Sadako vs Kayako (2016), reż. Kôji Shiraishi.
Sadako vs Kayako (2016), reż. Kôji Shiraishi.

Sadako vs Kayako. Recenzja japońskiego, hmm, horroru

Jak ten czas szybko leci. Nie dość, że nie tak dawno temu popularne były kasety VHS, to jeszcze popularne były też japońskie horrory. Znaczy wydaje się, że niedawno, bo to już niecałe 20 lat minęło. Ani kasety VHS ani japońskie horrory nie są już popularne i nie będę udawał, że wiem, co na ten temat Japończycy – nie śledzę ich horrorowej sceny – ale wygląda na to, że naturalnie, jak wszędzie: poszli w kombinowanie. I wzorem Freddy’ego kontra Jasona sparowali ze sobą Sadako i Kayako, bohaterki tych najpopularniejszych z popularnych japońskich horrorów – The Ring – Krąg i Klątwa Ju-on. Recenzja filmu Sadako vs Kayako.

O czym jest film Sadako vs Kayako

Podczas wykładu na temat legend miejskich, wykładowca opowiada o tym, że spośród wszystkich miejskich legend, jakie zna, większość to bzdura. Ale nie, nie legenda o Przeklętym VHS-ie. W tej jest więcej niż ziarno prawdy, choć nigdy nie widział na oczy rzeczonego VHS-a. Dla tych co na habla – to taka kaseta, po obejrzeniu której dzwoni do ciebie niejaka Sadako i za dwa dni umierasz. A wracając do wykładowcy, kończąc temat zapowiada, że jeśli ktoś dostarczy mu prawdziwy Przeklęty VHS, to jest gotów za niego dobrze zapłacić. Znudzeni studenci cieszą się z końca zajęć, które ich uśpiły i idą zająć się swoimi rzeczami. Wśród nich są dwie dziewczyny: Yuri (Mizuki Yamamoto) i Natsumi (Aimi Satsukawa). Natsumi chce zrobić rodzicom ślubny prezent i przegrać ich kasetę VHS z wesela na DVD. Problem taki, że nie ma magnetowidu. Aby go rozwiązać ruszają do komisu, w którym zakupują najtańszy magnetowid. W domu odkrywają, że w środku jest tajemnicza kaseta… Tymczasem w zupełnie innym miejscu do nowego domu wprowadza się razem z rodzicami Suzuka (Tina Tamashiro). Już pierwszego dnia zauważa w sąsiedztwie tajemniczą posesję. Opuszczoną, zarośniętą, brudną. Koleżanki w szkole dziwią się jej rodzicom, że zakupili dom w takim miejscu. Oto przed laty w tajemniczym domu doszło do strasznej zbrodni, od której pory cieszy się on złą sławą. W wyniku rzuconej klątwy, ktokolwiek w nim zamieszka ten ma przechlapane.

Recenzja filmu Sadako vs Kayako

Powiem Wam, że jak tak pisałem streszczenie Sadako vs Kayako, to muszę stwierdzić, że to jednak są zajebiste historie na horror. Niby nic dziwnego, w końcu zrobiły karierę, ale chyba jednak, gdy oglądałem je przed laty, to nie zrobiły na mnie aż takiego wrażenia. A na pewno nie Ringu, który wolę w amerykańskiej wersji. Trochę inaczej z Ju-on, bo jednej z jej siedemdziesięciu wersji (nie pamiętam której), jaką widziałem jako pierwszą dałem AFAIR 6/6, choć na pewno nie za historię, a jej wykonanie – klekot Kayako, to prawdopodobnie jeden z najstraszniejszych filmowych odgłosów ever. Potem jego twórca Takashi Shimizu udowodnił, że żadnej innej historii nie potrafi nakręcić, ale to zupełnie inna historia. Natomiast amerykański The Ring AFAIK powróci w przyszłym roku.

