Szefowie wrogowie [Horrible Bosses]

Mam malutki problem z tym filmem. Nie żałuję, że poszedłem do kina, był taki jak się spodziewałem i na pewno jest fajną komedia, ale wg mnie 7/10 to dla niego ciut za mało, a 8/10 ciut za dużo. A że wraz ze zmianą skali ocen pozbyłem się połówek… Ostatecznie daję 7/10, bo po pierwsze nie podobało mi się zakończenie (jakby oryginalne nie spodobało się testowym widzom i na szybko wymyślili inne), a po drugie, to co pisałem – dał mi to, czego się spodziewałem po trailerze. Czyli nie było niczego, co by mnie zaskoczyło. Żarty były raczej przewidywalne i dość standardowe (sięga do pod kurtkę, na pewno ma tam pistolet; o patrz, ta kokaina jest warta X tysi itp.).

Trzech przyjaciół ma wyjątkowo wkurzających szefów. Cierpią przez nich katusze do czasu, aż postanawiają się ich pozbyć (a my musimy mocno przymknąć oko i uwierzyć, że to naprawdę jedyna możliwość wyjścia z sytuacji).

Hmm, i w zasadzie napisałem wszystko, co miałem do napisania o tym filmie :) Bohaterowie są sympatyczni i nie przekraczają zbyt często granicy nieporadności czy dobrego smaku, szefowie naprawdę są tytułowo horrible (choć w przypadku Jennifer Aniston można by się oczywiście kłócić :) tak czy siak specjalnie dla niej zrobię nudną NFQategorię – najlepsza drugoplanowa rola żeńska). Niewykorzystany został jedynie potencjał Colina Farrella, którego w filmie jest niewiele więcej niż w zwiastunie, no i Jamiego Foxxa mogłoby być więcej.
(1240)

Odpowiedź

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.