Wdrożenie i opieka: MimasTech
Szokujące newsy!
Tallulah (2016), reż. Sian Heder.
Tallulah (2016), reż. Sian Heder.

Tallulah. Recenzja filmu z Ellen Page

Takie niedziele to lubię. Obejrzałem siedem filmów! Co z tego, że praktycznie żaden nie był dobry :), liczy się statystyka, którą trzeba podreperować, bo wychodzi na to, że ten rok miałem filmowo gorszy w porównaniu do 2014 i 2015. Zarówno pod względem ilości obejrzanych filmów, jak i ich jakości. Na razie tylko dwie Dychy z czego żadna dla tegorocznego filmu – to dużo mówi o filmowej jakości roku 2016 i sprawia, że nawet brak tradycyjnych grudniowych oscarówek nie jest jakoś wielce uciążliwy, bo nic tam, co by miało wprawić moje serce kinomana w szybszy stuk. Wbrew pozorom to będzie recenzja filmu Tallulah.

A dlaczego taki długi wstęp jak dawno nie było? Bo nie sądzę, abym miał wiele do powiedzenia na temat filmu Tallulah.

O czym jest film Tallulah

Tallulah (Ellen Page) od dwóch lat przemierza Stany razem z ukochanym. Mieszkają w vanie, obrabiają kierowców ciężarówek i jedzą to, co znajdą w śmietnikach. W końcu jednak takie życie nudzi się chłopakowi Tallulah, który daje bez słowa pożegnania w długą. Tallulah nie wie, co robić, ale że ukochany zostawił kartę kredytową swojej matki, dzięki której nie umarli do tej pory z głodu, to postanawia ją odwiedzić i wysępić jakiś grosz. Tak się składa, że wcześniej w wyniku niespodziewanego zbiegu okoliczności, Tallulah trafia do mieszkania Carolyn (Tammy Blanchard). Carolyn jest na bani i właśnie szykuje się do wyjścia na imprezę. Nie ma jednak z kim zostawić malutkiej córeczki i przekonuje Tallulah, by się nią zajęła. Tallulah się zgadza, ale gdy matka dziewczynki wraca i jest totalnie nawalona, postanawia zabrać ze sobą małą do swojego vana, a potem do matki ukochanego, samotnej pisarki Margo (Allison Janney), którą mąż opuścił dla kochanka (kapitan Spock) i powiedzieć, że dziewczynka jest córką jej syna. Margo pozwala im zostać na jedną noc, ale Tallulah z dziewczynką zostają na dłużej.

Recenzja filmu Tallulah

Zawsze mnie zastanawiają motywacje twórców do kręcenia takich filmów jak Tallulah. Oczywiście mógłbym sprawdzić, co zainspirowało Sian Heder debiutującą w roli reżyserki pełnego metrażu (do tej pory pracowała przy Orange Is the New Black, co się opłaciło, bo zarówno serial jak i Tallulah to oryginalne produkcje Netfliksa), ale wolę się zastanawiać i nigdy nie uzyskać odpowiedzi :P. Jak to jest, że siadają pewnego dnia nad kartką papieru, wymyślają imię bohaterki, które będzie również tytułem filmu (co za różnica czy Tallulah czy Maria czy Kathleen) i opowiadają nieoryginalną (Sezon na leszcza, Tsotsi) i nudną historię dwóch kobiet opartą na dobrze znanym schemacie: ona biedna i zbuntowana, ona bogata i niezależna – obie tak samo samotne i zagubione w otaczającym je świecie. Jedna pokaże drugiej, że czasem warto iść na żywioł i pocałować latynoskiego odźwiernego, druga pokaże pierwszej, że nie ma nic złego w braniu odpowiedzialności za swoje czyny i wszyscy będą żyli długo i szczęśliwie. Niczego odkrywczego w filmie Tallulah nie ma.

I to już chyba wszystko, co musicie wiedzieć przed rozpoczęciem oglądania. Na uwagę na pewno zasługują w Tallulah trzy role kobiece, szczególnie Tammy Blanchard, ale też nie wydaje się, aby stanowiły jakąś rewolucję w aktorstwie i haczyk pozwalający napisać: dla tych kreacji aktorskich po prostu trzeba Tallulah obejrzeć! Tempo filmu jest dość powolne i Tallulah szybko zaczyna nużyć, a to – jak wiadomo – najgorsze, co może przytrafić się filmowi. Nie wiem, może damska część publiczności znajdzie w tym kobiecym kinie o kobiecych problemach coś więcej, ale dla mnie Tallulah pozostaje standardowym niezależnym filmem, który tak się lubuje w tej swojej niezależności, że nawet nie próbuje być czymś więcej niż obyczajowym kinem, jakiego wiele.

(2171)

Takie niedziele to lubię. Obejrzałem siedem filmów! Co z tego, że praktycznie żaden nie był dobry :), liczy się statystyka, którą trzeba podreperować, bo wychodzi na to, że ten rok miałem filmowo gorszy w porównaniu do 2014 i 2015. Zarówno pod względem ilości obejrzanych filmów, jak i ich jakości. Na razie tylko dwie Dychy z czego żadna dla tegorocznego filmu - to dużo mówi o filmowej jakości roku 2016 i sprawia, że nawet brak tradycyjnych grudniowych oscarówek nie jest jakoś wielce uciążliwy, bo nic tam, co by miało wprawić moje serce kinomana w szybszy stuk. Wbrew pozorom to będzie recenzja…

Czas na ocenę:

Ocena: 5

5

wg Q-skali

Podsumowanie: Młoda i zbuntowana Tallulah odwiedza z małym dzieckiem matkę swojego chłopaka. No taka to niezbyt porywająca fabuła, podobnie jak i Tallulah jest niezbyt porywającym filmem obyczajowym.

2 odpowiedzi

  1. Czy nudny? Chyba nie…Czy typowy obyczajowy? Tez chyba nie…Może i faktycznie jest to kino kobiece, ba nawet dla kobiet, które mają dzieci (dziecko). Mnie osobiście film zachwycil i wzruszył. I nie nudziłam się na nim ani chwili a nawet uroniłam kilka łez. Ja polecam :)

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.