Aftermath (2017), reż. Elliott Lester.
Aftermath (2017), reż. Elliott Lester.

Aftermath. Recenzja filmu z Arnoldem Schwarzeneggerem

Po przygodzie z polityką i powrocie do spektakularnych akcyjniaków, spośród których najlepsze co się trafiło to co najwyżej: no niezłe, ale to już nie to samo; Arnold Schwarzenegger postanowił pokazać światu, że jest dobrym aktorem dramatycznym. I rzeczywiście, na pewno nie jest złym aktorem dramatycznym, ale zdecydowanie mógłby lepiej dobierać propozycje. Recenzja filmu Aftermath (2017).

O czym jest film Aftermath

Roman Melnyk (Arnold Schwarzenegger) to pochodzący z Ukrainy budowlaniec, który w święta ma odebrać z lotniska wracającą z kraju żonę oraz będącą w ciąży córkę. Nie może się już doczekać ich powrotu, ale gdy dociera wypachniony na lotnisko, okazuje się, że coś jest nie tak. Miła pani bierze Romana na stronę i wygląda na taką, która nie ma do przekazania dobrych wieści. Tymczasem kontroler lotów Paul (Scoot McNairy) właśnie szykuje się do pracy. Żegna z żoną (Maggie Grace) i zasuwa do wieży kontrolnej, gdzie jak co dzień zawiaduje ruchem lotniczym. Tyle tylko, że na skutek błędów w komunikacji dochodzi do tragedii. W powietrzu zderzają się dwa samoloty, nikt z pasażerów nie przeżył. Wśród nich była rodzina Romana, o czym miała go poinformować miła pani. Roman jest w szoku po stracie bliskich, ale wydaje się, że dość szybko się otrząsnął. Inaczej Paul, który wyrzuca sobie, że jego błąd kosztował życie ponad setki ludzi. Do Romana też w końcu dociera ogrom tragedii i podobnie jak i Paul nie może znaleźć dla siebie miejsca. Sytuację podkreśla fakt, że linie lotnicze nie chcą wziąć odpowiedzialności za wypadek i spławiają Romana jakąś marną sumką, byle tylko przestał im truć dupę i nachodzić pokazując w oskarżającym geście zdjęcie rodziny.

Recenzja filmu Aftermath

Przyglądając się bliżej krótkiej na razie karierze dramatycznej Arnolda Schwarzeneggera można dostrzec pewien wzór. Aftermath powiela tempem poprzedni taki film Arniego: Maggie, w którym chciał uratować swoją zarażoną wirusem zombie córkę w surowym i pustym świecie przyszłości. Świat Aftermath też jest surowy i pusty, choć jak najbardziej teraźniejszy. O depresję mogą przyprawić lotniskowe terminale i ponure cmentarze smagane chłodem. I gdyby streścić fabułę obu filmów w jednym zdaniu, brzmiałaby ona pewnie na tyle sensacyjnie, że chciałoby się je obejrzeć. Tyle tylko, że sensacyjny punkt wyjścia nie jest w nich przyczynkiem do efektownej rozpierduchy lecz wręcz przeciwnie. Oba to filmy o ludziach i tym, co dzieje się w ich środku w zderzeniu z nieciekawą sytuacją.

I choć zarówno o Maggie jak i o Aftermath nie można powiedzieć, że są złe, to z pewnością można powiedzieć, że są nudne. Aftermath jest do tego wszystkiego przewidywalny, więc szybko te zbolałe miny cierpiącego Arniego zaczynają nużyć i odlicza się tylko czas do skończenia filmu. Pochylając się nad bohaterami i ich życiem wewnętrznym, nie ma już czasu na inne sprawy, które mogłyby być może zaciekawić i przytrzymać przy ekranie. Twórców filmu one nie obchodzą, w związku z czym, choć jeszcze przez chwilę na początku można mieć nadzieję na standardowy świąteczny revenge movie (Jingle Bells, czy co to za kolęda tam leci, nadaje mu fajnego klimatu; godna zanotowania jest także goła dupa Arnolda Schwarzeneggera, chyba po raz pierwszy pokazana światu w filmie, aczkolwiek pewności nie mam), to szybko zostajemy sprowadzeni na ziemię i rozumiemy, że oto przed nami niskobudżetowy dramat, w którym Arnie będzie udowadniał, że jest aktorem szekspirowskim.

I spoko, niech udowadnia! Ale nie wierzę, że chcąc pokazać właśnie to, nie ma do wyboru lepszych scenariuszy, w których mógłby się wykazać. Tylu teraz ciekawych filmowców ze świeżą głową i ciekawszym spojrzeniem na kino, że na pewno z pocałowaniem ręki wzięliby do swojego projektu Arniego.

Gwoli informacji wypada jeszcze dodać, że Aftermath został oparty na prawdziwych wydarzeniach, czyli na Katastrofie nad Überlingen – jednym z najtragiczniejszych wypadków lotniczych w powojennej historii niemieckiego lotnictwa cywilnego, do którego doszło nad południowymi Niemcami, niedaleko miasta Überlingen, nad Jeziorem Bodeńskim (Wikipedia).

(2222)

Po przygodzie z polityką i powrocie do spektakularnych akcyjniaków, spośród których najlepsze co się trafiło to co najwyżej: no niezłe, ale to już nie to samo; Arnold Schwarzenegger postanowił pokazać światu, że jest dobrym aktorem dramatycznym. I rzeczywiście, na pewno nie jest złym aktorem dramatycznym, ale zdecydowanie mógłby lepiej dobierać propozycje. Recenzja filmu Aftermath (2017). O czym jest film Aftermath Roman Melnyk (Arnold Schwarzenegger) to pochodzący z Ukrainy budowlaniec, który w święta ma odebrać z lotniska wracającą z kraju żonę oraz będącą w ciąży córkę. Nie może się już doczekać ich powrotu, ale gdy dociera wypachniony na lotnisko, okazuje się,…

Czas na ocenę:

Ocena: 5

5

wg Q-skali

Podsumowanie: Po stracie rodziny w katastrofie lotniczej, ojciec popada w coraz większy obłęd. O ile Arnoldowi Schwarzeneggerowi udaje się pokazać z dobrej strony jako aktor, to sam film niestety grzeszy nudą.

5 odpowiedzi

  1. Niekwestionowanym mistrzem w pokazywaniu dupy jest Bruce Willis :)

  2. A w terminatorze nie było gołej dupy Arnolda? :)

  3. Quentin

    Słusznie, najciemniej jest pod latarnią :).

  4. Jeszcze świecił tyłkiem w Red Heat

  5. Quentin

    Słusznie, nie przemyślałem tego spostrzeżenia :).

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.