Fences (2016), reż. Denzel Washington.
Fences (2016), reż. Denzel Washington.

Fences. Trzeci Oscar dla Denzela? Recenzja filmu

O ile z dużą ilością nominacji oscarowych dla afroamerykańskich twórców można się sprzeczać, to w przypadku filmu Fences nominacje dla Denzela Washingtona i Violi Davis są w pełni zasłużone. Co do tego sprzeczać się nie ma co, bo to właśnie te kreacje napędzają oparty na sztuce teatralnej Fences. Recenzja filmu Fences.

O czym jest film Fences

Ameryka lat 50. Małżeństwo państwa Maxsonów żyje sobie spokojnie w jednej z biedniejszych dzielnic Pittsburgha. Rose (Viola Davis) zajmuje się domem, a Troy (Denzel Washington) pracuje jako śmieciarz. Mają dwóch synów. Jeden starszy żyje z dnia na dzień goniąc za marzeniem zostania profesjonalnym muzykiem i pozostając na utrzymaniu narzeczonej. Młodszy wciąż się uczy, ale jako utalentowany futbolista chciałby zrobić coś w tym kierunku, by móc zarabiać na sporcie. Nie podoba się to ojcu, który miał szansę na zostanie zawodowym baseballistą, ale mu się to nie udało, za co obwinia panujący w Ameryce rasizm. Zdanie Troya jest jasne i klarowne, biali nigdy nie pozwolą jego synowi zrobić kariery, więc lepiej, żeby skupił się na nauce i zdobył jakiś normalny zawód. Syn próbuje się buntować, ale to wszystko zdaje się na nic w sytuacji, gdy poglądy ojca są nie do skruszenia. To on zarabia na dom, to on wychowuje syna i zapewnia mu wikt i opierunek, co za tym więc idzie, także i on zdecyduje co jest dla syna dobre. Uważa, że zebrał już tyle doświadczenia życiowego, by przestrzec syna przed błędami, które sam popełnił. Młody jednak próbuje postawić na swoim mając po swojej stronie matkę, która zna swoje miejsce w szeregu, co nie oznacza, że nie ma własnego zdania i nie widzi, gdzie mąż być może popełnia błędy.

Recenzja filmu Fences

Na początku była sztuka teatralna i to w Fences widać wyraźnie. Zresztą film wyreżyserowany przez Denzela Washingtona nie próbuje tego nigdzie ukrywać. Co za tym idzie bohaterów jest ledwie kilku, a miejsce akcji raczej nie wybiega dalej niż poza dom i podwórko. W tej sytuacji ciężar odpowiedzialności za film spoczywa w głównej mierze na aktorach, choć jest np. parę ładnych widoczków ulicy oświetlanej promieniami zachodzącego słońca. I aktorzy wywiązują się ze swojego zadania jak należy. Szczególnie Denzel Washington, który przez większość czasu wypluwa z prędkością karabinu maszynowego potok słów jakby bał się, że ktoś wejdzie mu w słowo i przerwie jego wywody. A te odnoszą się do wszystkiego. Z nich poznajemy przeszłość głównego bohatera, jego poglądy na życie, anegdotki z życia codziennego i zawodowego itp. mądrości. Troy zawsze ma coś do powiedzenia, a jego nastroje wahają się pomiędzy sympatycznymi, a autorytarnymi. Czasem można się nabrać, że Troyowi da się przemówić do rozsądku, ale nie trwa to długo, bo szybko ujawnia się jego prawdziwa natura. Starszego już człowieka, który wszystko wie najlepiej i nie zmieni zdania nawet wtedy, gdy więcej z tego powodu może przegrać.

Zarówno forma jak i tematyka Fences skrojona jest w 100% pod Oscary, a czas akcji ułatwia kolejne rozliczenie się z czasem segregacji rasowej i spojrzenie na to, jak kiedyś to wyglądało (a gdzieś z tyłu głowy pozostaje wrażenie, że pewnie cały czas tak jest, tylko bardziej subtelnie). Domowe rozkminy państwa Maxsonów umieszczone zostały w szerszej perspektywie umożliwiającej zahaczenie o dużo więcej tematów niż tylko kariera syna futbolisty. Troy swoje zdanie ma nie tylko w tym temacie, bo już gdy go poznajemy właśnie postawił się swojemu szefowi, który w pracy skazał go na ciągłe jeżdżenie na tyłach śmieciarki i najbrudniejszą robotę. Tymczasem Troy chciałby na przekór rasowej segregacji powalczyć o więcej i jeśli mu się to uda, ma szansę na zostanie pierwszym czarnoskórym kierowcą śmieciarki w Pittsburghu. Tak, życie Troya to ciągła walka z pracą, rodziną i samym sobą oraz swoimi powinnościami wobec najbliższych.

Fences miało przynieść nominacje oscarowe występującym w nim aktorom i te nominacje przyniosło. Ogląda się go w porządku i potrafi zaciekawić na tyle, żeby ponad dwie godziny seansu się nie dłużyły. Za rok nikt nie będzie o nim pamiętał.

(2204)

O ile z dużą ilością nominacji oscarowych dla afroamerykańskich twórców można się sprzeczać, to w przypadku filmu Fences nominacje dla Denzela Washingtona i Violi Davis są w pełni zasłużone. Co do tego sprzeczać się nie ma co, bo to właśnie te kreacje napędzają oparty na sztuce teatralnej Fences. Recenzja filmu Fences. O czym jest film Fences Ameryka lat 50. Małżeństwo państwa Maxsonów żyje sobie spokojnie w jednej z biedniejszych dzielnic Pittsburgha. Rose (Viola Davis) zajmuje się domem, a Troy (Denzel Washington) pracuje jako śmieciarz. Mają dwóch synów. Jeden starszy żyje z dnia na dzień goniąc za marzeniem zostania profesjonalnym muzykiem i…

Czas na ocenę:

Ocena: 7

7

wg Q-skali

Podsumowanie: Ameryka lat 50. Surowy ojciec zabrania synowi zrobienia kariery profesjonalnego sportowca. Film, którego główną siłą i wartością jest (nominowane do Oscara) aktorstwo.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.