Projekt 2000, (Część 27)

Uwaga, uwaga! To może być chaotyczny odcinek! Dziwnie się czuję! Dziwnie się czuję! Jak Statham w „Adrenalinie” tyle, że z samymi negatywnymi skutkami tego odczucia :)

Dziewczyna z komputera [Weird Science]

Archetyp filmu mojego dzieciństwa. Kto wie, czy to w ogóle nie był pierwszy film, jaki widziałem na wideo – jest tego bardzo duże prawdopodobieństwo. Na pewno znajduje się w pierwszej piątce moich najwcześniejszych przeżyć wideofilmowych. Łatwo więc jest sobie wyobrazić, jakie wrażenie wywarł na mnie ten film. Powtórzony po latach też dał radę, dlatego bez zastanowienia ładuję mu 11/10.

Z filmem tym (albo z „Krwawym sportem” :) ale chyba nie, bo zajrzałem to recki „Krwawego…” i tego tam nie znalazłem) wiąże się pewna anegdota. Były to czasy, gdy na filmy chodziło się do kumpla. No i pewnego dnia zostałem zaproszony na seans „Dziewczyny z komputera”. Przyszedłem na czas, wlazłem bez pukania jak to było przyjęte, wchodzę do pokoju, a tam kumpel wyłącza film i odwraca się wystraszony w moją stronę. Patrzy i mówi: „myślałem, że to moja babcia!”. Odwraca się, włącza z powrotem film i kontynuuje oglądanie pornosa :)

Dwóch licealnych frajerów (prześladowanych między innymi przez Roberta Downeya Jra i Billa Paxtona) nie ma szczęścia u dziewczyn. Postanawiają zatem wrzucić do kompa fotki lasek, podłączyć laleczkę, założyć na łeb biustonosze i stworzyć swoją własną mega-laskę. Nie byłoby w tym nic ciekawego, gdyby im się to nie udało – stwarzają przeto Kelly LeBrock, która ma ich odfrajerzyć. A łatwo nie będzie.

Widziałem ten film ze sto razy i niech to świadczy o jego wielkości. Młodzieżowa komedia wyreżyserowana przez Johna Hughesa oprócz tego, że była świetna, dla kogoś, kto widział dwa filmy na krzyż, to potem okazało się, że dostarczała też mnóstwa smaczków, dla tych, którzy je rozumieli. Choć na chwilę obecną trudno uwierzyć, że wtedy hen hen lat temu nie miało sie pojęcia o tym, że na imprezę Wyatta i Gary’ego wpadły badgaje z „Mad Maxa”. Mad czego?

Całości dopełniał świetny, piracki lektor. Do dziś pamiętam, jak mówi w tłumaczeniu do poniższej sceny: „Gary właśnie walił kupę”:

***

Freejack

Są filmy, o których mogę napisać dużo, są też filmy, o których mogę napisać niewiele. Takim filmem jest „Freejack”. A dzieje się tak dlatego, że jak na taką obsadę, jaką oferował okazał się sporym zawodem i zapewne obejrzałem go tylko raz. Kto wie jednak, może go nie zrozumiałem? W każdym bądź razie nie mam dla niego ciepłych słów. Zapamiętam go jednak na zawsze, bo jego fragmencik pojawił się w „Prawdziwym romansie” unieśmiertelniając go w ten sposób dzięki obecności w prawdopodobnie najlepszym filmie, jaki nakręcono.

Kierowca rajdowy zostaje porwany na chwilę przed wybuchem jego samochodu przez korporację z przyszłości, która zamierza sprzedać jego ciałko bogatemu staruszkowi, żeby sobie przeszczepił w młode ciało swojego starego ducha.

Panie, co za obsada! Emilio Estevez, Rene Russo, Anthony Hopkins, Mick Jagerr (z tych Jaggerów). A mimo to średnio.

Witajcie w roku… 2009:

Tego ten… Stathamowo-adrenalinowe uczucie się pogłębiło, więc może lepiej będzie jak skończę szybciej niz planowałem.
(1107)

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.