They Found Hell (2015), reż. Nick Lyon
They Found Hell (2015), reż. Nick Lyon

They Found Hell, czyli Nie porzucajcie wszelkiej nadziei wy, którzy tu wchodzicie

Trwa długi weekend majowy, nikt przy zdrowych zmysłach nie czyta w necie recenzji filmowych na jakichś blogaskach. To świetny moment, żeby nastukać recenzję filmu They Found Hell. Innego powodu nie widzę. No może jeszcze poza takim, że jak nie będę pisał o takich filmidłach, które czasem jednym okiem oglądam, to szybko nie dobiję do trzech tysięcy recenzji. A takie przecież są najprostsze do napisania. Dwa zdania, odpowiedni numerek na spodzie i sru, następna recenzja.

They Found Hell (2015)
Reżyseria: Nick Lyon
Scenariusz: Neil Elman, Nicole Jones-Dion
Obsada: Kabby Borders, Mirela Burke, Max Rinehart, Chris Schellenger, Austin Scott, Laurie Kynaston
Zdjęcia: Richard J. Vialet
Muzyka: Michael Neilson
Kraj produkcji: USA

O czym jest film They Found Hell

A to akurat jest ciekawe i pomysłowe. Oto grupa studentów fizyki pracuje nad wynalazkiem, który zmieni wszystko. Teleporterem! Zdaje się, że nie oglądali Muchy (nie mylić z Anną Muchą), bo jakoś specjalnie nie przejmują się tym, że coś mogłoby pójść źle i mogliby się np. zmutować w człowiekomuchę. Zresztą nie ma czasu na takie rozkminy, bo gdy ich poznajemy próbna jazda z użyciem materiału ludzkiego (czytaj: samych siebie) niebawem ma się rozpocząć. I się rozpoczyna kończąc sukcesem. No prawie. W końcu sednem eksperymentu jest przeteleportowanie się z punktu A do punktu B. Tyle, że coś idzie nie tak i zamiast z góry zaplanowanego punktu B, lądują – tytuł filmu nie jest metaforą – w piekle. Można sobie tylko wyobrazić, jakie jest ich zdziwienie, gdy orientują się, że będą musieli walczyć o przetrwanie w okolicznościach, do których nie przygotują ich żadne studia.

Recenzja filmu They Found Hell

Często (no czasem; no dobra, raz na sto lat) pytacie mnie, czemu oglądam takie szity jak They Found Hell. No ale jak nie obejrzeć filmu, którego pomysłem jest przypadkowe przeteleportowanie się do piekła? Zdolny reżyser z dużym budżetem pewnie świetnie by to ogarnął i byłaby niezła zabawa. A że reżyser tego dzieła miał na produkcję 20 dolarów to co miał biedak poradzić? Zrobił co się dało. I trzeba przyznać, że początkowe minuty są… no słabe. Film przypomina amatorską produkcję wideo z tak słabymi efektami płonącego krateru hen gdzieś w Rosji, że gdyby jakiś spec chciał je powtórzyć to pewnie by nawet nie umiał. O aktorstwie nie ma co nawet gadać, bo skąd dobrzy aktorzy w niedobrym filmie? Ogólnie więc kiszka z rosnącymi u widza obawami o to, jak będzie wyglądać filmowe piekło, skoro rzeczywistość już wygląda jak tani film klasy Y.

I tu niespodzianka! Piekło w They Found Hell jest już całkiem fajne i klimatyczne! Ma dużo rozszarpanych trupów, randomowo porozrzucanych czaszek, są nawet latające maszkary zanimowane niczym w Armii ciemności. Nawet się zdziwiłem, że część piekielna diametralnie różni się od części napowierzchnioziemnej, choć to nadal jest produkcja bardzo tania, chyba wyprodukowana dla jakiejś dziwnej telewizji (tak jak myślałem, Sy-Fy; nazwa nieprzypadkowa), bo przedzielona charakterystycznymi dla filmów telewizyjnych przerwami na reklamę w kluczowych momentach.

I, kurde, nie mogę powiedzieć, że ziewałem, choć było już sztampowo, czyli z wizualizacjami najgorszych koszmarów głównych bohaterów i ciągłą ucieczką przed nieuniknionym. Trafiła się nawet całkiem z dupy lesbijska scena w środku filmu, co zawsze podnosi jego wartość. Przez chwilę myślałem, że dam They Found Hell Szóstkę, ale potem stwierdziłem, że znowu będziecie mędzić, że mi odbiło, więc dam punkcik niżej. Ale i tak uważam, że jest całkiem niezły, jak na włożony w niego budżet. Brakło trochę humoru, który by się przydał niezależnie od sytuacji, w jakiej znaleźli się bohaterowie, ale – powtarzam – piekło całkiem fajnie im wyszło. Kto wie, może dlatego tak uważam, że naprawdę pierwsze minuty zapowiadały katastrofę w tej kwestii.

(2087)

Trwa długi weekend majowy, nikt przy zdrowych zmysłach nie czyta w necie recenzji filmowych na jakichś blogaskach. To świetny moment, żeby nastukać recenzję filmu They Found Hell. Innego powodu nie widzę. No może jeszcze poza takim, że jak nie będę pisał o takich filmidłach, które czasem jednym okiem oglądam, to szybko nie dobiję do trzech tysięcy recenzji. A takie przecież są najprostsze do napisania. Dwa zdania, odpowiedni numerek na spodzie i sru, następna recenzja. They Found Hell (2015) Reżyseria: Nick Lyon Scenariusz: Neil Elman, Nicole Jones-Dion Obsada: Kabby Borders, Mirela Burke, Max Rinehart, Chris Schellenger, Austin Scott,…

Czas na ocenę:

Ocena: 5

5

wg Q-skali

Podsumowanie: Grupa studentów zupełnym przypadkiem teleportuje się do piekła. Telewizyjne kino klasy nie za wysokiej, choć wcale nie takie złe jak być powinno.

2 odpowiedzi

  1. Oczywiście jedynym filmem, który dobrze ogarnął wspomniany motyw jest Event Horizon.

    A Ty nie trać czasu na pierdki, tylko obejrzyj Czarownicę :-)

  2. Quentin

    Obejrzałem!

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.