Wdrożenie i opieka: MimasTech
Szokujące newsy!
Trust, s01e01, reż. Danny Boyle.
Trust, s01e01, reż. Danny Boyle.

Trust. Recenzja pilotowego odcinka serialu Danny’ego Boyle’a

Czyżby w świecie opanowanym przez remaki i filmy oparte na prawdziwych historiach zaczynało brakować tych drugich? Dopiero co Ridley Scott opowiedział swoją wersję historii porwania Paula Getty’ego, a tu już za tajemnice domu Gettych postanowił wziąć się Danny Boyle. I skoro dostał dziesięć godzin na zajęcie się nimi, to postanowił, że nie musi się nigdzie spieszyć. Recenzja pilotowego odcinka serialu Trust. HBO GO.

O czym jest serial Trust

Hollywood, rok 1973. W jednej z miejscowych rezydencji z basenem imprezują sobie półnadzy młodzi ludzie. Nieopodal w garażu rozgrywa się tragedia. Na oczach żony i paru innych kobiet, widelec od grilla wbija sobie w klatkę piersiową syn jednego z najbogatszych ludzi na Ziemi J. Paula Getty’ego – George. Naćpanego mężczyzny nie udaje się uratować, a jego ojciec dba o to, by prawda o samobójstwie nie poznała światła dziennego. Mieszkający w efektownej rezydencji z budką telefoniczną dziadek Getty (Donald Sutherland) to antypatyczny dziadek, którego głównymi obsesjami jest zarabianie pieniędzy oraz porządny wzwód. Z tym drugim dawno już nie miał przyjemności, choć próbował różnych leków, by sytuacja się zmieniła. Wzwód rzecz ważna, szczególnie gdy mieszka się w prywatnym haremie pełnym chętnych lasek mających status prawie żon, ale nie to głównie spędza sen z powiek Getty’emu seniorowi. O wiele bardziej martwi go brak dziedzica fortuny. Choć na brak dzieci nie może narzekać, nawet jeśli ta lista uszczupliła się o jedną pozycję, to żaden z synów nie spełnia jego oczekiwań. Więcej, uważa ich za nieudaczników, którzy na własne życzenie zaprzepaszczają daną od losu szansę znajdowania się w blasku tak wybitnego człowieka. Tymczasem na spotkaniu rodzinnym z okazji śmierci George’a w rezydencji pojawia się nastoletni wnuk Getty’ego, Paul (Harris Dickinson). Widać na pierwszy rzut oka, że w dżinsach i kolorowej koszulce nie pasuje do towarzystwa, ale czyżby nie należało oceniać książki po okładce? Niespodziewanie szanowny pan dziadek odkrywa, że o wiele więcej łączy go z młodzianem niż z całą resztą familii. A w głowie zaczyna się rodzić plan ogłoszenia Pawełka dziedzicem swojej fortuny.

Recenzja pilotowego odcinka serialu Trust

To był prawdziwie premierowy poniedziałek pod względem nowych seriali, które zostały oddane do dyspozycji widzów. Wystartowały amc-owski The Terror, HBO-wski Barry, a także FX-owski Trust. Ten ostatni szczególnie atrakcyjny ze względu na postać reżysera. Danny Boyle, autor Trainspottingu, Slumdoga. Milionera z ulicy czy 127 godzin postanowił po raz kolejny zmierzyć się z serialem, a tematem telewizyjnej opowieści uczynił porwanie, które przed laty zelektryzowało opinię publiczną. Wszak prawdziwe historie sprzedają się najlepiej, także i w telewizji.

Jak to już (chyba) pisałem w przypadku filmu Ridleya Scotta Wszystkie pieniądze świata, historia przeklętej rodziny Gettych jest o wiele bardziej złożona i ciekawa, żeby ograniczać ją tylko do wątku porwania wnuka. Nie jest to jedyne dramatyczne wydarzenie, jakie się jej przydarzyło, a losy Gettych nie tylko w przykładzie Paula układały się niezbyt szczęśliwie. Dlatego forma serialu zdaje się być o wiele bardziej atrakcyjna dla twórcy niż dwugodzinny film. Z potencjału historii zdaje sobie znakomicie sprawę Danny Boyle i od razu pochyla się nad tym, na co Scott w swoim filmie nie miał czasu. Zanim w finałowej scenie odcinka dojdzie do wiadomego porwania, wcześniej poznamy bliżej wszystkich bohaterów tego dramatu.

Menażeria to okazała, pełna ludzi, wśród których próżno szukać kogoś, kogo można polubić. Najbliższym tego miana są pochodzący spoza familii Gettych lokaj Bullimore (Silas Carson) oraz najstarsza z kobiet Getty’ego, Penelopa (Anna Chancellor). Cała reszta została do szczętu zepsuta przez pieniądze i fatalny charakter seniora rodu, który zadbał o to, żeby nikt nie darzył go choćby letnim uczuciem. Pilotowy odcinek Trust jest więc spokojnym przedstawieniem tychże bohaterów, które ogranicza się w większości wypadków do sępów czyhających na milionowodolarowy ochłap. A w przypadku J. Paula Getty’ego do mnożenia sytuacji z gatunku „ja już nie wiem, co z tymi pieniędzmi zrobić”. Co za tym idzie, po rezydencji biegają lwice, samochody rozjeżdżają na miazgę czarne łabędzie, a w budowanych rezydencjach mają stawać antyczne rzeźby wykupione z brytyjskich muzeów. Pod tym względem Trust podobnie do Wszystkich pieniędzy świata pokazuje świat zepsuty przez pieniądze, które zgodnie z przysłowiem: szczęścia nie dają. Ma na to jedynie więcej czasu, dzięki czemu może wrzucić jak najwięcej ekscentrycznych przypadków, jakie miały miejsce za murami rezydencji bogacza.

O ile Wszystkie pieniądze świata nakręcone zostały z perspektywy: jaki ten dziad jest niedobry, nie chce dać kasy na porwanego wnuczka! to wydaje się, że Trust pokaże całą sprawę z trochę innej strony. Już w pilocie widać, że stary Getty mógł mieć więcej powodów do tego, żeby za smarka nie płacić, co trochę zmienia postać rzeczy. Paradoksalnie, w tej całej dekadencji i zepsuciu, które świadomie lub nieświadomie stworzył, stary Getty jest tu postacią o wiele bardziej tragiczną i złożoną niż jednowymiarowy Getty u Scotta. W czym również zasługa świetnego Donalda Sutherlanda.

Nie powiem, żeby Trust mnie jakoś wyjątkowo wciągnął. Podobnie do wczoraj recenzowanego Terroru to bardziej serial z gatunku: świetnie zrealizowany, ale. Wydaje się jednak, że już tylko z powodu naprawdę ciekawej historii, w której porwanie jest tylko jednym z epizodów, będzie się go do końca oglądało z ciekawością. No i mam nadzieję, że finał porwania nie okaże się finałem serialu, choć jeśli ktokolwiek myśli o drugim sezonie…

2 odpowiedzi

  1. Boyle chce zrealizować pięć sezonów poświęconych rodzinie ojca Jacka Bauera, nie tylko o porwaniu.

  2. Quentin

    Łojezusie, to teraz zaczynam się obawiać, czy oni do końca sezonu zdążą zawieźć Paula na południe Włoch :).

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.