Wdrożenie i opieka: MimasTech
Szokujące newsy!

Serialowo, s06e03

Dzisiaj króciutko, bo przez WFF prawie nic innego nie oglądałem. Prawie.

Sons of Anarchy, do 6×07 włącznie

Trzeba przyznać, że dwa ostatnie odcinki w większości były bardzo fajne. Głównie z powodu lekkiej zmiany nastroju i powrotu do korzeni (chyba, bo już nie pamiętam korzeni :) ). Nasi bohaterowie znów stali się sympatyczni, można ich lubić, a w ich klubowym życiu przydarzają się jakieś przygody nie do końca związane z jakimś większym pomysłem na sezon.

Wniosek z tego taki, że niezły byłby z tego… procedural. Jakaś jedna przygoda na odcinek i wio. Przyjemnie się patrzyło jak gliny przepraszały Sonsów albo jak gonili pedofili. Ot serial przygodowy o motocyklistach.

Szkoda więc trochę, że tak przez poprzednie sezony obrzydzili nam bohaterów, których dwa odcinki nie oczyszczą z grzechów na pewno. Bo to sympatyczne w gruncie rzeczy chłopy były na początku.

No i nie sposób przemilczeć wyjątkowo absurdalnego Planu Tary. Jeden z lepszych wątków komediowych w serialach ostatnio :)

***

Survivor, do 27×06 włącznie

Podobają mi się zmiany w najnowszym sezonie „Survivora”, dlatego… nie podobają mi się zmiany w najnowszym odcinku „Survivora”. Nie jest to powód do lamentu, krzyku bezsilności i załamania rąk, ale uważam, że twist ze słicznięciem trajbów był zupełnie niepotrzebny. Takie niespodziewane zamiany są dobre w standardowych sezonach, w których nic nowego nie może się już wydarzyć. Ale tutaj po co? Pomysł na sezon przyniósł wystarczającą liczbę zmian i nowych możliwości i wg mnie dodawanie na siłę twistów jest niepotrzebne.

Tak samo jak to palenie podpowiedzi do HII. Za pierwszym razem było fajne, ale co za dużo… Doprawdy wielki target na ich backu by zawiesiło przeczytanie komisyjne wszystkim treści podpowiedzi.

Tak czy siak sezon bardzo udany, choć ani mnie nikt nie wkurza, ani nikomu konkretnemu nie kibicuję.

***

Castle, do 6×04 włącznie

Nie trzeba było długo czekać na powrót do normalności. Zaskoczenia żadnego nie ma, bo każdy głupi by się domyślił, że długo z Kate w agencji nie pociągną. Już wkrótce waszyngtoński epizod będzie wspominany tylko i wyłącznie poprzez umożliwienie konfrontacji Lisy Cuddy z Sherry Palmer.

No i co? No i nic, tak ma być!

„Castle’a” jak zawsze ogląda się z przyjemnością, ale żeby coś więcej na ten temat pisać to chyba nie ma co. Jest dobrze i tyle. Choć warto zwrócić uwagę na dwie rzeczy w odcinku o dawnej gwieździe serialu tv. Pierwsza to miny Ryana i Esposito, gdy mowa o aktorach, którzy mieli swoje kilka minut chwały w jednym topowym serialu, a potem przepadli. Druga to świetna scena, w której Castle i Beckett rozmawiają, że niemożliwe, że mordercą jest ktoś tam, a kamera filmuje tak, że co chwila ma się wrażenie, że kolejna filmowana postać jest mordercą. Kreatywne to było!

***

The Walking Dead, 4×01-02

Nie rozumiem fenomenu TWD i nie wiem jakim cudem po tak marnym pierwszym sezonie ktoś to w ogóle jeszcze oglądał, ale im dalej i im więcej inni narzekają, że nie da się tego oglądać teraz, to mnie się na odwrót – bardzo przyjemnie to ogląda.

I choć sam serial to już właściwie tylko gadanie i zabijanie zombie, to jednak polubiłem bohaterów na tyle, że chciałbym, żeby przeżyli i im kibicuję. Wiem, że TWD nie zaskoczy mnie już niczym, ale do szczęścia wystarczy mi zacna gore-naparzanka i ten klimacik zombieapokalipsy.

Innymi słowy nic nowego, nic świeżego, nic zaskakującego, ale w sam raz do zobaczenia raz na tydzień. I nawet Afroamerykanin się nieźle trzyma…

***

Homeland, 3×03

Utknąłem po dziesięciu minutach trzeciego odcinka i nie chce mi się dalej oglądać. Niedobrze… EDIT: Skończyłem, nie jest źle, spokojnie pójdę dalej. Zajechało Soną, ale na razie w niezłym wydaniu. KONIEC EDITA. A nie, nie koniec: PS. Jest kandydat do roli Yody w nowych SW:

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.