Terror (2018), s01e01. amc.
Terror (2018), s01e01. amc.

Terror. Recenzja pilotowego odcinka serialu The Terror

Po wycieczkach do Atlanty czy Albuquerque stacja amc zabiera nas tym razem na wycieczkę do krainy wiecznych lodów – Arktyki. Na pokładzie okrętów Terror i Erebus spróbujemy przebić się przez pokrywę lodową i wyznaczyć nową drogę do Azji. Recenzja serialu Terror.

O czym jest serial Terror

Cztery lata po tym, jak z Anglii w stronę Arktyki w poszukiwaniu chwały dla Korony wyruszyły dwa najbardziej nowoczesne okręty w całej flocie, dwóch angielskich wysłanników przesłuchuje mieszkającego na Arktyce Eskimosa. Ten potwierdza, że spotkał wałęsających się po lodzie Brytyjczyków, którzy podjęli beznadziejną próbę powrotu do domu. Próbę z góry skazaną na niepowodzenie. Głównie dlatego, że wszyscy byli wycieńczeni, a na domiar złego ścigał ich niejaki Tuunbaq. Co to takiego? Nie wiadomo, ale wiadomo, że lepiej z tą bestią nie zadzierać. Na potwierdzenie swoich słów Eskimos pokazuje trzymane za pazuchą guziki od munduru kapitana Francisa Croziera (Jared Harris). Co dokładnie wydarzyło się z załogą okrętów Terror i Erebus? Kiedy spotykamy je cztery lata wcześniej, dziarsko płyną poprzez Arktykę. Wkrótce ta podróż zostaje jednak przerwana, bo śruba jednego z okrętów zostaje zatrzymana przez duży kawał lodu, który dostaje się do jej mechanizmu. Zmusza to załogi obydwu okrętów do zatrzymania się i przemyślenia sytuacji. Ta w zależności od punktu widzenia ma się różnie. Kapitan Crozier uważa, że w starciu z lodem okręty Królewskiej Marynarki Wojennej nie mają szans i pora wracać do domu, ewentualnie przeczekać zimę gdzieś w Arktyce. Zrobili, ile mogli, dotychczasową podróż przypłacili kilkoma życiami ludzkimi, a nad wszystkim krąży niewidzialne widmo szkorbutu. Innego zdania jest dowodzący wyprawą kapitan John Franklin (Ciarán Hinds). On z kolei uważa, że do przebicia się przez pokrywę lodową zostało już naprawdę niewiele, a potem to już sława, zaszczyty i wyspy swojego imienia na jedynej dotychczasowej białej plamie na mapach świata. A że ma do gadania najwięcej, podejmuje decyzję zgodą ze swoim przekonaniem. Co wydarzy się dalej, wiemy już z grubsza z prologu.

Recenzja pilotowego odcinka serialu Terror

Oparty na prawdziwej historii zaginionej ekspedycji morskiej – oraz powieści autorstwa Dana Simmonsa – serial stacji amc Terror, a przynajmniej jego pilot, to porządna telewizyjna robota, która jednak nie zapowiada się na nic szczególnego. Na pewno jej atutami jest realizacja oraz solidny klimat, który sprawia, że w trakcie oglądania chce się jeszcze mocniej schować pod koc, ale z drugiej strony o ilu już produkcjach filmowych i telewizyjnych można było ostatnio powiedzieć: no jest klimat, ale. Na dobrą sprawę do stworzenia klimatu wystarczy tutaj cisza smagana podmuchami zimnego wiatru i odgłos trzeszczącego drewna. I już mamy klimat, nic specjalnie trudnego. Natomiast cholernie ważnego, bo w nieprzeniknionej bieli nie ma za dużo możliwości na inne niespodzianki fabularne niż halucki głównych bohaterów. A na pewno jest ich mniej niż w sytuacji, gdyby bohaterowie zaginęli gdzieś w Afryce na przykład.

Terror szybko wprowadza nas w temat i oprócz zapowiedzi tajemniczego losu bohaterów serialu, od razu wrzuca widza w środek konfliktu pomiędzy kapitanami dwóch serialowych okrętów. Panowie darzą się szacunkiem, z pewnością łączy ich wspólna przeszłość, o której pewnie niedługo się dowiemy więcej, ale na tym kończą się uprzejmości. Póki sytuacja nie jest jeszcze postawiona na ostrzu noża, potrafią zachować uprzejmość, ale można się domyślać, że długo to nie potrwa. Szczególnie kapitan Crozier jest świadomy tego, do czego zmierza sytuacja i boi się najczarniejszego scenariusza. Wie, do czego zdolni są zdesperowani ludzie i obawia się, że już wkrótce wyjdą z nich najgorsze instynkty. Na pewno niedługo się o tym przekonamy na własne oczy. Uwięzieni w lodach Arktyki i skazani na siebie marynarze w walce o przeżycie nie będą się patyczkować.

Choć nad ich przyszłym losem dyszy już tajemniczy Tuunbaq, survivalowy dramat w serialu Terror najpewniej zgotują sobie ludzie i to ich zachowanie w obliczu tragicznej sytuacji będziemy śledzić. Wydaje się – może błędnie – że oprócz psychologicznej rozgrywki napędzanej strachem przed nieznanym, nie będzie w stanie zaoferować niczego więcej. Owszem, ciekawość dalszego rozwoju wydarzeń została rozbudzona, ale nie jest to przykład rozbudzenia z gatunku: dawać mnie następny odcinek, bo nie wytrzymię! Czyli klasyczna reakcja na dobrze zrealizowany serial z klimatem, jakim jest Terror.

