The Kid Detective (2020), reż. Evan Morgan.
The Kid Detective (2020), reż. Evan Morgan.

The Kid Detective. Recenzja filmu z Adamem Brodym

Taka refleksja mnie ostatnio naszła, że najwyższa pora przestać nastawiać się w 2020 roku na wybitne projekty i filmy porywające nasze wideo-serca na kawałki. Warto w dobie pandemii chyba jednak trochę obniżyć nasze oczekiwania, jeśli mamy ochotę miło spędzić czas przed ekranem. I docenić filmy, które może nie do końca mają to wszystko, czego byśmy chcieli, ale mają wystarczająco dużo do tego, by nie zostać zapomnianym sekundę po seansie. Mają coś, co sprawia, że wyróżniają się na tle wciąż dużego zalewu produkcji, jakich pandemia wcale nie wstrzymała, bo rosnąca liczba platform streamingowych spowodowała większe zapotrzebowanie na content. Takim właśnie filmem zdecydowanie jawi się The Kid Detective, któremu z powodu tej 2020-oryginalności należy się osobny wpis zamiast potraktowania go jednym zdaniem w podsumowaniu. A także dlatego, że zrobił go Evan Morgan od jednego z moich ulubieńców, filmu The Dirties, do którego napisał scenariusz. (Wiem, długa ta refleksja). Recenzja filmu The Kid Detective.

O czym jest film The Kid Detective

32-letni Abe Applebaum (Adam Brody) żyje swoim marzeniem o byciu prywatnym detektywem. Póki co jednak wciąż jest prywatnym przegrywem mieszkającym ze współlokatorem, dorosłym facetem, o którego malującą się w czarnych barwach przyszłość martwią się jego rodzice. A nie zawsze tak było. 12-letni Abe zawsze w połowie filmu wiedział, kto jest mordercą, a gdy ktoś ukradł kasę ze szkolnej zbiórki, wiedział jak go zdemaskować. Abe jeszcze nie miał wąsa, ale miał za to dwieście rozwiązanych spraw na swoim detektywistycznym koncie. I uwielbienie współmieszkańców miasteczka, którzy w uznaniu jego zasług dla społeczności, klepali go po plecach i wręczali darmowe lody. Nic więc też dziwnego, że kiedy pewnego dnia zaginęła jego równolatka, wszyscy byli przekonani, że i tę sprawę Abe rozgryzie. Stało się inaczej, a kariera Apllebauma stoczyła się po równi pochyłej. Wciąż jednak przyjmuje zlecenia i zajmuje się bzdurami, patrząc otępiałym ziołem wzrokiem w ścianę. W końcu cierpliwości zdaje się opłacić. Do Abe’a zgłasza się Caroline (Sophie Nélisse) i zleca mu odnalezienie zabójcy jej chłopaka.

Zwiastun filmu The Kid Detective

Recenzja filmu The Kid Detective

Nigdy nie byłem fanem kina noir, więc warto o tym pamiętać przystępując do lektury recenzji filmu The Kid Detective. Ostatnim moim wysiłkiem w kierunku przekonania się do tego gatunku filmowego była powtórka z Chinatown Polańskiego, który jednak nadal nie robi na mnie wrażenia. A wspominam o tym, jak się już pewnie domyślacie, bo The Kid Detective to właśnie takie kino noir, choć w wydaniu meta-noirowym.

Nie jest The Kid Detective jednak takim rasowym meta-filmem. Bawiącym się schematami gatunku jak Krzyk Cravena, co w efekcie stawiałoby go bliżej parodii gatunku (w dobrym tego słowa znaczeniu) niż jego poważnego potraktowania. The Kid Detective bawi się schematami kina noir, ale jednocześnie opowiadana w nim historia może być traktowana poważnie. W jednym filmie mamy więc w zasadzie dwa filmy, a całość wypada potraktować jako pomysłowe ujęcie tematu i odświeżenie gatunku.

Tym samym typowo zblazowany detektyw, którego głos słyszymy zza kadru, jest w zasadzie nastolatkiem z trampkami zamiast fedory. Jedocześnie dobrze uzasadniona została tutaj ta jego blaza, która wynika ze sprytnego pomysłu na fabułę. 12-latek marzył o tym, żeby zostać detektywem, ale dostał po ryju od życia. Mimo to siedzi w tym swoim archetypowym gabinecie z nazwiskiem na drzwiach i czeka aż pojawi się w nich femme fatale. Urok meta-podejścia do gatunku tkwi w tym, że kiedy ta femme fatale w końcu się pojawia, to wcale nie musi być femme fatale. Ale może jest, dowiemy się później, śledząc rasową zagadkę kryminalną, która interesuje i oferuje ciekawe zakończenie. Po drodze czeka zaś kilka umiejętnie rozegranych zagrywek raz za razem wykorzystujących utarte schematy i grając im na nosie. Nie odwracaj się, ktoś nas śledzi! No któż to może być? A nie powiem, szkoda psuć zabawę z seansu The Kid Detective.

Film z Adamem Brodym to produkcja z gatunku tych, co to o których lepiej za dużo nie wiedzieć przed seansem, ale nie na tyle, żeby oceniać przez ten pryzmat wartość całego filmu. Zakończenie jest zaskakujące, ale nie na tyle zaskakujące, żeby podczas seansu nastawiać się tylko i wyłącznie na jego poznanie. Głównie dlatego, że to przyjęta forma meta-noiru jest tutaj największą wartością i siłą całego filmu. A zaskakujące zakończenie dostajemy w dodatkowym pakiecie jak migacz w lusterku. Razem z inteligentnym humorem, który można zaobserwować nawet w dowcipach o papierze toaletowym.

I pewnie dałbym więcej niż Siódemkę, gdybym lubił estetykę kina noir. Ale nie lubię.

(2442)

Taka refleksja mnie ostatnio naszła, że najwyższa pora przestać nastawiać się w 2020 roku na wybitne projekty i filmy porywające nasze wideo-serca na kawałki. Warto w dobie pandemii chyba jednak trochę obniżyć nasze oczekiwania, jeśli mamy ochotę miło spędzić czas przed ekranem. I docenić filmy, które może nie do końca mają to wszystko, czego byśmy chcieli, ale mają wystarczająco dużo do tego, by nie zostać zapomnianym sekundę po seansie. Mają coś, co sprawia, że wyróżniają się na tle wciąż dużego zalewu produkcji, jakich pandemia wcale nie wstrzymała, bo rosnąca liczba platform streamingowych spowodowała większe zapotrzebowanie na content. Takim właśnie filmem…

Czas na ocenę:

Ocena: 7

7

wg Q-skali

Podsumowanie: Do prywatnego detektywa z przeszłością zgłasza się dziewczyna, która zleca mu odnalezienie mordercy jej chłopaka. Inteligentna zabawa kinem noir, która sprawia, że mamy do czynienia zarówno z kinem meta-noir, jak i pełnokrwistą rasową zagadką kryminalną oferującą zaskakujące zakończenie.

Odpowiedź

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.