[REC] [[REC]] :)

Olimpiada w Chinach niszczy życie i blogi. Życie, bo człowiek ciągle niewyspany chodzi (Londynie, przybywaj!), a blogi, bo ten sam człowiek nie ma już czasu ani ochoty, żeby coś obejrzeć w przerwie między jednym dniem olimpijskim zaczynającym się o zbrodniczej godzinie, a drugim dniem olimpijskim rozpoczynającym sie o zbrodniczej godzinie. No ale w końcu udało mi się coś obejrzeć.

Ekipa lokalnej telewizji podczas realizacji programu o strażakach wybiera się razem z nimi na akcję w terenie (czyt. w domu, z którego przyszło wezwanie). Na miejscu okazuje się, że po domu biega opętana staruszka w peniuarze. A to nie koniec niespodzianek.

[REC] to kolejny po „Diary of the Dead” i „Cloverfield” film, którego bohaterem jest operator kamery, który nie wypuszcza jej z rąk nawet wtedy, gdy ktoś mu robi krzywdę. Trzyma ją kurczowo i puścić jej nie chce ani myśląc pomagać nikomu, a nawet im przeszkadzając. W sumie motyw nawet fajny (oczywiście nie nowy), ale trzeba akceptować wynikające z niego absurdy. Mnie one za bardzo nie przeszkadzają, choć muszę przyznać, że tutaj mnie irytowały trochę bardziej, bo i sytuacji do zostawienia kamery było więcej. A i baaardzo irytowało mnie, gdy jeden z bohaterów z piętnaście razy w ciągu krótkiego przecież (godzina dziesięć w kapeluszu) filmu darł się, żeby wyłączyć kamerę. Lekko pięć minut filmu tylko na tym zleciało. No ale taka konwencja, przełknąłem te rzeczy z godnością.

I ogólnie bym napisał, że ten hiszpański film jest dość przeciętny i nie wnosi niczego nowego do historii kina (nawet na to nie liczyłem, ale skoro już napisałem) oferując standardowe sytuacje w tego typu filmach czyli niespecjalnie mądre zachowania bohaterów (tranquillo tranquillo do dziewczynki choć wszyscy przed ekranem wiedzą, że… albo ten myk z mieszkaniem dozorcy – zastanawiają się, gdzie mieszka, drą, że nie pamiętają i lecą sprawdzić skrzynki pocztowe ryzykując życiem, a mają przecie nagrane gdzie kto mieszka) i standardowe odpadanie bohaterów jeden po drugim. Plus trochę nieścisłości – jeden z bohaterów mówi, że nie ma łączności, telewizji, radia, a tymczasem w jednym pokoju sobie gra telewizor (myślałem, że to video może było, ale chyba dawno by mrówki wleciały na ekran, bo trochę czasu zleciało od ewentualnego włączenia tego tivika). Ale nie napiszę, bo po godzinie oczekiwania przyszła rewelacyjna końcówka. Ale taka naprawdę, naprawdę rewelacyjna – a rewelacyjne końcówki to dzisiaj rzadkość w filmach. Choć pewnie teraz zepsułem Wam jej rewelacyjność, bo się nastawicie na Bóg wie co i cholera wie, co dostaniecie ;P

Bez końcówki było 4(6), ale z końcówką podskoczyło na 5(6).

PS. Ciekawe czy reżyserzy filmu, Jaume Balagueró i Paco Plaza celowo sobie pograli z widzem wrzucając na początku filmu dziewczynkę z kamerą czy tylko przypadkiem. Jeśli celowo to brawo, dałem się nabrać i tylko czekałem, kiedy zobaczymy, co ona tam nagrała. Jeśli przypadkiem to niech wracają do szkoły filmowej ;P Każdy wie, że kamera z pierwszego aktu musi w ostatnim akcie wypalić!
(662)

PS2. Strach się bać, będzie amerykański remake.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.