Zanim to jednak nastąpi, Japończycy, a konkretnie Kôji Shiraishi, który już brał się za bary z miejskimi legendami (Kobieta o rozciętych ustach), wziął się za crossovera łączącego w sobie obie postaci z Ringu i Ju-on. Nie jest to pierwszy w historii kina przypadek takiej kolaboracji – ww. Freddy vs Jason czy Alien vs Predator – i zwykle kończy się na dwa sposoby: albo jest zabawnie albo jest poważnie. W przypadku zaś Sadako vs Kayako reżyser chyba nie mógł się zdecydować jak ma być, więc jest i zabawnie i poważnie. Przy czym temu poważnie wyraźnie przeszkadza to zabawnie, bo wtedy i poważnie robi się zbyt groteskowe. Dlatego wydaje mi się, że lepiej już było zdecydować się na jedną z tych ścieżek – zabawną – i nie próbować na siłę straszyć widza, który się zdążył uchachać i się nie wystraszy. Myślę też, że kilka scen z Sadako vs Kayako w zupełnie poważnym horrorze zrobiłoby o wiele większe wrażenie niż tutaj. Nie pomogły też jakieś ciołki w ostatnim rzędzie kina, które śmiały się ze wszystkiego, niezależnie od tego czy było śmiesznie czy nie. Ciężko oglądać film w takim towarzystwie, które ryje za każdym razem, gdy ktoś na ekranie powie „Przeklęty VHS”.

Nie zmienia to faktu, że Sadako vs Kayako jest najlepsze właśnie w tych weselszych momentach, których jest tu dużo. Autoironia w japońskim wykonaniu wypadła bardzo dobrze i sporo scen oraz dialogów budzi autentyczną wesołość. – Dlaczego obejrzałaś tę kasetę? – pyta jedna bohaterka drugiej. – Zawsze byłam głupia – słyszy w odpowiedzi. Albo reakcja sklepikarki, która rozbawiona informuje szefów, że sprzedała magnetowid z Przeklętym VHS-em. Naprawdę dużo tego i nie dziwi też fakt, że najlepszą postacią w całym filmie jest niejaki Kyozo Tokiwa (Masanobu Ando), nowoczesny szaman i jego niewidoma przyjaciółka Tamao (Kikuchi Mai), który w brawurowy sposób zabiera się za rozwiązanie problemu opętanych nastolatek.

Jeśli więc ktoś szuka horroru na miarę pierwowzorów to nie tutaj. Sadako vs Kayako to zabawa archetypowymi postaciami, które w „normalnych” filmach zostały już wyeksploatowane na dobre, a w takim zestawie przynajmniej oferują coś nowego. Choć tylko dla amatora takich, dużymi momentami naiwnych, rozrywek prosto z Kraju Kwitnącej Wiśni.

(2155)

Jak ten czas szybko leci. Nie dość, że nie tak dawno temu popularne były kasety VHS, to jeszcze popularne były też japońskie horrory. Znaczy wydaje się, że niedawno, bo to już niecałe 20 lat minęło. Ani kasety VHS ani japońskie horrory nie są już popularne i nie będę udawał, że wiem, co na ten temat Japończycy - nie śledzę ich horrorowej sceny - ale wygląda na to, że naturalnie, jak wszędzie: poszli w kombinowanie. I wzorem Freddy'ego kontra Jasona sparowali ze sobą Sadako i Kayako, bohaterki tych najpopularniejszych z popularnych japońskich horrorów - The Ring - Krąg i Klątwa Ju-on.…

Czas na ocenę:

Ocena: 6

6

wg Q-skali

Podsumowanie: Bohaterki głośnych Ringu i Ju-on powracają tym razem we wspólnym filmie. Autoironiczna i momentami zbyt naiwna czarna komedia z dobrze znanymi elementami japońskiego horroru.

2 odpowiedzi

  1. Masz jakąś statystykę klikalności ukrytych linków w stosunku do wyświetleń danej strony?

  2. Quentin

    Mylisz mnie z kimś, kto się zna na tego typu rzeczach :). Znając życie pewnie trzy osoby w kółko szukają i klikają :)

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.