Wdrożenie i opieka: MimasTech
Szokujące newsy!

Ruszył Survivor. Po raz 26.

Z serialami jestem w ciemnej dupie. Wszędzie utknąłem. Nowego The Walking Dead jeszcze nie ruszyłem, w Spartakusie jestem około 10 minuty drugiego odcinka, „Banshee” chcę spróbować (widziałem 5 minut), a w The Following zawisłem po pierwszym odcinku. Z weteranami w postaci Castle’a i Revenge jest trochę lepiej, ale też plus minus dwóch ostatnich odcinków nie widziałem.

Ale premiery nowego sezonu „Survivora” nie mogłem przegapić! I w zasadzie nie mam wiele do napisania 😉 a sam wpis jest raczej po to, żeby był (a może też komuś przypomniał, że survivorowa posucha się skończyła; długo nie trwała).

Znowu mamy Fanów kontra Ulubieńców. Na szczęście – ktoś pisał, że tak miało być, ale nie sprawdzałem dokładnie, bo spoilery staram się omijać – nie wymieszano jednych i drugich we wspólne plemiona. Nie byłoby wtedy sensu nazywać sezony Fani Vs. Ulubieńcy 2. Jest tak jak należy. Fani są w jednym plemieniu, a Ulubieńcy w drugim.

Jak to w „Survivorze” bywa, pierwsze odcinki zawsze są rozruchowe raczej, a prawdziwa zabawa pewnie zacznie się później. Trudno wśród Fanów wskazać paluchem na jakiegoś ulubieńca, bo jeszcze za mało zwojowali, a i u Ulubieńców na razie nie ma za kim kciuków trzymać. Zresztą, co to za Ulubieńcy. Casting wyłonił dość dyskusyjną grupę dziesięciu byłych uczestników i można by się spierać, czy to był dobry wybór. Z jednej strony kolejny udział zawodników, którzy grali już po kilka razy nie miałby wiele sensu, ale chyba pomijając ich udałoby się sklecić coś trochę lepszego. Wystarczyło posłuchać reakcji Fanów na kolejne pojawiające się osoby – szału nie było, a większości towarzyszyła krępująca cisza (sezonu z takim Malcolmem to chyba nawet nie zdążyli zobaczyć jeszcze).

Pierwszy odcinek, szczerze mówiąc, obejrzałem jednym okiem. Jego finał mnie nie zaskoczył, bo wiadomo, że w „Survivorze” najbardziej lubią rzeczy, które w poprzednich odcinkach nie miały jeszcze miejsca 😛 Oczywiście „Survivor” moją wdzięczność ma i złego słowa o nim nie powiem, a także będę sezon oglądał na bieżąco. Ale poczekam sobie aż sytuacja nieco się zagęści. 

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.