"Better Call Saul" - fot. screen z Youtube
"Better Call Saul" - fot. screen z Youtube

Better Call Saul, 1×01

Sieroty po Breaking Bad doczekały się w końcu czegoś dla siebie. Po pierwszym odcinku trudno jednak powiedzieć, czy nowy serial Vince’a Gilligana zapełni potężną dziurę po Walterze White’cie.

Startujemy od Nebraski, która chyba już zawsze będzie filmowana czarno-biało, bo tak wygląda najlepiej. Zaglądamy do centrum handlowego, w którym pracuje znajomo wyglądający facet z wąsem. Nie ma szczęśliwej miny, widać, że jego życiu brak wszystkiego oprócz codziennej rutyny. Pobudka, praca, przerzucanie kanałów, sen – i tak w kółko. Czasem tylko w przypływie tęsknoty odkurza pudło wciśnięte gdzieś w kąt najmniej używanej szafy, a ze środka wyjmuje relikt przeszłości – taśmę VHS. Na niej – czego dowiadujemy się za chwilę – telewizyjne reklamy kancelarii Saula Goodmana, choć tak naprawdę to reklamy jego samego.

To były dobre czasy, kolorowe czasy – domyślamy się nie tylko po minie naszego wąsacza, ale i po kolorach, które zastępują czerń i biel (tak, wiem, czarny i biały to też kolory cha cha cha). Oto sala sądowa, a oto nasz stary znajomy Saul Goodman. Nazywa się trochę inaczej, no dobra, zupełnie inaczej, ale ledwo się odzywa, a już wiemy, że to on. Przed ławą przysięgłych dokonuje oratorskich cudów, by stanąć w obronie trzech oskarżonych młodzieńców. Przekonuje, że należy im się trochę zrozumienia i łagodniejszy wymiar kary. Gdy kończy następuje cisza, a w tej ciszy coś – nie będę spoilerował – po czym jesteśmy już pewni: tak, to serial Vince’a Gilligana. Goodman i Gilligan wrócili na nasze ekrany.

Cały czas jest dobrze. W głowie wciąż mamy Breaking Bad i oprócz klimatu szukamy kolejnych znajomych powiązań. Niektórych nie trzeba szukać – oto Mike, zmartwychwstał, siedzi w budce i steruje ruchem. Niektóre wydaje nam się, że są nawiązaniami, choć tak naprawdę biuro Saula drzwi od głośno pracującej pralki wcale nie musi być nawiązaniem. Niektóre widoczne są tylko dla zagorzałych fanów (kuknąłem na chwilę na IMDb, czego tam nie wymyślą! „Breaking Bad” był świetny, ale aż tak uważnie go nie oglądałem, no i jednak tylko raz). Liczy się jedno – to znów jest Ten klimat.

A potem wszystko się pieprzy.

Jeden odcinek to za mało, żeby wydawać kategoryczne osądy, ale fakty są faktami – w połowie zacząłem przysypiać. Być może to moja wina, bo od początku byłem sceptyczny co do pomysłu opierania całego serialu-prequelu na postaci Saula. Jako szemrany papuga sprawdzał się w „Breaking Bad”, gdy trzeba było wprowadzić trochę jazgotu i rozluźnienia atmosfery, ale im więcej go było, tym bardziej mi przeszkadzał. A tutaj miałby pociągnąć cały serial? Na razie powiedzmy więc, że moje przypuszczenia się potwierdzają i myślę, że gdy zabraknie nawiązań do BB, serialowi może zabraknąć też poweru. Choć końcówka odcinka na razie nie wskazuje na to, że ktoś miałby ochotę się całkiem odciąć od BB. Nie wiem, jak ma być, bo żadnych newsów związanych z BCS nie śledziłem.

Wiem jedno, jakieś niejasne prawnicze rozgrywki i dyskusje w podejrzanych domach o do końca nie wiadomo czym nie zachęciły mnie do dalszego oglądania. Jasne, pierwszy odcinek „Breaking Bad” też nie do końca mi podszedł, ale tam był ten konkretny pomysł na serial, którego w „Better Call Saul” na razie brak.

6 odpowiedzi

  1. U mnie póki co wielki plus.
    Za wiele się nie spodziewałem i zostałem bardzo mile zaskoczony. Ciekawy wątek elektro…eee…fobicznego brata, powracające postaci z BB, ogólnie dobrze, że kolejny odcinek już dziś. Znaczy jutro.
    Dla porównania nowy The Walking Dead to dno absolutne, jeden z tych odcinków, które można na FF w pięć minut obejrzeć.

  2. Quentin

    Ano, jutro będziemy mądrzejsi. Wiadomo, że to początek, Saul na razie taki niewinny jeszcze – rozkręci się, to tylko etap przejściowy, ale bym wolał, żeby rozkręciło się już. Potem sobie może przystopować, jak już się wciągnę. Najgorzej to na początku przymulać.

    TWD jeszcze nie widziałem, ale też słyszałem, że kicha. Zobaczymy, pewnie będę nieobiektywny :)

  3. Drugi odcinek na bardzo dobrym poziomie. Przy okazji, znalazłem fajną aplikację, którą warto się podzielić akurat tutaj: https://smarterpoland.shinyapps.io/serialeIMDB/ – trendy w ocenach z IMDB – Dexter i House spadkowo, BrBa jeszcze można by kręcić 😉

  4. Quentin

    Dobrze wiedzieć, dzisiaj powinienem obadać 1×02 :).

  5. ŚwinsonowskiZdzisław

    U mnie po 3 odcinkach na razie 5-6/10 GIlligan ma ode mnie jedno sezonowy kredyt zaufania. Póki co BCS fabularnie średnie, za to z ujęciami urokliwymi dla oka, typowymi już dla VG.

  6. Quentin

    Ja wciąż po dwóch odcinkach, ale odczucia mam podobne. Bez BB ten serial nie miałby szans.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.