Imperium (2016), reż. Daniel Ragussis recenzja filmu Daniel Radcliffe
Imperium (2016), reż. Daniel Ragussis

Imperium. Recenzja filmu z Harrym Potterem

To była jedna z najbardziej niespodziewanych ekranowych infiltracji ostatnich lat! Parę lat temu Elijah Wood infiltrował półświatek angielskich chuliganów piłkarskich dowodzonych przez Jacksa Tellera, a teraz Daniel Radcliffe postanowił zinfiltrować półświatek amerykańskich neonazistów. I okazało się, że – zupełnie odwrotnie niż w historii Samsona – wystarczy zgolić głowę na łyso, by wyhodować sobie parę neonazistowskich jaj. Recenzja filmu Imperium.

O czym jest film Imperium

Bohaterem Imperium jest młody i spędzający większość czasu za biurkiem agent FBI Nate Foster (Harry Potter). Nate jest samotnikiem, mózgowcem i ma naprawdę kiepską fryzurę. Podczas jednej z akcji, w której Nate bierze udział, wpada w oko superagentce Angeli (Toni Collette), która uważa, że jest stworzony do undercoverowej akcji. Angela twierdzi, że coś śmierdzi w obserwowanym przez nią światku neonazistów. Według agentki szykują coś spektakularnego na chwałę rasy panów i białej siły, a wszystko za namową niejakiego Dallasa Wolfa i jego rasistowskich podcastów wzywających do rewolucji i przejęcia władzy w kraju coraz bardziej nękanym przez problemy rasowe i powoli przejmowanym przez Żydów, masonów, cyklistów i Afroamerykanów. Zadaniem Nate’a: infiltracja tegoż półświatka w przebraniu skinheada. Nate początkowo jest przeciwny tak karkołomnemu pomysłowi, ale po przeczytaniu kilku książek postanawia złapać aryjskiego byka za rogi. Goli glacę na łyso, zakłada glany i flajersa i dzięki policyjnemu informatorowi szybko wkręca się w odpowiednie kręgi. Udaje mu się zaprezentować tymże kręgom nieźle spreparowaną bajeczkę, dzięki której jakoś łykają, że pod nosem mieli zagorzałego neonazistę, a pierwszy raz o nim słyszą. Szybko Nate’owi udaje się wkraść w łaskę grupy i zaczyna poznawać ich tajemnice.

Recenzja filmu Imperium

O filmie Imperium zaczęło być w Polsce głośno z dwóch powodów. Pierwszym był neonazistowski Daniel Radcliffe na plakacie filmu. Łooo, patrzcie jaki Harry Potter, zachwycano się zmianą emploi zapominając chyba, że od czasu Harry’ego Pottera Daniel zdążył już zagrać m.in. napalonego diabła i AFAIR całkiem nago na deskach jednego z teatrów. Drugim powodem do krzyku były wypatrzone w zwiastunie migawki z naszego Marszu Niepodległości. Patrzta! Znowu zrobiono z nas neonazistów! grzmiały oburzone głosy, trochę słusznie, a trochę przesadnie. Po obejrzeniu filmu przesada tych głosów zdaje się jeszcze większa, bo raczej nie ma w nim ani jednej podobnej migawki (ale mogło mi umknąć w szybkich montażach) to raz. A dwa film jest przeciętny i nikt nie będzie go aż tak analizował klatka po klatce.

Aczkolwiek zaczyna się całkiem fajnie w takim klimacie zagrożenia, poczuciu, że coś wisi w powietrzu i gdy się to wszystko rozwinie to szaleństwa nie da się powstrzymać. Radcliffe z tą swoją dziwną fryzurą w ogóle tu nie pasuje, ale na szczęście szybko goli łeb i rzuca się w wir neonazizmu. Spotkania z różną maścią skinheadów, pułapki i podchwytliwe pytania, których sprytnie unika, poznawanie różnej twarzy neonazizmu począwszy od tępych młotów, a skończywszy na zwyczajnych family menach z ideą sprawienia, by świat znów był biały. Ciekawie się to ogląda, choć klimatowi filmu zaczyna być bliżej rozrywki niż poważnemu filmowi o poważnym problemie.

Nudno zaczyna się natomiast robić w drugiej połowie seansu. Zamiast spodziewanego jebnięcia i jakiegokolwiek zagrożenia choćby dla Nate’a nie mówiąc już o całym świecie, reżyser upiera się, by przy każdej okazji zrobić z bohaterów idiotów i coś, co mogło być filmem o ww. poważnym problemie, zamienia się w farsę, przy której znowu przypominasz sobie, że łooo, wybrali Harry’ego Pottera do takiej roli! A szkoda, bo na pewno występ w Imperium Radcliffe może zaliczyć po stronie zysków. Jest najciekawszym, co czeka nas w całym filmie.

(2115)

To była jedna z najbardziej niespodziewanych ekranowych infiltracji ostatnich lat! Parę lat temu Elijah Wood infiltrował półświatek angielskich chuliganów piłkarskich dowodzonych przez Jacksa Tellera, a teraz Daniel Radcliffe postanowił zinfiltrować półświatek amerykańskich neonazistów. I okazało się, że - zupełnie odwrotnie niż w historii Samsona - wystarczy zgolić głowę na łyso, by wyhodować sobie parę neonazistowskich jaj. Recenzja filmu Imperium. O czym jest film Imperium Bohaterem Imperium jest młody i spędzający większość czasu za biurkiem agent FBI Nate Foster (Harry Potter). Nate jest samotnikiem, mózgowcem i ma naprawdę kiepską fryzurę. Podczas jednej z akcji, w której Nate bierze udział, wpada w…

Czas na ocenę:

Ocena: 6

6

wg Q-skali

Podsumowanie: Pełen ideałów zabiurkowy agent FBI w przebraniu skinheada infiltruje grupę miejscowych łysoli, by nawiązać kontakt z ich charyzmatycznym liderem. Film z gatunku: nic specjalnego. Kto spodziewa się drugiego Romper Stomper czy Fanatyka mocno się zawiedzie.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.