Wdrożenie i opieka: MimasTech
Szokujące newsy!

na żywo – Oscary 2013 retransmisja

14:16 – A przeskoczę do nowej notki, bo ta już spora. NOWA NOTKA

14:12 – Charlize i Channing zatańczyli ładnie, ale piosenka o cyckach lepsza.

14:09 – Piosenka o cyckach zachęciła mnie do zobaczenia w końcu „Lawless”.

14:06 – Jodie Foster też pewnie nie ma, co tłumaczy dlaczego nie ma Mela Gibsona. Jest za to Kapitan Kirk i promuje nowego „Star Treka”. Bo przecież nie zjawił się po co innego.

14:04 – Zgaduję, że wśród zaproszonych gości nie ma Rihanny, Chrisa Browna i Mela Gibsona.

14:02 – :D:D „Danielu, gdy wpadłeś w studiu na Dona Cheadle’a to próbowałeś go uwolnić?”

14:00 – Trochę smutne, że mało kto śmieje się z fajnych żartów typu: „Jest z nami Daniel Day Lewis. Słyszałem, że tak bardzo „wszedłeś” w postać, że byłeś Lincolnem przez 24 godziny na dobę. Czy to znaczy, że gdy zobaczyłeś telefon komórkowy krzyczałeś: „O mój Boże! Co to jest?!””

13:57 – Seth zapodał motto tegorocznej ceremonii: „To był świetny rok dla kina. Filmy tylko w Stanach zarobiły 11 miliardów dolarów”.

13:56 – Szok! Nie wypikali „Ron Jeremy”!

13:53 – Uff 2. Rozpoczęła się ceremonia, dźwięk się nie rozjeżdża.

13:48 – Uff, Red Carpet powoli się kończy. Pokazują statuetki przed rozdaniem, a mnie się przypomniało, że mój Oscar został na prowincji:

13:43 – Not Funny Fact: Daniel Day Lewis jest strasznym nudziarzem.

13:40 – W pudełku nie było głowy tylko pantofelki Dorotki. Anne zgadła.

13:39 – Funny Fact: Anne Hathaway Wears Prada.

13:35 – Hehe:
– George Clooney w towarzystwie pięknej Stacy Keibler. [patrząc na jej sukienkę] Nie mogę się powstrzymać, żeby nie zapytać…
George:
– Ta, jasne, gadaj z nią.

13:33 – Adele, która w ważącej 50 kilo sukni czuje się jak Beyonce, mogłaby zjeść Kristin i nikt by nawet nie zauważył.

13:28 – Jennifer Garner przyszła w sukni Gucciego, która wygląda jakby wysr*ł* tren.

13:24 – Brejking! Jest polski akcent na Oscarach. Właśnie Daniel Radcliffe zwierzył się, że jakiś dziennikarz zapytał go o aferę z końskim mięsem, ale odpowiedział, że nie jest ekspertem w tej kwestii.

13:20 – Od kilku minut walczę ze sobą, czy wrócić do Josepha Gordona-Levitta i jego skarpetek aż w końcu wygrała opcja: wrócić. Nie wiem, czyje to są skarpetki, ale chyba Louisa Vuittona (wow, napisałem dobrze bez guglowania!)

13:10 – Hugh Jackman zaspoilerował „Siedem”.
– Co jest w tajemniczym pudełku?
– Głowa jak w „Siedem”.
O, też zaspoilerowałem „Siedem”.

13:06 – O kurde, jeszcze pół godziny. Nie przeżyję.

13:03 – Nudny ten Czerwony Dywan. Zdecydowanie brakuje Dyktatora z urną z prochami Kim Dzong Ila.

13:00:
– Kogo masz na sobie?
– A nie wiem, wzięłam z szafy pierwszą lepszą rzecz.
(c) Matka Bradleya Coopera.

12:50 – Doczekali się.

12:46 – Standardowa rozmowa Kristin Chenoweth:
– Kogo masz na sobie?
– Miou Miou/Dior/Paprocki&Brzozowski/Alexander Wang.
– Oczywiście, że tak!

12:43 – „Jedną z najbardziej interesujących rzeczy podczas oskarowej ceremonii jest to, w co ubrane są gwiazdy”. Szkoda, że Olbrychski nie dostał żadnej nominacji. Może by jakiś ciuch z Biedronki zareklamował.

12:29 – Douglasowie – mistrzowie drugiego planu. Weźmie nas do rozmowy, nie weźmie, weźmie, nie weźmie… Nie wzięła :(

12:25 – Funny Fact Jessica Chastain zaprzecza przekonaniu, że rudzielce nie powinny ubierać się na różowo.

12:23 – Ktoś mnie chce mocno wkurzyć. Przyznać się, kto?  Dźwięk rozjeżdża się z obrazem, stopklatki nie da się sfocić – same kłody pod nogi.

12:16 – Houston, mamy obraz! Mamy obraz! Ale nie mamy dźwięku…

A nie, wyciszony laptop po prostu miałem :)

12:12 – W oczekiwaniu na cokolwiek powiem Wam, że wczoraj oglądałem „Gangster Squad” i bardzo mi się podobało. Gdyby wyciąć 80% scen Gosling/Stone to dałbym dychę.

12:05 – Cuś się pospieszyłem. Wypożyczalnia z Red Carpetem jakaś badziewna… 😛

11:40 – Najwyższy czas na jedyną, niepowtarzalną, „tylko u nas” retransmisję na żywo z rozdania Oscarów. To już chyba 3. edycja. Retransmisji, bo Oscarów to 85.

Kiedyś nie przepuściłem żadnej gali oskarowej i każdą oglądałem na żywo. Czasem wymagało to niezłej gimnastyki i skakania po PRO7-enach itepe, a także wybitnej logistyki, bo zwykle ceremoniom towarzyszyły prf-owe czaty na żywo (prf = pl.rec.film). Musiałem się więc nakombinować, żeby widzieć ceremonię, móc ircować itd., bo możliwości techniczne miałem ograniczone.

Od jakiegoś czasu nie czuję już napinki na ślęczenie po nocy. Z niczyjej winy. Ani ja się nie zestarzałem, ani Oscary nie zdziadziały – ot po prostu: lepiej się wyspać, a co za różnica czy oglądać w półśnie na żywo, czy świadomie dzień później. Wg mnie żadna.

No co najwyżej niespodzianki żadnej nie ma, bo nie unikam oskarowych niusów i już wiem z grubsza kto złapał Oscara i kto się wywrócił. Ale nie czuję z tego powodu żadnego dyskomfortu.

Kończą to „słowo” wstępu warto jeszcze dodać, że przychylam się do różnych opinii krążących przed Oscarami mówiących o tym, że w tym roku w szranki stają filmy niewybitne, które do historii kina szansy przejścia nie mają żadnej. To prawda, ale cóż to zmienia. Oscary to nie nagroda za ponad sto lat istnienia kina – to nagroda za miniony rok tylko i wyłącznie. I nie jest winą „Operacji: Argo”, że nie miała przeciwników, które biłyby ją pod jakimkolwiek względem.

Co nie znaczy, że nie będę narzekał :) Jedziemy więc, a zaczynamy od Czerwonego Dywanu. Jak zauważę coś ciekawego to dam znać. A jak nie, to to będzie koniec tego wpisu :D 

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.