Pitbull. Nowe porządki (2017), reż. Patryk Vega.
Pitbull. Nowe porządki (2017), reż. Patryk Vega.

Pitbull. Nowe porządki. Recenzja filmu Patryka Vegi

Z góry przepraszam Patryka Vegę, że ta „recenzja” w tytule wpisu to mocno na wyrost (EDIT: po napisaniu okazało się w sumie, że wcale nie), ale to jedyna rzecz, za którą przeproszę, bo dalej to będzie już tylko płacz i zgrzytanie zębów nad filmidłem, które jest po prostu okropne. I jeszcze info dla wszystkich, którzy być może dojdą do wniosku, że za wysoko oceniłem film Pitbull. Nowe porządki: taką samą dostały ode mnie Smoleńsk i Kac Wawa ;). Recenzja filmu Nowe porządki.

O czym jest film Pitbull. Nowe porządki

Ciężko powiedzieć, bo to taka sieczka, że prawdopodobnie sensowną fabułę można wyczytać jedynie w treatmencie. No ale jest sobie taki jeden policjant Majami (Piotr Stramowski), który… albo nie, wróć. Bogusław Linda wraca sobie właśnie z synem z meczu Legii z Lechem. Legia wygrała, pociąg jest szczęśliwy. Nagle niezaplanowany postój i na przeciw kulturalnych kibiców warszawskich wychodzą poznańscy troglodyci. Zaczynają nawalać na lewo i prawo kijami bejsbolowymi, a jedną z ich ofiar jest młody syn Bogusława Lindy, który dostaje prosto w głowę. Najwyraźniej to wydarzenie sprawia, że Boguś Linda ze zwykłego koleżki, który jeździł z synem na mecze zamienia się w potężnego gangstera. Ciężko powiedzieć czy był już wcześniej gangusem, a może dopiero w tym pociągu zaczął, nie wiadomo co robił później, ale gdy spotykamy go cztery lata później jest już kozakiem, który ma zamiar zrobić porządki w warszawce. Będzie morderstwo, ja będę w nie wplątany, ale nic mi nie udowodnisz i takie tam. W tym momencie można wrócić do Majamiego, który na służbie mocno daje w żyłę, gania dziwnie biegających między domami towarowymi centrum gangusów i chędoży po nocach spoconą Annę Muchę, która gra w Pitbull. Nowe porządki rolę życia. NOT. Góra postanawia coś zrobić z niesubordynowanym Majamim i przenosi go do innej jednostki (nie chce mi się sprawdzać skąd przeszedł gdzie, bo to nieistotne w sumie). Zmiana sprawia cuda, bo Majami już nigdy nie sięgnie po narkotyki, zamiast bzykać Muchy ustatkuje się i zacznie bzykać Ostaszewską, więcej, będzie miał znakomity kontakt z dziećmi. Wielkanocny cud! No i nie będzie mógł narzekać na brak pracy, bo o to zadbają już gangusy Lindy, który zbierze całkiem sprawną ekipę do przejmowania władzy na mieście.

Recenzja filmu Pitbull. Nowe porządki

Właściwie to żałuję, że gdzieś tak po pół godzinie filmu przestał mnie on interesować i oglądając 3/4 oka, 1/4 robiłem co innego. Żałuję, bo gdy tak teraz opisałem sobie w skrócie fabułę, to trochę mi szkoda, że nie poświęciłem filmowi całej uwagi w celu wynotowania z niego wszystkich idiotyzmów i pytań, na które Pitbull. Nowe porządki nie pozostawia odpowiedzi. Jest ich trochę, co właściwie bardzo dziwne jak na film, który nie ma żadnej fabuły poza przeprostą: po mieście panoszą się gangsterzy, glina próbuje ich zapuszkować. A jednak, niechlujna reżyseria sprawia, że dało się zaprowadzić fabułę na takie manowce, gdzie skończył się sens, a zaczął niekończący się fabularny chaos. Brawo.

Chaos ten wynika zapewne z faktu, że Pitbull. Nowe porządki to nie film, a chaotyczny zlepek bardziej lub mniej śmiesznych anegdotek zasłyszanych tu i ówdzie. Jak to u Vegi: sporo tu znalezionych w necie dowcipów, które scenarzystoreżyser próbuje sprzedać jako swoje i dziur w fabule, które zapewne miały być załatane w serialu, ale Pitbull. Nowe porządki odniósł spektakularny sukces i zamiast serialu pojawiła się druga część, na którą się zasadzam, ale na razie się boję oglądać, bo aktorstwa Dereszowskiej i Bachledy mógłbym nie przeżyć. Mimo że Pitbull. Nowe porządki trwa ponad dwie godziny, to i tak nie wystarczyło czasu, żeby sensownie na wszystko odpowiedzieć. Pal licho sensownie, żeby choć bezsensownie poodpowiadano to już byłoby coś. Postaci pojawiają się kiedy chcą, znikają kiedy chcą, byle sprzedać kolejną anegdotkę usłyszaną od kumpli policjantów, dzięki którym Vega zrobił już kilka filmów, seriali i książek. Łączy to sklejona na ślinę fabułka.

