NMF – Celda 211

Juan wkrótce rozpocznie pracę w więzieniu. Chcąc uchodzić za człowieka obowiązkowego i oddanego pracy przychodzi dzień wcześniej, aby zobaczyć co w trawie piszczy. A piszczy to, że więźniowie właśnie zorganizowali bunt. W wyniku niefortunnego zbiegu wydarzeń Juan – chcąc przeżyć – zmuszony jest udawać jest więźnia.

Kino więzienne w hiszpańskim wydaniu. No i mam mieszane uczucia. Bo film jest niezły, a momentami bardzo dobry (na początku i bliżej końca), ale przede wszystkim nie wzbudził we mnie takich emocji, jakie teoretycznie powinien. Mamy tu bowiem całą gamę uczuć od przyjaźni, przez nienawiść do bezsilności i gniewu i wszystkie one co trochę wystawiane są tu na próbę. A jednak – ani przez chwilę w trakcie seansu nie osiągnąłem tego stanu, w którym wessałoby mnie w film do końca i nie myślałem o niczym innym, tylko ciekaw byłem losów bohaterów.

Wykonanie też pozostawia trochę do życzenia, bo stanowczo za często czuć tutaj teatr telewizyjny. Nie przeszkadza to w odbiorze filmu, ale też ukryć się nie chce. Szczególnie widoczne to jest w tych momentach typu „chodzą, gadają, nic się nie dzieje”. Trzeba jednak oddać sprawiedliwość i powiedzieć, że życie więzienne pokazane tu jest (chyba, nigdy w pace nie byłem :) ) z właściwa surowością, a osadzeni to prawdziwi skurwiele, a nie – jak często chce nas przekonać kino więzienne – chłopaki z sercem na dłoni, którzy przypadkiem tu trafili. W związku z tym jest tu kilka mocnych scen, a producent na sztuczną krew nie poskąpił.

No i trzeba też momentami włączyć naiwność, bo jakoś nie wydaje mi się, żeby się tak z więźniami patyczkowali o kilku członków ETA (choć nie znam się, więc mogę być w błędzie 😉 ), a i kobiety w ciąży nie powinny się plątać tam, gdzie nie trzeba.

Zwykle po obejrzeniu takich filmów narzeka się, że u nas takich się nie robi, ale w tym przypadku jest inaczej. Moim skromnym zdaniem „Symetria” zjada „Celda 211” na śniadanie. Co nie zmienia faktu, że to dobry film i warto go obejrzeć. 7/10
(1177)

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.