Recenzja filmu Z for Zachariah - bohaterowie filmu Margot Robbie, Chris Pine i Chiwetel Ejiofor.
W filmie "Z for Zachariah" dzieje się dokładnie tyle samo, ile na tym zdjęciu.

Recenzja filmu Z for Zachariah, czyli N jak Nuda

Jeśli w obsadzie filmu widzisz Margot Robbie, Chrisa Pine’a i Chiwetela Ejiofora, to masz wszelkie przesłanki ku temu, żeby uznać, że będzie to choć trochę ciekawy film. Każdy sąd cię uniewinni z seansu!

Różne twarze apokalipsy

Apokalipsa to dla kina bardzo łakomy kąsek, który otwiera drogę do wielu możliwości. Jeśli masz dużo kasy, to możesz popuścić wodze fantazji i zrealizować widowisko, jakiego świat nie widział. Ludzkość wyginęła, ruiny znanych budynków straszą na każdym kroku, krwiożerczy sadyści szajbnięci promieniowaniem zrobią wszystko, żeby jak najbardziej widowiskowo zabić i takie tam. Twojej wyobraźni nic nie ogranicza. Walka mutantów na iglicy Pałacu Kultury i Nauki, która teraz wieńczy szczyt radioaktywnej góry? Go for it! Ale nawet, gdy nie masz kasy, to nie znaczy, że apokalipsa ci się nie przyda. A przyda się, przyda. Wystarczy zakontraktować mistrza świata w kickboxingu i paru chińskich kaskaderów. Ubrać ich w łachmany i wpuścić wszystkich na kamieniołom/pustynię, którą nazwiesz wastelandem. I już. Żadna scenografia niepotrzebna, byle się tylko fajnie naparzali.

Jest też kilka rozwiązań pośrednich, których nie będę tu opisywał. Ważne, że z jednego z takich rozwiązań skorzystali twórcy Z for Zachariah, którzy mieli trochę kasy, ale woleli wydać je na trzy w miarę głośne nazwiska. Wyobraźni jednak starczyło im tylko do tego, żeby przekonać owe trzy nazwiska do występu w swoim filmie.

Na początku była książka Roberta C. O’Briena

Nie słabnie zainteresowanie europejskich filmowców tematyką kameralnej apokalipsy. Po niedawnym hiszpańskim Extinction przyszedł czas na kino… islandzkie. Trwa zresztą ogólnie dobra passa islandzkiego państwa w świadomości światowego odbiorcy. Nie tak dawno ichnia reprezentacja awansowała po raz pierwszy w historii do Mistrzostw Europy w piłce nożnej, a teraz proszę, walnęli film z Robbie, Pine’em i Ejioforem. Film, którego scenariusz powstał na podstawie powieści Roberta C. O’Briena pod tym samym tytułem. Powieści nagrodzonej nagrodą im. Edgara Allana Poego, więc zakładam w ciemno, że lepszej od ekranizacji.

O czym jest Z for Zachariah

Bliżej nieokreślona czasoprzestrzeń (po zagładzie, więc zapewne przyszłość; film kręcony w standardowej lokacji, jaka przychodzi do głowy, gdy pomyśli się o ładnych krajobrazach – tak, tak, Nowej Zelandii). Jedną z ocalałych z równie bliżej nieokreślonej katastrofy (po skażeniu wód itepe można domniemywać, że była to katastrofa nuklearna) jest Annie (Robbie). Dziewczyna miała to szczęście, że jakimś cudem, nie wiadomo jakim, zagłada nie dotarła do doliny, w której mieszka i gdzie ma w pełni funkcjonalną farmę. Najbliżsi dawno nie dali znaku życia, więc cały ciężar utrzymania farmy spoczywa na jej barkach. Pewnego dnia poznaje pana Loomisa (Ejiofor), naukowca szwendającego się po okolicy w zaprojektowanym przez siebie kombinezonie. Gdy Loomis uznaje, że najwyższy czas go zdjąć, ścieżki obydwojga (jego i Annie, a nie jego i kombinezonu :P) przecinają się. Sympatyczna i niewinna dziewczyna potrzebuje męskiego wsparcia, bo zbyt długo była sama. Ale co się stanie, gdy w okolicy pojawi się jeszcze jedno męskie wsparcie (Pine)?

