Konwój (2016), reż. Maciej Żak.
Konwój (2016), reż. Maciej Żak.

Konwój. Recenzja filmu naciąganego jak gumka w majtkach

Czego to się człowiek nie dowie zupełnym przypadkiem. Kliknąłem z ciekawości w profil reżysera filmu Konwój Macieja Żaka i się okazało, że to mąż Miss Świata Anety Kręglickiej. No to już opłacało się iść na Konwój do kina. Recenzja filmu Konwój.

O czym jest film Konwój

W domu sierżanta Zawady (Robert Więckiewicz) brud i smród. To śmierdzi sierżant Zawada, do którego z przyjacielską wizytą wpada naczelnik więzienia Nowacki (Janusz Gajos) i jego przydupasy. Stawiają skacowanego i naćpanego Zawadę do pionu, bo mają dla niego zadanie specjalne. Transport groźnego więźnia, który nakrył żonę z kochankiem i odciął jej głowę. Destynacja: szpital psychiatryczny. Więzień (Ireneusz Czop) wsiada do więźniarki, a razem z nim Zawada, Berg (Przemysław Bluszcz), młody Felek (Tomasz Ziętek) i a’la komandos (Łukasz Simlat). Felek, ku niezadowoleniu teścia Nowackiego, znalazł się w tym konwoju przypadkiem, a nie jest to jedyna rzecz, która nie pasuje w obrazku pod tytułem eskortujemy więźnia do Raciborza i wracamy na 20, bo żona Felka (Agnieszka Żulewska) przygotowała obiad. Także obecność Zawady jest dla Berga tajemnicą, szczególnie że w ostatniej chwili zrzucił go z posady dowódcy konwoju. O co w tym wszystkim chodzi? Dowiemy się w drodze, bo więźniarka już wyjechała i ma rozkaz nigdzie się nie zatrzymywać. Aha.

Recenzja filmu Konwój

Przeglądając filmografię Macieja Żaka można zauważyć, że w jego życiu musiało nastąpić jakieś objawienie, przysłowiowy grom z jasnego nieba, który powiedział mu: chłopie, weź w pizdu rzuć te romantyczne komedyjki i szukaj szczęścia w kinie gatunkowym. Na pewno na złe mu to nie wyszło, bo po kiepskiej Ławeczce (chyba 1/6 całe dałem, gdy jeszcze skala była sześciostopniowa) i typowo polskiej odmianie komedii romantycznej (no wiecie, Matylda lepi anioły z ciasta i nie umarła jeszcze w biedzie) pod tytułem Rozmowy nocą reżyser Żak zrobił w tył zwrot i wyskoczył z niezłym (tak, tak, wiem, jak na polski film) Supermarketem. Minęło kolejnych kilka lat i sytuacja właściwie się powtórzyła. W filmie Konwój znów rozgrywa swoją akcję wśród kilku bohaterów we właściwie zamkniętym otoczeniu, tym razem więźniarki – bohaterowie często ją opuszczają, ale akcja przez większość czasu kręci się wokół niej. A przy okazji Żak znów daje swój głos w teoretycznie ważnej sprawie: supermarketowy terror zamienił jedynie na rozkminy niedoskonałości systemu penitencjarnego.

Nie ogląda się filmu Konwój specjalnie źle, właściwie ogląda się go dobrze, bo nie jest długi, bohaterowie rozczulają się nad sobą w ckliwych monologach rzadko, a aktorzy wychodzą z siebie, żeby grać twardych facetów. Przydałyby się tu może mniej znane twarze, bo Simlat z tą swoją miną „hej, to ja tu jestem największym luźnym skurwysynem” jest już męczący, a Bluszcza jakoś nie potrafię traktować poważnie. To taka swojska odmiana ollywoodzkiego Pana Komedii. W filmie Konwój jego rola ogranicza się do zrzędzenia, rzucania niepotrzebnymi kurwami co drugie zdanie i zapodawania sucharów. „Coś taki nerwowy? Stara ci nie dała?”. No prawie tak samo oryginalny tekst jak ten mój z tytułu o gumie od majtek.

Bo i jest film Konwój naciągany jak ta archetypowa guma w majtkach. Przedostało się do filmu trochę napięcia, które reżyser buduje umiejętnie i po amerykańsku, ale nie sposób oprzeć się wrażeniu, że wynika ono z dobrej woli scenarzysty (również Żak), który fakty nagina na swoją korzyść. Przede wszystkim połowy nieporozumień można by uniknąć, gdyby dobrze zaplanować akcję, jakiej jesteśmy świadkami w filmie. Wysyłanie w konwoju ludzi, którzy nie mają pojęcia o co tak naprawdę chodzi już na starcie jest totalnie bez sensu, bo aż się prosi, żeby ci się zbuntowali. Nie sądzę, aby ta akcja została zaplanowana w ostatnim momencie, więc był czas na lepszy dobór ludzi do zadania, a nie narkomana i pijaczynę podrzucać tuż przed wyjazdem i liczyć na to, że wszystko pójdzie gładko. Napięciu już w samej więźniarce sprzyja fakt, że nikt się nią nie interesuje i jej pasażerowie mogą sobie robić, co uważają za stosowne. Strzelać na parkingu i takie tam. A głównie mieć za nic regulamin i co chwilę go łamać. Sam finał to już zupełna przesada, jakby bohaterowie żyli sobie w świecie, w którym są tylko oni i nikt więcej. Żaden Błękitny 24 nie szuka więźniarki, która nie dotarła na czas podczas gdy SPOILER druga jest już pewnie dawno na miejscu i wydała się cała machloja (skoro zrobili machniom w celu dezinformacji, można się domyślać, że ktoś się super-hiper więźniem interesował). Można spokojnie zorganizować oddział komandosów i ostrzeliwać się kałachami. KONIEC SPOILERA O końcowym zachowaniu naczelnika więzienia nie będę nic mówił, bo na co liczył tego nie wiem.

Chcieli dobrze, wyszło tak sobie. Rzucić okiem można, także dla świetnego jak zawsze Janusza Gajosa. Ale jeszcze sporo nauki przed naszymi reżyserami, zanim trzasną naprawdę mrożący krew w żyłach thriller. Ciężko o taki, gdy skurwiel jest skurwielem, służbista służbistą, a choleryk cholerykiem. Gdzie tu miejsce na zaskoczenie?

(2186)

Czego to się człowiek nie dowie zupełnym przypadkiem. Kliknąłem z ciekawości w profil reżysera filmu Konwój Macieja Żaka i się okazało, że to mąż Miss Świata Anety Kręglickiej. No to już opłacało się iść na Konwój do kina. Recenzja filmu Konwój. O czym jest film Konwój W domu sierżanta Zawady (Robert Więckiewicz) brud i smród. To śmierdzi sierżant Zawada, do którego z przyjacielską wizytą wpada naczelnik więzienia Nowacki (Janusz Gajos) i jego przydupasy. Stawiają skacowanego i naćpanego Zawadę do pionu, bo mają dla niego zadanie specjalne. Transport groźnego więźnia, który nakrył żonę z kochankiem i odciął jej głowę. Destynacja: szpital psychiatryczny.…

Czas na ocenę:

Ocena: 6

6

wg Q-skali

Podsumowanie: Niebezpieczny więzień jest przewożony do szpitala psychiatrycznego. Strażnicy mają wobec niego inne plany. Dość porządne kino policyjne, którego scenariuszowi przydałoby się więcej sensu i mniej banału.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.