Nie wszystko w Pitbull. Nowe porządki jest złe. Właściwie pierwszych piętnaście/dwadzieścia minut jest całkiem dobre i mimo wyłaniającego się chaosu przyznam, że nadspodziewanie zjadliwie mi się to oglądało. Na pewno perełką jest scena o tym kto kogo ruchał w dupę, a kto komu laskę robił. Potem jednak zaczyna się robić nudno, a próba szokowania na siłę się nie sprawdza, bo nie służy żadnemu wyższemu celowi, byle zarobić na widzach pokroju filmowego Marcinka. Zresztą, Tomasz Oświeciński w tej roli też jest bezbłędny (rola życia, może kończyć już karierę). W ogóle Linda ma szczęście do gangusów, bo filmem Pitbull. Nowe porządki rządzi i dzieli mój ulubiony Krzysztof Dżefrej Czeczot. Każda z nim scena, jaka by nie była, warta jest poświęcenia temu koszmarkowi filmowemu cennego czasu. Niestety, tak jak większość postaci znika bez ostrzeżenia i już do końca filmu nie powróci. Nie ma więc żadnej wymówki i jedyne co pozostaje widzowi to coraz szersze oczy na widok tych wszystkich bzdur, jakie wepchnięto do filmu, który spokojnie można by okroić o godzinę, a nic złego by mu się nie stało.

(2223)

Z góry przepraszam Patryka Vegę, że ta "recenzja" w tytule wpisu to mocno na wyrost (EDIT: po napisaniu okazało się w sumie, że wcale nie), ale to jedyna rzecz, za którą przeproszę, bo dalej to będzie już tylko płacz i zgrzytanie zębów nad filmidłem, które jest po prostu okropne. I jeszcze info dla wszystkich, którzy być może dojdą do wniosku, że za wysoko oceniłem film Pitbull. Nowe porządki: taką samą dostały ode mnie Smoleńsk i Kac Wawa ;). Recenzja filmu Nowe porządki. O czym jest film Pitbull. Nowe porządki Ciężko powiedzieć, bo to taka sieczka, że prawdopodobnie sensowną fabułę można…

Czas na ocenę:

Ocena: 5

5

wg Q-skali

Podsumowanie: W stolicy swoje rządy rozpoczyna gang Babci. Złapać go może jedynie dzielny glina Majami! Pozbawiony sensu i logiki zlepek anegdot dla niewymagającego widza.

5 odpowiedzi

  1. A ja dałem Nowym porządkom „9”.

    Czemu? Ano po wyjściu z kina uznałem, że nie byłem na filmie, tylko na serii skeczów. I te krótkie formy panu reżyserowi Wedze/Vega’dze/Nevermind się udały. Skecz o kanapkach z ogórkiem puszczałem sobie nawet w pętli.

    A że pan reżyser Vega nie umie w sklejanie skeczy w sensowną fabułę, to już insza inszość. Wystarczy przebrnąć przez jedną jego książkę, żeby przestać się łudzić, że jest kimś innym niż grafomanem i beztalenciem. Nawet się zastanawiam, czy może są dwaj panowie reżyserzy o nazwisku Vega, bo Pitbull-serial to był naprawdę kawał dobrej roboty – tylko że tam grali aktorzy, a nie osiłki z siłki, no i reżyserów było kilkoro.

  2. Quentin

    Wg mnie na jeden udany skecz przypadają tu cztery nieudane, albo i więcej.

  3. To znacznie lepszy wynik niż w przypadku np. kabaretu Paranienormalni. Poza tym masz efekt skali – na 120 minut filmu masz co najmniej 40 skeczy, więc nawet jeśli co czwarty jest dobry, to tych dobrych jest co najmniej 10 😉

  4. Vedze wyszło kiedyś jakieś 1,5-2 sezony Pitbulla. Wraz z trzecią serią zaczął po prostu nieudolnie wrzucać historie z gazet do fabuły i zostało mu to po dziś dzień. Tylko problem w tym, że lata 90-te minęły bezpowrotnie, a ten dalej swoje: gangi obcinaczy palców, grupy mokotowskie itp. Prawdziwi gangsterzy muszą to oglądać z łezką rozrzewnienia drukując kolejne lipne faktury VAT.
    Nic w tym filmie się nie trzyma kupy, nawet tłumik Bogusiowi krzywo zwisa z pistoletu.

    Z plusów zauważyłem:
    -mimo wszystko Lindę, lata lecą, a on dalej wygląda dobrze z giwerą na ekranie
    -historyczna dla polskiego kina scena w polu kukurydzy (reżyser oglądał „Casino”, „Interstellar” i pozostałe 967 amerykańskich filmów gdzie samochód wjeżdża w kukurydzę)
    -Ostaszewska pomimo, że o dobrą dekadę zbyt dojrzała dobrze gra blacharę
    -Stramowski konkretnie przypakował do roli, rzadkie w polskim kinie (tylko kto na trygława i swaroga projektował te jego dziary?!)
    -lepsze od „Ciacha”, ale wszystkie filmy na świecie są lepsze od „Ciacha”

  5. Quentin

    A tak, zapomniałem o Ostaszewskiej, która strasznie mi nie pasowała w zwiastunach i wieszczyłem aktorską klapę na poziomie Rowu Mariańskiego. A jednak dała radę.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.