24: Legacy 1x09 Miranda Otto
- Dobra recenzja odcinka albo strzelam!

24: Legacy 1×09. Oglądamy na żywo

– Po czym poznać, że sezon nie do końca się udał? Już ze trzy razy się zaśmiałem podczas „W poprzednim odcinku”. Aż dziw bierze, że tydzień temu nic nie napisałem na temat tego, jak śmiechowo kulkę zarobił brat Cartera.

24: Legacy 1×09

– No to nie można było od razu głównego badguya zrobić z kolesia, który ściął głowy trzem dzieciom? Po co było czekać na to do dziewiątego odcinka i katować terrorystą w rurkach?

– Ciekawe czy Eric po raz enty powierzy opiekę nad żoną swojemu bratu. A nie, zaraz, przecież jej tu nie ma. A nie, nic nie szkodzi, Eric powierzył. Ciekawe, ile razy będą musieli do niej strzelać, zanim w końcu skuma, żeby zawieźć ją do CTU.

– Osobista zemsta tematem ostatnich odcinków sezonu? Słabawo. Oby Naseri miał w zanadrzu jakiś bardziej efektowny finał.EDIT: Uff, coś tam ma.

– Chłopaki, dajcie sobie po buziaku!

24: Legacy 1x09

– Nie doczekamy się już chyba na Kreta w CTU. Na razie mamy randomowego koleżkę (z obowiązkowym w 24: Legacy Samsungiem), którego dziewczyna przymierzyła kamizelkę z ładunkiem wybuchowym. Swoją drogą, jak na super duper hiper agencję, to zdecydowanie za łatwo ją unieruchomić jednym telefonem. Jak to kiedyś narzekał gambit na heist moviesy – nie lubi ich, bo tam zwykle banalnie proste są zadania, które w rzeczywistości stałyby się przeszkodą nie do przejścia i plan by padł. Np. trzeba dostać się do jakiegoś budynku, przebierasz się w ciecia i już, nikt się nad tym nie rozwodzi, a bohaterowie dopiero przechodzą do skomplikowanych planów z twistem, które by się nie powiodły z zewnątrz. W rzeczywistości nikt by cię nie wpuścił do środka i cały misterny plan w pizdu.

Tu tak samo. Dzwonimy do koleżki, którego numer znamy i którego dziewczynę znamy i już. CTU sterroryzowane.

– Nadeszła chwila prawdy. Przywieźli żonę Cartera – pojedzie ze szwagrem czy do CTU?

– No pewnie, że ze szwagrem. Zabawne, szwagier nie wie, gdzie mieszka żona Cartera, ale jakoś nie mam wątpliwości, że będzie to wiedział Naseri.

– W sumie to ciekawe, czy kandydaci na terrorystów muszą przejść jakieś kursy aktorskie. Zrobiliby niezłą karierę w Hollywood zamiast podkładać bomby. Ta fałszywa Jennifer np., całkiem porządna aktorka! #nabrałbymsię

– No zdecydowanie lepsza z niej aktorka niż terrorystka. Walczyła ładnie, ale co z tego.

– Myślę, że na miejscu tej laski na krześle bym się wkurzył. Wchodzi sobie jakiś Afroamerykanin jak do siebie, cyka fotkę (urocze lokowanie Samsunga, patrzta, jakie wyraźne zdjęcia robi nawet na zoomie i w półmroku!) i wychodzi.

– Zapętlenie obrazu z kamery, the oldest trick in the book.

– Naprawdę szczerze wierzę w to, że nie zmarnują Tony’ego Alemeidy na te trzy mało znaczące sceny na krzyż. Choć może nie wykorzystają go jeszcze tylko po to, żeby znowu przez półtora odcinka nie przesłuchać kolejnej osoby – Jadalli.

– Ręka do góry, kogo jeszcze nudzą etyczne wątpliwości senatora? Chłopie, ogarnij się, tak albo tak i nie zabieraj cennych minut odcinka.

– Zdecydowanie gorszymi zaś aktorami od terrorystów są szantażowani randomowi koleżkowie wyłączający kamery na korytarzu.

Rebecca nie umie negocjować z terrorystą. Będziesz miał ładniejszą celę, dostęp do książek, może będziesz kontynuował studia. Trzeba było Jadalli powiedzieć o PS4!

– Jakie napięcie może być w scenie zdejmowania bomby przez głównego bohatera serialu? Jedyne co się może wydarzyć złego, to gdy wyjdzie na chwilę siknąc i ten drugi, nieznajomy balast wyleci w powietrze.

– Musisz wyizolować przewód, odsłonić go, przeciąć ten co należy i wtedy będziesz mógł zdjąć kamizelkę. Albo nie, po prostu bardzo ostrożnie ją zdejmij.

– Ale brawo dla autorów, że nie zapomnieli, że „przetnij niebieski kabelek” było dopuszczalne jakieś dziesięć lat temu.

– Gdzie to było? – Na Hawajach. – Nie, nie, pytam, gdzie to stało?

– Jasne, jasne. Ameryka przeżyła właśnie atak terrorystów na most, w CTU jest jego główny mastermind i z pewnością przeprowadzają teraz jakieś ćwiczenia, czego oznaką włączona lampka, którą koniecznie trzeba sprawdzić we dwie osoby.

– Terroryści chyba sami nie wierzą w swoje szczęście. Nie dość, ze bez strat przeprowadzili udany atak na CTU, to jeszcze w bonusie zgarnęli senatora. Ja bym się jednak w drodze powrotnej zatrzymał przy kolekturze.

– Na pewno bardzo groźny jest ten policjant, który się potknął o pachołek.

– Nie był. The end.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.