Recenzja filmu Z for Zachariah - krajobraz

Wymazali wieżę Barad-dûr i voila.

Z for Zachariach, czyli film, w którym zupełnie nic się nie dzieje

Rozpisuję się w tej recenzji nie na temat (jak i w każdej recenzji, wiem), bo gdybym miał napisać tylko i wyłącznie o filmie, to nie byłoby co pisać. Ograniczony do ładnych lokacji i dokładnie trójki aktorów (i obowiązkowego w takich historiach psa) zaczyna się intrygująco i potrafi zaciekawić. Niby nic się nie dzieje, ot zwykła orka na ugorze apokalipsy (przyjemna orka, bo apokalipsa pobrzmiewa w zasadzie tylko w dialogach), ale szybko udaje się polubić naiwną Annie i życzyć jej powodzenia. I choć obserwujemy jej zwykłą codzienność, to jakoś przyjemnie się to ogląda, ciesząc się razem z nią z drobnych radości takich jak obczajenie pompy paliwowej.

Ciekawość podsyca również wiedza o pojawieniu się trzeciej osoby, a przecież wiadomo, że apokalipsa czy nie apokalipsa, to dwa chłopy z jedną (ładną) babą się nie dogadają. A raczej chłop z chłopem, bo zew natury szybko daje znać o sobie, a i Annie w końcu chciałaby przestać być dziewicą. Z pewnością to wszystko musi wybuchnąć, nie?

recenzja filmu Z for Zachariah

Otóż nie, nic nie wybucha. Serio. Film się kończy i już. Wszystkie wskazujące na konflikt sceny upchano już do trailera, więcej niczego nie ma. A w świetle tak zaistniałej sytuacji nie chce mi się już szukać jakiejś metafory w pozbawionym jakiejkolwiek akcji filmie.

(1967)

Jeśli w obsadzie filmu widzisz Margot Robbie, Chrisa Pine'a i Chiwetela Ejiofora, to masz wszelkie przesłanki ku temu, żeby uznać, że będzie to choć trochę ciekawy film. Każdy sąd cię uniewinni z seansu! Różne twarze apokalipsy Apokalipsa to dla kina bardzo łakomy kąsek, który otwiera drogę do wielu możliwości. Jeśli masz dużo kasy, to możesz popuścić wodze fantazji i zrealizować widowisko, jakiego świat nie widział. Ludzkość wyginęła, ruiny znanych budynków straszą na każdym kroku, krwiożerczy sadyści szajbnięci promieniowaniem zrobią wszystko, żeby jak najbardziej widowiskowo zabić i takie tam. Twojej wyobraźni nic nie ogranicza. Walka mutantów na iglicy Pałacu Kultury i…

Czas na ocenę:

Ocena: 5

5

wg Q-skali

Podsumowanie: Historia osobliwego miłosnego trójkąta w postapokaliptycznej scenerii. Ładnie nakręcona i dobrze zagrana nuda.

8 odpowiedzi

  1. „Margot Robbie w majtkach” … i mnie to wystarczy 😛

  2. Quentin

    Znaj swój target :)

  3. To lepiej by było bez majtek. ;P A na serio ostatni akapit dobrze podsumowuje film. Tak czekałem, aż konflikt między bohaterami się rozkręcił, a tu nagle film się skończył. I tylko pozostawił pytanie (spoiler) zabił go czy nie? 😛 (koniec spoilera)

  4. Quentin

    W otwartych zakończeniach nie ma nic złego, ale tutaj było totalnie z dupy to otwarte zakończenie, bo wg mnie w ogóle nie było otwarte :) – zabił bez dwóch zdań. I ona dobrze o tym wie, że zabił.

  5. Aż chciałem sprawdzić jak to jest w książce, ale ze znalezionych na necie opisów czy krótkich streszczeń wywnioskowałem, że tam w ogóle nie było tego trzeciego bohatera. :]

  6. Taa, a laska zdaje się kaput :)

  7. Ale przynajmniej tytuł zostawili. 😉

  8. Quentin

    Łaskawcy :)

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.