Anatomia zła (2015), reż. Jacek Bromski
Anatomia zła (2015), reż. Jacek Bromski

Anatomia zła, czyli kino gatunkowe made in Poland

Nie lubię takich filmów. Człowiek nastawi się na to, że obejrzy, napisze zgryźliwą recenzję, wystawi w porywach Dwójkę i będzie zadowolony i zdrowszy, że se pohejtował i pomarudził. A tu się okazuje, że to wcale nie jest taki zły film. Recenzja filmu Anatomia zła.

Anatomia zła (2015)
Reżyseria: Jacek Bromski
Scenariusz: Jacek Bromski
Obsada: Krzysztof Stroiński, Marcin Kowalczyk, Piotr Głowacki, Michalina Olszańska, Anna Dereszowska, Andrzej Seweryn
Zdjęcia: Michał Englert
Muzyka: Luděk Dřízhal
Kraj produkcji: Polska

Polskie kino gatunkowe

Nie mamy w kraju czegoś takiego. Mamy jakieś mniej lub bardziej nieudane próby stworzenia w Polsce kina gatunkowego i od czasu do czasu jakąś jaśniejszą jaskółkę, która w efekcie nie czyni wiosny. Potem zawsze się okazuje, że jednak lepiej nam leży moralny niepokój, którego we współczesnym wydaniu nie da się oglądać, albo filmopodobne romkomy, które niezależnie od ich jakości i tak zarobią kupę kasy stając się hitami box-office’a. A oprócz nich spora masa potworków, które obowiązkowo są „polskim Forrestem Gumpem” czy „polskim Ocean’s Eleven”. Nic, co by nam Hollywood mogło ukraść, tylko zawsze nasze polskie, swojskie, przaśne zrzynki, aby tylko było co wsadzić na tagline plakatu.

Niby od jakiegoś czasu coś tam drga za sprawą młodych filmowców, którzy inaczej rozumieją kino niż Wajdy i Zanussie, ale wciąż ze świecą szukać czegoś, co wolne by było od ciężaru misji, psychologii postaci i niepotrzebnych kinu gatunkowego ambicji. Podczas gdy cały świat chcąc się wybić kręci horrory, slashery, giallo, u nas nawet nikt praktycznie nie podjął próby, a co dopiero mówić o próbie udanej. I w tej sytuacji wciąż trzeba liczyć na pierwszego w kraju specjalistę od kina gatunkowego (ten „specjalista” to tylko dlatego, że innych nie ma, więc wiadomo – w królestwie ślepców jednooki jest królem), który lata temu podjął bodaj pierwszą próbę zrobienia w Polsce policyjnego kina gatunkowego – Zabij mnie glino – i próbuje mierzyć się z kinem gatunkowym aż po dziś dzień. Anatomia zła kolejną tego próbą.

O czym jest Anatomia zła?

Bohaterem filmu Jacka Bromskiego jest legendarny płatny zabójca o budzącej grozę ksywie Lulek! W tej roli Krzysztof Stroiński. Aktualnie przebywa na zwolnieniu warunkowym i dni spędza na zakupach w warzywniaku. Jednak osoba o takich umiejętnościach zmarnowałaby się przecież na robieniu sałatek z nowalijek. Wie o tym prokurator Nowak (Piotr Głowacki), który odwiedza Lulka i składa mu propozycję nie do odrzucenia. Jedno pociągnięcie spustu, zlikwidowanie pewnej grubej ryby, tysiące dolarów i wakacje w ciepłych krajach. Lulek się waha, ale perspektywa łatwego zarobku jest kusząca. Tyle tylko, że dawno wyszedł z wprawy, a oko już nie to. Przekonuje się o tym, gdy ze snajperką odwiedza las i nie jest w stanie trafić nawet w okolice celu, nie mówiąc już o samym celu. Wobec tak zaistniałej sytuacji Lulek decyduje się na rozwiązanie zastępcze. Nawiązuje kontakt ze zwolnionym w niesławie z armii snajperem Staśkiem (Marcin Kowalczyk) i oferuje mu niezłą kasę za udział w bliżej nieokreślonym (dla Staśka) przedsięwzięciu związanym z jego umiejętnościami snajperskimi.

Recenzja filmu Anatomia zła

Myślę, że Anatomia zła udała się Bromskiemu przez przypadek. Chciał zrobić całkiem inny film, mroczny, stawiający ważne pytania o to, dokąd sięgają macki Układu i zostawiający gorzką odpowiedź, że w zderzeniu z wszechpotężną władzą każdy z nas jest tylko nic nie znaczącym pionkiem w grze. Nuda. Polskie kino próbuje dobrać się do tzw. Układu już od dawna, zostawia tropy, niedomówienia, mruga okiem i próbuje udowodnić, że im wyżej postawiony polityk tym bardziej jest skorumpowany, tym bardziej diaboliczny, tym bardziej zdeterminowany. Bez dwóch zdań tak jest, ale myślę, że to nasze polskie skorumpowanie i władza są takie swojskie, polskie właśnie. Szwagrowi załatwić posadę, zajumać kasę z przetargu na wyposażenie biura poselskiego itp. kombinacje. Żadne miliardy dolarów, przetargi z nie wiadomo kim, trupy w szafach i pozakopywane wszędzie kości. Nie ten kaliber. Jaki kraj, takie Franki Underwoody. „Oparte na prawdziwych wydarzeniach” nic w tym nie zmieni. Może jestem naiwny, ale nie wierzę, że w chwili, gdy pisze te słowa, Warszawę przeczesują płatni zabójcy na zleceniu prokuratury. Anatomii zła ciąży ten cały Andrzej Seweryn spiskujący w limuzynie, były komendant główny policji odwiedzający kochankę (kolejna rola życia Anny Dereszowskiej, zadziwia mnie ta kobieta, że każdą chałturę weźmie!), a najbardziej ciąży jej ten pretensjonalny tytuł Anatomia zła, który w filmie nie znajduje żadnego odbicia. Jakie zło, jaka anatomia, za ambitnie panie reżyserze!

