Planeta Singli 2 (2018), reż. Sam Akina.
Planeta Singli 2 (2018), reż. Sam Akina.

Planeta Singli 2. Recenzja komedii romantycznej Sama Akiny

Rzetelność blogopisarska nakazuje, żeby po tym, jak się już ogłosiło całemu światu (no dobra, trzem Czytelnikom), że naszym zdaniem film Planeta Singli 2 będzie marny, napisać też, że jednak film Planeta Singli 2 nie jest marny. Przeciwnie, jest bardzo sympatyczny. Recenzja filmu Planeta Singli 2.

O czym jest Planeta Singli 2

Marcel Galiński (Piotr Głowacki, który trochę dał od siebie odpocząć i wyszło mu to na dobre) walczy o to, by telewizji przyjęła projekt wigilijnego show na żywo, który poprowadzą ukochani przez widzów Tomek Wilczyński (Maciej Stuhr) i Ania Kwiatkowska (Agnieszka Więdłocha). Dyrektor programowy (Karol Strasburger) nie jest przekonany co do tego pomysłu, ale dostaje telefon z góry i pyk, program zatwierdza. Jest tylko jeden problem. Tomek i Ania mają się już dość i właśnie się rozstali. Przekonać ich do wspólnego prowadzenia show będzie trudno, ale w końcu się udaje. Nie szczędząc sobie złośliwości zaczynają uczestniczyć w machinie promocyjnej programu. Tam wokół nich krążą twórca aplikacji Planeta Singli (Kamil Kula), który w Wigilię w trakcie show planuje ogłosić nowe, rewolucyjne rozszerzenie do swojej aplikacji oraz gwiazdka Beata (Izabela Miko). Tymczasem Ola (Weronika Książkiewicz) przygotowuje się do porodu, co działa na nerwy jej mężowi Bogdanowi (Tomasz Karolak) oraz jego córce Zośce (Joanna Jarmołowicz). Szczególnie, gdy na horyzoncie pojawia się guru Panir (Bartosz Porczyk).

Recenzja filmu Planeta Singli 2

Nie jestem fanem pierwszej części Planety Singli. Obejrzałem ją z ociąganiem długo po premierze po nasłuchaniu się jak to wielce różni się od innych polskich komedii romantycznych i że z powodzeniem można by nią podbijać świat. Okazało się, że jest całkiem przeciętnie, momentami zahaczająco o żenadę, choć całościowo rzeczywiście lepiej niż komedioromantyczna średnia krajowa. Odcinanie kuponów od sukcesu Planety Singli wydawało mi się więc, że skończy się klasycznie. Słabym filmem wiozącym się na popularności poprzednika, nad którym pozostanie jedynie machnąć ręką.

Otóż nie. Planeta Singli 2 okazała się bardzo sympatycznym filmem, który jak najbardziej broni się przez nazywaniem go odcinaczem kuponów. Szczególnie dobrze radzi sobie w warstwie komediowej, co sprawia, że naprawdę fajnie ogląda się go w pierwszych kilkudziesięciu minutach. Umiejętnie rozpisany scenariusz dobrze wykorzystuje motyw „kto się czubi ten się lubi”, a Piotr Głowacki bardzo dobrze skleja to wszystko swoim Marcelem. Wśród żartów i żarcików przemycono nawet kilka udanych grepsów pokroju: „etykietki są ważne, dzięki nim odróżnisz gdzie jest sól, a gdzie arszenik” czy jakoś tak. Nie ma w tym żadnego kombinowania i fabuła pozostaje banalna (Ola rodzi, dajmy jej zabawnego guru Panira będzie śmiechu kupa), ale jest dobrze, a bohaterowie nie są jakimiś nadętymi, sztucznymi bucami.

Gorzej zaczyna się robić w drugiej połowie filmu Planeta Singli 2, bo komedia zostaje zepchnięta na dalszy plan przez wątki wzruszająco-romantyczne. Tutaj film Akiny nie radzi sobie już tak samo dobrze, bo nie jest w stanie zaprezentować czegoś, co mogłoby chwycić za serce. Te wszystkie wyznania miłości, Stuhr w deszczu życzący Ani, żeby była szczęśliwa, bo dobrze wybrała czy nieco lepszy wąteczek rodziny Marcela nie mają szans, by zalać widzów rzewnymi łzami. Porusza się to w okolicach telewizyjnego banału.

Ma Planeta Singli 2 trochę wad. Większości z nich upatrywałbym właśnie w tych rzewnych,  wysilonych wątkach (w Wigilię zamierzam się jej oświadczyć; trzy razy się spotkali Więdłocha z Kulą i już oświadczyny… ale też chyba coś tu poszło nie tak w scenariuszu, bo to jak rozumiem to Kula przekonał Strasburgera do robienia programu i trzeba było zrobić z niego jakiegoś groźnego stalkera, co to śledzi ją po cichu od roku, a nie jakieś ciepłe kluchy). Słaby jest też półfinałowy show – nie wiem czy by to miało z pół miliona oglądalności – i tu przydałoby się więcej glamour i niespodzianek dla kinowego widza. Finalnie jednak film Planeta Singli 2 jest dla mnie bardzo miłym i sympatycznym zaskoczeniem. A jego humor i dużo lepsza pierwsza połowa filmu wystarczą w zupełności, by życzyć sobie, żeby wszystkie polskie komedie romantyczne tak wyglądały.

Czy jest scena po napisach filmu Planeta Singli 2

Nie wiem, bo nie czekałem. Ale zaraz po zakończeniu filmu jest coś, czego zupełnie się nie spodziewałem. Zaskoczenie, która potwierdza, że polskie kino śledzi światowe trendy.

(2217)

Rzetelność blogopisarska nakazuje, żeby po tym, jak się już ogłosiło całemu światu (no dobra, trzem Czytelnikom), że naszym zdaniem film Planeta Singli 2 będzie marny, napisać też, że jednak film Planeta Singli 2 nie jest marny. Przeciwnie, jest bardzo sympatyczny. Recenzja filmu Planeta Singli 2. O czym jest Planeta Singli 2 Marcel Galiński (Piotr Głowacki, który trochę dał od siebie odpocząć i wyszło mu to na dobre) walczy o to, by telewizji przyjęła projekt wigilijnego show na żywo, który poprowadzą ukochani przez widzów Tomek Wilczyński (Maciej Stuhr) i Ania Kwiatkowska (Agnieszka Więdłocha). Dyrektor programowy (Karol Strasburger) nie jest przekonany co…

Czas na ocenę:

Ocena: 7

7

wg Q-skali

Podsumowanie: Ania i Wilk właśnie się rozstali. Propozycja wspólnego prowadzenia wigilijnego show jeszcze bardziej to komplikuje. Sympatyczna komedia, po której życzyłbym sobie, żeby pozostała przy bawieniu widza i daniu sobie spokoju z próbą wzruszenia go.

4 odpowiedzi

  1. Pierwszy……czytelnik

  2. Quentin

    Ja jestem drugi. To jeszcze żona i zamykamy temat :).

  3. frank drebin

    Sprzedam Opla

  4. Co ciekawe film bije kolejne rekordy oglądalności. Coraz bardziej popularne stają się polskie filmy! :)

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.