Nominacje do Oscarów rozdane

Przed dwoma godzinkami wręczono nominacje do Oscarów. Sęp niestety nie dostał żadnej (S, MSPANC). Jak na każdym szanującym się blogu filmowym, także i tu powinno pojawić się jakieś podsumow… zaraz, chwila, kto powiedział, że Q-Blog jest szanującym się blogiem filmowym?

Etam, listę nominowanych i przemyślenia na ich temat możecie sobie znaleźć wszędzie, Q-Blog wcale nie musi być tysięczną stroną, na której jest to samo. Ot choćby TUTAJ znajdziecie full listę nominacji. Cieszy wśród nich kolejna dla Janusza Kamińskiego.

Liderzy pod względem ilości nominacji się cieszą, przegrani (DiCaprio) się smucą, a ja tylko chciałem jeszcze zauważyć, że największymi swycięscami jak co roku zostali polscy dystrybutorzy, którzy oskarowe filmy trzymają sobie nie wiadomo po co na tzw. zaś. Tylko dwa trzy z nominowanych do najlepszych filmów roku miały już premierę, a resztę zobaczymy w polskich kinach za jakiś czas. Krótszy bądź dłuższy:

„Życie Pi” – premiera 11.01.2013 (no tu akurat dystrybutor wykonał słuszny ruch – wyjątek potwierdzający regułę)
„Django” – premiera 18.01.2013
„Les Miserables. Nędznicy” – premiera 25.01.2013
„Lincoln” – premiera 1.02.2013
„Poradnik pozytywnego myślenia” – premiera 8.02.2013
„Wróg numer jeden” – premiera 8.02.2013
„Bestie z południowych krain” – premiera 20.02.2013

Dodajmy do tego jeszcze:

„Sesje” – 18.01.2013
„Niemożliwe” – 25.01.2013
„Lot” – 22.02.2013

…i naprawdę nie dziwmy się, że ludzie potem do kina nie chodzą. Niezrozumiała to taktyka dla przeciętnego umysłu, zważywszy że każdy wie, iż okres grudzień/styczeń to czas pojawiania się prawie wszystkich głośniejszych tytułów na dobrej jakości oskarowych screenerach. Kamerówki rządzą w pozostałych miesiącach, ale na przełomie roku w zasadzie każdy głośny film można sobie zobaczyć w domowym zaciszu bez konieczności czekania miesiąca/dwóch na polską premierę. I to, że ludzie je oglądają się nie zmieni – nie ma co na to liczyć. W końcu nawet nie trzeba tych filmów ściągać ryzykując (sprawa dyskusyjna) zadarcie z prawem. Wystarczy kliknąć na stronę z filmami online i oglądać z pewnością czystej kartoteki.

No chyba, że oni, ci dystrybutorzy, robią to tylko po to, żeby mieć podstawę do narzekania na piractwo. Jeśli tak to – świetna robota! A wpuszczanie do kin filmów które od miesiąca/dwóch krążą w sieci zasługuje na brawo. 

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.
www.VD.pl