć wina. Ja wiem, że to smutne, i bliźniaczo podobne do sytuacji, którą przerabiamy ostatnio (kogoś jeszcze przejmują kolejne doniesienia o samobójczych atakach bądź ich próbach gdzieś tam?), ale tak właśnie jest i serio, nie wystarczy zrobić filmu o ludziach, którzy ratują innych ludzi. Filmu, który niczym się nie różni ani nie wyróżnia na tle tego, co już powstało. Przecież przykładając do Azylu miarę takiej Listy Schindlera, to o czym tu w ogóle gadać?

(2253)

Bardzo chciałbym Wam dzisiaj napisać o Glow albo choć o The Mist, ale jest jak jest, napiszę Wam o Azylu. Recenzja filmu Azyl, The Zookeeper's Wife, reż. Niki Caro. O czym jest film Azyl Sierpień 1945 1939 roku, warszawskie ZOO. Antonina Żabińska (Jessica Chastain) razem z mężem Janem (Johan Heldenbergh) prowadzą ten jeden z najbardziej dochodowych zoologicznych przybytków w Europie z dbałością o każdy szczegół i miłością do trzymanych tu zwierząt. Jan ramię w ramię z obsługą pracuje przy zwierzętach, a Antonina dokłada do tego wszystkiego kobiecą rękę. Wita licznych gości, robi obchód włości razem z towarzyszącym jej wielbłądkiem, kiedy…

Czas na ocenę:

Ocena: 5

5

wg Q-skali

Podsumowanie: Prowadzący warszawskie ZOO państwo Żabińscy podczas wojny dają schronienie Żydom z getta, którym grozi niechybna śmierć. Oparty na faktach, do bólu przyzwoity film, który nie wnosi niczego nowego do tego "gatunku" filmowego, a i stare wykorzystuje tak sobie.

3 odpowiedzi

  1. Ano, prawda, takie poprawne kino, które chce po trochu opowiedzieć o wszystkim przez co ostatecznie nie opowiada dogłębnie o niczym. Jest więc na tapecie Żabiński i jego działalność, Żabińska i jej specyficzna relacja z niemieckim zoologiem (daliby ten wątek Verhoevenowi to by z niego wydobył co trzeba 😛 ), jest nawet Korczak, jest gdzieś tam w tle i powstanie w Getcie, i Powstanie Warszawskie… Trudno się czegoś przyczepić, bo wszystko jest w porządku: zdjęcia jak trzeba, muzyka jak trzeba, aktorzy jak trzeba, fabuła jak trzeba (znaczy od linijki), ale też chyba żaden element nie wybija się ponad hollywoodzką średnią. No ale może dobrze, że film powstał, przynajmniej paru Amerykanów dowie się coś o historii (nie tylko polskiej). A gdyby film nakręcili nasi rodacy, to a) zagranicą przeszedłby bez echa; b) miałbym wątpliwości czy pod względem realizacji osiągnąłby chociażby tę „poprawność” Azylu, bo zaraz by się okazało, że dźwięk kuleje, albo pojawiają się efekty rodem z „Tajemnicy Westerplatte” czy innego „Wiedźmina”…

  2. „Sierpień 1945 roku”? Chyba 1939?

  3. Quentin

    Ano, 1939. Pomyliłomisię.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.