Pozbywając się tego całego Układu w pizdu zostanie film, który całkiem fajnie się ogląda. Na tle konkurencji z Zachodu Anatomia zła wypada jak zwykle, blado, ale korzystając z tej wyświechtanej formułki „jak na polskie kino” jest wartki, ma parę udanych scen oraz tekstów i jestem całkowicie pewny, że gdyby wyjąć mu z tyłka ten kij mrocznego thrillera byłby jeszcze lepszy. Bo thrillera nie ma tu nic, jest co najwyżej thrillerek dla dzieci, który niczym nie zaskakuje i jak po sznurku podąża od A do Z nie serwując żadnej wolty czy czegoś niespodziewanego. Ani choćby odrobiny napięcia. Więcej tu luźnego kina akcji podkreślanego zawadiacką muzyką, która nie pasuje do mrocznego thrillera i w tę stronę trzeba było podążyć. Podkręcić wyeksploatowaną przez kino formułę mistrz-uczeń, namnożyć strzelanin, ucieczek i mordobić, trochę poprawić postaci, żeby nie były takie w cały świat – niewiarygodnie wygląda to miotanie się od sympatycznych facetów po pojawiających się zupełnie znikąd psychopatów bez serca – dać większą i ważniejszą rolę Łukaszowi Simlatowi, który w wersji zaprezentowanej przez film jest zupełnie zbędny i byłoby jeszcze lepiej.

Marcin Kowalczyk i Michalina Olszańska w filmie Anatomia zła

Rozbierzesz się dla mnie w tym filmie? – Już myślałam, że nigdy mi tego nie zaproponujesz!

Wydaje mi się, że paradoksalnie jedyne co dobrego mogę powiedzieć o filmie Anatomia zła to, że „dobrze się go ogląda”, bo na pewno aktorsko jest tu różnie (podobnie jak z postaciami, także i aktorzy grają tu od sasa do lasa – raz fajnie, raz, well, mniej fajnie), brakuje tego napięcia, a końcówka jest całkowicie bzdurna. Ale… no dobrze się Anatomię zła ogląda! :) Szczególnie w pierwszej połowie filmu, bo w drugiej to już trochę za długa jazda w stronę finału. A naprawdę byłem nastawiony do tego filmu całkowicie anty i kiedy jeszcze na napisach początkowych baba w warzywniaku zaczęła się wykłócać o zgniłe pomidory, to byłem pewien, że to będzie megakicha (po co takie sceny w takich filmach? no po co?! żadna to satyra na polskie przywary czy obyczajowa obserwacja, tylko zupełnie niepotrzebny dodatek).

(2059)

Nie lubię takich filmów. Człowiek nastawi się na to, że obejrzy, napisze zgryźliwą recenzję, wystawi w porywach Dwójkę i będzie zadowolony i zdrowszy, że se pohejtował i pomarudził. A tu się okazuje, że to wcale nie jest taki zły film. Recenzja filmu Anatomia zła. Polskie kino gatunkowe Nie mamy w kraju czegoś takiego. Mamy jakieś mniej lub bardziej nieudane próby stworzenia w Polsce kina gatunkowego i…

Czas na ocenę:

Ocena: 7

7

wg Q-skali

Podsumowanie: Płatny zabójca oraz wojskowy snajper podejmują się zadania likwidacji ważnego polityka. Nie nastawiajcie się na mroczny thriller i będzie dobrze.

6 odpowiedzi

  1. Ja bym dał przynajmniej pół gwiazdki niżej, bo że jakoś to się ogląda i że cycki są to trochę za mało jednak. Napięcia, wiarygodności, ciekawej realizacji to za bardzo nie uświadczymy.

  2. Quentin

    Tak czy siak katastrofy nie ma.

  3. No wiesz co!? Teraz to się gniewam!
    Skrytykowałeś „Ja, Frankenstein” a pochwaliłeś „Anatomię zła”?
    Frankenstein o niebo lepiej ogląda, skandal normalnie!

  4. Quentin

    Jestem prawie pewien, że byłeś pod wpływem jakichś środków podczas oglądania „Ja Frankenstein” :)

  5. frank drebin

    Ja tam twierdzę, że ten film to kupa niemożebna i oceniłem na 2/10. Wszystko było złe a najbardziej fabuła, obsada i aktorstwo :)

  6. Quentin

    Takie Twoje święte prawo jako widza :).

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.