Z tego co widzę, nie będzie trzeba długo czekać na potwierdzenie lub obalenie powyższych wywodów. Jutro w lepszej części świata udostępnione zostaną ciurkiem wszystkie pozostałe odcinki serialu Terror.

18 odpowiedzi

  1. Jakie halucki? 😛 Nie wiem co oni tam namotali w serialu albo co Ci się wydawało ale w powieści [SPOILER] prawie wszystkich tam wykończył niedżwiedziopodobny potwór z eskimoskich legend [KONIEC SPOILERA]. A ta AMC to co to za stacja w ogóle? Udało im się coś ciekawego w przeszłości?

  2. frank drebin

    Prawie 3 miechy temu, pod wpływem trailera, sięgnąłem po tę książkę i mam mieszane uczucia, bo mimo, że sporo ludzi chwali ją to mnie dupy nie urwała. Dupę to mi urwał Hyperion, którego czytałem z rozdziawionymi ustami a tu dojechałem na raty do 3/4 książki i od 2 miesięcy nie mogę się zmusić do kontynuacji. Bardzo monotonna jest fabuła okraszona dziesiątkami w kółko wyliczanych (dosłownie) nazwisk, powtarzalne sytuacje i brak jest jakiejkolwiek mapy, żeby czytelnik mógł na bieżąco śledzić gdzie są marynarze i co tam się dzieje.
    Mam nadzieję (i znając trailer), że scenarzyści popuścili wodze fantazji i nie trzymali się wiernie książki.

  3. …w skądinąd znakomitej powieści, zapomniałem dodać (no, może do finału można mieć pewne obiekcje, ale to norma u Simmonsa, facet nie potrafi efektownie, zaskakująco i w pełni satysfakcjonująco kończyć… ciekawe co na to jego żona swoją drogą). Stąd ciągle mam nadzieję, że jednak koniec końców tego nie spieprzyli.

  4. Porucznik Drebin się wchrzanił między moje posty ;), więc dopowiem jeszcze, że mnie się właśnie Terror bardziej podobał od Hyperiona… Hyperion miał potencjał i rewelacyjną część pierwszą, ale część druga mi się nie podobała. No ale Hyperiona i tak nigdy nie zekranizują, chyba że jakieś anime z tego zrobią, bo na film to za długie, a na serial… nikt tyle kasy nie rzuci by jako tako to mogło wyglądać. :)

  5. frank drebin

    You are right, pisałem o części pierwszej Hyperiona bo Upadek Hyperiona od roku wisi u mnie na 40% i teraz to nawet ie wiem czy nie zacząć go od początku bo na półce jeszcze dwa Endymiony czekają :(

    Wracając do Terroru, naprawdę nie męczyło cię to w kółko recytowanie nazwisk? Nawet nie starałem się zapamiętać tych wszystkich postaci z tła. A ta powtarzalność sytuacji? Do porzygu.

  6. Quentin

    Nie piszę, że halucki ich pozabijają, ale domyślam się, że jak tak będą sami na tym lodzie czekać aż ich zabije niedźwiedziopodobny, to żeby widz się nie nudził będą mieli różne straszne przewidzenia :). Już w pilocie jeden koleś na łożu śmierci haluckował.

    A amc zrobiło m.in. Breaking Bad,

  7. Frank Drebin – czytałem to już parę lat temu, więc tak dokładnie nie potrafię powiedzieć, jakie było moje wrażenia przy czytaniu, ale raczej nie miałem takich problemów, lektura poszła mi gładko i byłem na tyle wciągnięty, że to, o czym piszesz, nawet jeśli w ogóle to zauważyłem, to mi nie przeszkadzało. Znacznie bardziej drażnił mnie wątek Keynsa (czy o którego tam poetę chodziło) w Upadku Hyperiona.;)

  8. Polarbear_pl

    No i jeszcze walking dead.

  9. Quentin

    Wiem, ale chciałem uniknąć reakcji typu: pytałem o coś ciekawego :).

  10. No i Mad Men, Halt and Cath Fire, Better Call Saul.

  11. Quentin, obejrzałeś ten Terror do końca?

  12. Quentin

    Na razie się nie udało.

  13. To weź obejrzyj, bo nie wiem, czy się zabierać za to… 😉

  14. Quentin

    Na pewno ciekawszy od Suspirii 😛

  15. No to akurat na pewno nie 😛 Przynajmniej nie w warstwie artystycznej, bo w warstwie czysto fabularnej to owszem, ale to akurat znam z książki. 😛

  16. Quentin

    A daj spokój. Gdyby przyspieszyć Suspirię i podłożyć znaną melodyjkę, to by wyszedł z tego odcinek Benny’ego Hilla 😛

  17. Tak to o każdym filmie można by powiedzieć. Zwłaszcza o „Cichym miejscu” 😀

  18. Quentin

    Zachowam w pamięci, może kiedyś sprawdzę jak by to wyglądało :).

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.