Los Parecidos (2015), reż. Isaac Ezban.
Los Parecidos (2015), reż. Isaac Ezban.

Los Parecidos. Recenzja filmu The Similars aka Sobowtóry. Netflix

W konkurencji na najbardziej absurdalny pomysł na film ever, Los Parecidos spokojnie dotarłby do finału. Pierwszy sukces na Q-Blogu odniósł już wiele miesięcy temu, trafiając na Listę Do Obejrzenia dzięki poprzedniemu filmowi jego reżysera, Isaaca Ezbana. Zapowiadało się na film, którego przegapić nie wypada, nie powinien więc dziwić fakt, że widząc go w ofercie Netfliksa tak się ucieszyłem, że aż ogłosiłem ten fakt na Q-Fejsie. Było się czym podniecać? Recenzja filmu Los Parecidos aka The Similars aka Sobowtóry.

O czym jest film Los Parecidos

2 października 1968 roku. W trakcie deszczowej nocy na położonym gdzieś na meksykańskim zadupiu dworcu autobusowym czeka zdenerwowany, brodaty mężczyzna. W stolicy kraju, Mexico City, jego żona jest właśnie w trakcie porodu. Utrzymując telefoniczny kontakt z teściem, zapewnia, że dotrze na miejsce tak szybko jak to tylko będzie możliwe. Okazuje się jednak, że może to być całkowicie niemożliwe, bo deszczowa burza przybiera na sile, a z radia płyną coraz bardziej niepokojące komunikaty. Nic nie wskazuje na to, aby na dworzec dotarł choć jeden autobus do Mexico City, co nie podoba się również zmierzającej tam kobiecie w ciąży, która w międzyczasie pojawia się na dworcu. Zdesperowana próbuje zamówić taksówkę, a rosnący nastrój paranoi udziela się pasażerom dzięki wyśpiewującej dziwne zaklęcia w kącie dworca starej Indiance. Szybko okazuje się, że choć na autobus nie ma co liczyć, to na dworcu pojawiają się coraz to nowe postaci: kobieta z chorym dzieckiem, buntowniczy student, a także ujadający za drzwiami pies. Jakby tego było mało, jedna z przebywających na dworcu kobiet zamienia się w konwulsjach w… brodatego Meksykanina. Rzecz tym dziwniejsza, że w takiego samego zamienił się wcześniej dworcowy kasjer. I choć zgolił brodę, ta szybko z powrotem odrosła. Nie pozostaje więc już nic innego, jak tylko zadać gromkie: what the fuck?!

Masakra na Placu Recenzja filmu Tlatelolco

Jeszcze przed chwilą myślałem, że dokładne umiejscowienie w czasie Los Parecidos nie ma żadnego głębszego sensu (choć czułem, że to bez sensu), ale już wiem, że wcale tak nie jest. Tego samego dnia w dzielnicy Mexico City zwanej Tlatelolco doszło do masakry studentów i cywili (liczba ofiar waha się pomiędzy 30 i 300) dokonanej przez meksykańskie siły rządowe. Prawdopodobnie znajomość tego kontekstu przydałaby się w trakcie seansu, ale niestety zasiadając do Los Parecidos nie miałem o nim pojęcia, puszczając mimo uszu wszelkie filmowe wzmianki o Tlatelolco i tyrady jednego z bohaterów, studenta. I choć sama masakra jest (tak myślę) zaledwie ciekawym tłem do filmowych wydarzeń oraz dorzuca swoją cegiełkę do tajemniczości filmu, to teraz myślę, że jej nieznajomość mogła też wpłynąć na moje średnie zadowolenie z seansu.

