Wdrożenie i opieka: MimasTech
Szokujące newsy!
Pierwsza piątka hokejowej reprezentacji ZSRR - Fetisow, Kasatonow, Krutow, Łarionow, Makarow
Czerwona Armia - skuteczniejsza niż broń jądrowa.

Hokej jest okej – recenzja filmu Red Army

I za to właśnie kocham moją listę Do Obejrzenia. Od czasu do czasu trafi na nią zupełny niewypał, ale w większości przypadków są na niej filmy więcej niż dobre oraz filmy wyjebiście dobre (pardon my French, ale jestem podekscytowany seansem). Red Army to film wyjebiście dobry.

W zasadzie ani przez chwilę nie miałem wątpliwości, że tak właśnie będzie. Jest w końcu w Red Army wszystko co lubię i z przyjemnością oglądam. Filmy dokumentalne – check, filmy sportowe – check, fascynujące historie z życia wzięte – check, kultowe migawki z wydarzeń sportowych – check. Red Army – check.

Film Gabe’a Polsky’ego bierze na tapetę lata największych sukcesów radzieckiego hokeja (upraszczam, wiadomo, że cały okres po drugiej wojnie światowej był okresem największych hokejowych sukcesów ZSRR), kiedy to pierwsza piątka – Fetisow, Kasatonow, Krutow, Łarionow, Makarow – siała postrach wśród reszty hokejowej rodziny i szybko została uznana za najlepsze, co hokej dał światowi sportu. Przez pryzmat ich losów (głównie Fetisowa) poznajemy bliżej historię hokeja ZSRR i najważniejszych postaci z nim związanych.

Oczywiście sam sportowy temat nie byłby aż tak ciekawy, gdyby nie kryła się za nim o wiele poważniejsza historia niż same sportowe zmagania. A trudno o poważniejszy background niż Zimna Wojna im towarzysząca. Zimna Wojna, która położyła najważniejsze piętno na karierze wielu sportowców traktowanych jako broń do udowodnienia swojej wyższości nad przeciwnikiem.

Polsky’emu świetnie udało się połączyć w Red Army oba tematy – sport i politykę (no może Putinowi mogło się trochę więcej dostać). Oraz złapać ten moment, w którym obydwa zupełnie różne światy zaczęły się przenikać. Od pierwszych sekund śledzi się opowiadaną przez niego historię z zapartym tchem, w czym spora zasługa Sławy Fetisowa, którego w filmie jest najwięcej. Nie ma w tym zresztą nic dziwnego biorąc pod uwagę jego burzliwą karierę przypadająca na okres, gdy radzieccy hokeiści w końcu mogli zacząć marzyć o grze w uważanej za najlepszą ligę na świecie – NHL. A jako najlepszy hokeista świata był łakomym kąskiem dla obu ze stron. Walka na tym froncie okazała się wcale nie mniej emocjonująca niż na tafli lodowiska.

Red Army to 90-minutowa lekcja historii pełnej bohaterów i czarnych charakterów (jedyny dawca serca, który przeżył operację – Wiktor Tichonow). Historii, której spokojnie mógłbym wystawić i Dychę. Dam oczko niżej, bo reżyser dołożył do swojego filmu trochę oczywistości dla mnie, czyli widza, który wychowywał się w tamtym okresie. Co zresztą zrozumiałe, bo to dokument dla innego widza. Na szczęście – z mojego punktu widzenia – są tego śladowe ilości, a cała reszta to absolutny must see bez względu na ustrój, w jakim się wychowywaliście.

(1909)

I za to właśnie kocham moją listę Do Obejrzenia. Od czasu do czasu trafi na nią zupełny niewypał, ale w większości przypadków są na niej filmy więcej niż dobre oraz filmy wyjebiście dobre (pardon my French, ale jestem podekscytowany seansem). Red Army to film wyjebiście dobry. W zasadzie ani przez chwilę nie miałem wątpliwości, że tak właśnie będzie. Jest w końcu w Red Army wszystko co lubię i z przyjemnością oglądam. Filmy dokumentalne - check, filmy sportowe - check, fascynujące historie z życia wzięte - check, kultowe migawki z wydarzeń sportowych - check. Red Army - check. Film Gabe'a Polsky'ego…

Czas na ocenę:

Ocena 9

9

wg Q-skali

Podsumowanie: Dokumentalny zapis Zimnej Wojny na lodzie i historia hokeistów, którzy tworzyli hokej ZSRR. Znakomite.

2 odpowiedzi

  1. „I za to właśnie kocham moją listę Do Obejrzenia.”

    a my kochamy za to Ciebie, że ją stworzyłeś

  2. Quentin

    Kliknąłbym „Lubię to!”, ale nie przewidziałem takiej funkcjonalności :).

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.