Creepozoids (1987), reż. David DeCoteau.
Creepozoids (1987), reż. David DeCoteau.

Krótka recenzja Creepozoids oraz pasjonująca dyskusja o Alien

Dzisiaj o dwóch sprawach. Jako że o pierwszej nie ma co za dużo pisać, to dorzucam drugą, w której jest o czym poczytać. Zeszło niespodziewanie na Obcego – 8 pasażera Nostromo Ridleya Scotta, ale najpierw o filmie bardzo do niego podobnym. Jest przyszłość, jest potworopodobny mutant, jest odważna laska i krwawe sceny śmierci. Recenzja filmu Creepozoids czyli prawie Alien ;).

O czym jest film Creepozoids

Przyszłość po wojnie nuklearnej. Rok 1998. Ludzkie niedobitki zmuszone są walczyć z panoszącymi się po Ziemi popromiennymi i poeksperymentalnymi mutantami. Bohaterami Creepozoids jest grupa dezerterów, która chroni się przed kwaśnym deszczem w tajemniczym laboratorium. Laboratorium jest puste, nie licząc oderwanej głowy, ale nie ta cisza i spokój są tu najważniejsze. Najważniejsze są zapasy jedzenia i zdatnej do użycia wody płynącej w rurach prysznica. Wygląda na to, że nasi dezerterzy znaleźli bezpieczne miejsce, w którym będą mogli zadekować się na dłużej. Laski lecą pod prysznic, a bardziej kumaty kolega siada do komputera, przeglądając pamiętnik jego poprzedniego właściciela. W trakcie przeglądania odkrywa ukryte za biurkiem przejście do podziemi, które postanawia eksplorować. Gdyby trochę poczekał i przeczytał kolejną stronę pamiętnika, wiedziałby, że lepiej stamtąd spieprzać.

Recenzja filmu Creepozoids

To był impuls. Wobec tylu ciekawszych filmów i seriali wziąłem się akurat za to cudo w przypływie melancholii. Aby zrozumieć jej źródło, należy cofnąć się do zamierzchłej przeszłości, w której istniały giełdy wideo. Creepozoids był filmem, który przywiozłem na pierwszej ever własnej-własnej kasecie wideo przytarganej z giełdy (nie pamiętam co było razem z nim, chyba Top Secret z Valem Kilmerem). Nie kumałem co oznacza tytuł, nie umiałem go przeczytać, ale własny film na kasecie VHS to było coś! Do dzisiaj wiele z niego, poza tytułem, nie zapamiętałem, ale nie miałem wrażenia, że to jakiś szit. Zresztą w tamtych czasach nie było szitów na kasetach VHS, wszystkie filmy były perełkami. Także i Creepozoids. Z takim przeświadczeniem zasiadłem do seansu.

Powrót do przeszłości. Pierwszy film ever, jaki kupiłem na giełdzie wideo, zarazem mój pierwszy #vhs #creepozoids

Post udostępniony przez Łukasz Kaliński (@quentin7777)

Creepozoids to niskobudżetowy shit klasy Z, którego nie powstydziłaby się Troma. Trwa jakieś 70 minut, ale to i tak za dużo, bo wycinając sceny, w których bohaterowie idą, zostałoby 40. Produkcja ta nie ma żadnej wartości (poza cyckami Linnei Quigley – znacie ją z pamiętnej sceny tańca w Powrocie żywych trupów), co zapowiadają już pierwsze sceny wędrówki przez postapokaliptyczne miasto, które wygląda całkiem normalnie. Nawet pogoda jest ładna. Bohaterowie szybko znikają w laboratorium, by już nie kłopotać filmowców postapokaliptycznym miastem i do końca z niego nie wychodzą dziesiątkowani przez mutanta. Ale też atakowani przez ogromne szczury, które z powodzeniem mogłyby robić za pluszowe zabawki. Aż dziwne, że finałowy boss(ik) wygląda całkiem znośnie i nawet brwią porusza.

Jeśli chcecie zobaczyć jak wygląda kiepski film ze Złotej Ery Wideo – Creepozoids jest Waszym najlepszym wyborem. Aczkolwiek stracicie 70 minut. Ewentualnie 10, jeśli słusznie zdecydujecie się oglądać go na przewijaniu. Koneserów zainteresuje fakt, że w filmie wystąpiła przyszła gwiazda porno – Ashlyn Gere, aczkolwiek zanim się rozebrała zjadł ją sztuczny szczur.

(2240)

A na koniec obiecana fascynująca dyskusja na temat filmu, który całymi garściami zrzynał z Creepozoids: Alien czyli Obcy – Ósmy pasażer Nostromo w reżyserii Ridleya Scotta. Zapraszam do komentarzy:

.

Dzisiaj o dwóch sprawach. Jako że o pierwszej nie ma co za dużo pisać, to dorzucam drugą, w której jest o czym poczytać. Zeszło niespodziewanie na Obcego - 8 pasażera Nostromo Ridleya Scotta, ale najpierw o filmie bardzo do niego podobnym. Jest przyszłość, jest potworopodobny mutant, jest odważna laska i krwawe sceny śmierci. Recenzja filmu Creepozoids czyli prawie Alien ;). O czym jest film Creepozoids Przyszłość po wojnie nuklearnej. Rok 1998. Ludzkie niedobitki zmuszone są walczyć z panoszącymi się po Ziemi popromiennymi i poeksperymentalnymi mutantami. Bohaterami Creepozoids jest grupa dezerterów, która chroni się przed kwaśnym deszczem w tajemniczym laboratorium. Laboratorium…

Czas na ocenę:

Ocena: 2

2

wg Q-skali

Podsumowanie: Grupa dezerterów z amerykańskiej armii w świecie po wojnie nuklearnej znajduje schronienie w opuszczonym laboratorium. Szit klasy Z z ogromnymi, pluszowymi, ale i krwiożerczymi zarazem szczurami!

3 odpowiedzi

  1. E, te efekty nie wyglądają jeszcze tak tragicznie. Na pewno o niebo lepiej niż charakteryzacja tytułowego bohatera włoskiego nieporozumienia „Człowiek-szczur” („Quella villa in fondo al parco”) – http://www.horror-extreme.com/Content/images/ratman/ratman-1.jpg 😀

  2. Wait a second. Czyżby trailer pokazał cały film, łącznie z finałowym Boss(ik)em?

  3. Quentin

    Cały to nie. Nie wiadomo przecież czy boss(ik) przeżył czy nie 😉

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.