Recenzja filmu Los Parecidos

Wspomniany wyżej Issac Ezban wyreżyserował wcześniej bardzo fajny Równolegle, El Incidente, nic więc dziwnego, że pomysłowy Meksykanin trafił na moją listę reżyserów do obserwacji. Stąd zainteresowanie Los Parecidos, w którym Ezban ponownie daje upust swojej surrealistycznej wyobraźni. Sobowtóry są filmem jeszcze bardziej pokręconym, ale mam wrażenie, że to pokręcenie nie poszło w tę stronę co trzeba, bo zbytnia absurdalność pomysłu na film (- Hej, Q, co oglądałeś? – Film o ludziach, którzy bez ostrzeżenia zamieniają się w meksykańskich brodaczy. – Aha…) za bardzo mu ciąży i w efekcie widz przestaje interesować się rozwiązaniem zagadki: dlaczego nawet pies i Sean Connery zamienili się w meksykańskiego brodacza? bo jest zbyt surrealistyczna i mało subtelna, by ją kupić. A przynajmniej ja się przestałem tym interesować.

Los Parecidos to wyraźny hołd dla Strefy mroku, Twilight Zone wprowadzony charakterystycznym głosem filmowego lektora i kontynuowany telewizyjną formą, na którą Ezban był najwyraźniej skazany budżetem. I o ile w Równolegle zdołał z budżetowych braków uczynić atut filmu (za co się nie zapłaci trzeba nadrobić wyobraźnią), to tutaj przeszkadza ten wszechobecny tani greenscreen i przeciętne aktorstwo. Los Parecidos to zdecydowanie film, któremu pomogłoby więcej pesos i sprawiając wrażenie taniej telewizyjnej produkcji, już samym tym może zrażać do siebie. Nie ulega wątpliwości, że jest filmem innym niż wszystkie, wyróżniającym się niebanalną reżyserią i odważnie głupim pomysłem, ale nie wciągnął mnie na tyle, żebym mógł go z czystym sumieniem polecić.

(2235)

W konkurencji na najbardziej absurdalny pomysł na film ever, Los Parecidos spokojnie dotarłby do finału. Pierwszy sukces na Q-Blogu odniósł już wiele miesięcy temu, trafiając na Listę Do Obejrzenia dzięki poprzedniemu filmowi jego reżysera, Isaaca Ezbana. Zapowiadało się na film, którego przegapić nie wypada, nie powinien więc dziwić fakt, że widząc go w ofercie Netfliksa tak się ucieszyłem, że aż ogłosiłem ten fakt na Q-Fejsie. Było się czym podniecać? Recenzja filmu Los Parecidos aka The Similars aka Sobowtóry. O czym jest film Los Parecidos 2 października 1968 roku. W trakcie deszczowej nocy na położonym gdzieś na meksykańskim zadupiu dworcu autobusowym…

Czas na ocenę:

Ocena: 6

6

wg Q-skali

Podsumowanie: Grupa nieznajomych podczas deszczowej nocy zaczyna bez ostrzeżenia zamieniać się w brodatych Meksykanów... Surrealistyczne i tanie kino ze zdolnym reżyserem, które na Rotten Tomatoes ma 95%, a ja nie wiem dlaczego.

3 odpowiedzi

  1. ale i tak wychodzi, że lepiej ten film obejrzeć, niż Strażników Galaktyki 2 :-)

  2. Quentin

    Bez dwóch zdań, oryginalnością bije Strażników na głowę :).

    Choć uważam, że porównywanie filmów z zupełnie innych półek nie ma żadnego sensu. Piątka dla widowiska za miliony dolarów, a Szóstka dla taniego filmu z Meksyku to zupełnie inne bajki. Nie zmienia to faktu, że akurat w tym przypadku tak, lepiej walnąć Los Parecidos.

  3. Trochę chyba przedobrzono… z jednej strony sobowtóry, z drugiej wątki wokół niezwykłego dzieciaka… ja wiem że to się niby wszystko wiązało i łączyło, ale po prostu było tego za dużo, zwłaszcza jak na tak kameralny film. Ale pewnie coś koło tej 6 też bym dał, bo klimat to miało. No i znowu mnie zaskakuje, że jak na film za marne ileś tam pesos, to ścieżka dźwiękowa jest naprawdę profesjonalna, żadne tam pitu-pitu nagrane na syntezatorze w garażu, ale najwyraźniej tanio jest wynająć orkiestrę w Meksyku, ewentualnie na to idzie kasa zaoszczędzona na czym innym. 😉

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.